Piękno katolicyzmu: od poczęcia do naturalnej śmierci

Jezus Chrystus pozwala nam rozpoznać własny grzech i wydać mu wojnę. Przebacza nasze przewinienia i daje łaskę pokuty.

• • •

I stąd główny problem współczesności: zanik moralności, która jest prywatyzowana (spychana w obszar wyłącznie osobisty) oraz redukowana do tzw. kalkulacji sukcesu (etyczne jest to, „co obiecuje lepsze szanse przeżycia”). Towarzyszy temu publiczne (a dzięki mediom globalne) szyderstwo ze strony oświeconych wobec prób reaktywacji moralnej integralności człowieka (bo to hipokryzja, powrót średniowiecza, oszołomstwo i brednia).

O państwie z definicji agnostycznym w stosunku do Boga, budującym prawo jedynie na opinii większości, należy powiedzieć, że staje się ono „grupą zbójców”. Nazwę ukuł sam św. Augustyn: wykluczenie Boga generuje bandę zbójców w rozmaitych mocniejszych, bądź łagodniejszych formach, jednak zawsze bandyckich i zbójeckich. I tu wracamy do legalizacji aborcji: bandycko-zbójecki rys liberalnych demokracji współczesnych uwidacznia się tam, gdzie pozorem prawa okrywany jest systematyczny mord niewinnych ludzi – nienarodzonych. Banda zbójców: mord ten osłaniają interesy większości (żyjącej, będącej u władzy).

Nawet nie sam mord (choć on jest tu istotą sprawy) decyduje o zbójectwie bandy, ale właśnie to, że spora grupa jej członków (demokratyczna większość!?) tworzy „pozór prawa”, dzięki któremu jest możliwy i faktycznie „uprawniony” mord systematyczny, z niesłychanie obłudną hucpą w tle: chodzi przecież o ochronę dyskryminowanych (kobiet). Co zresztą nie jest jednak aż tak „niesłychane”: wszystkie ludobójcze i systematyczne mordy w dziejach uzasadniali mordercy (to oni, a nie mordowani przeżywają) jakąś formą wyższej konieczności i moralnego dylematu bez dobrego wyjścia.

• • •

Benedykt XVI pisał na ten temat rzeczy mocne, wstrząsające. Od nawiązania do Biblii i Levinasa (według którego twarz drugiego człowieka mówi mi: „Nie pozwól mi umrzeć”):

„(…) decyzja za dobrem lub złem zaczyna się od spojrzenia, od wyboru oglądania twarzy drugiego człowieka lub nie. Dlaczego dzisiaj niemal jednomyślnie odrzuca się dzieciobójstwo, a jednocześnie jest się nieczułym na zjawisko aborcji? [Bo] w przypadku aborcji nie widać twarzy człowieka, który został skazany, aby nigdy nie ujrzeć światła dziennego. U kobiet zamierzających usunąć ciążę zostają stłumione ich spontaniczne uczucia matki oczekującej dziecka, matki, która nadaje mu imię, wyobraża sobie jego twarz i przyszłość… Właśnie te tłumione wyobrażenia wracają potem często jako nierozwiązane poczucie winy, dręczące sumienie. Decyzja spojrzenia w twarz drugiego człowieka to decyzja o własnym nawróceniu, to przyzwolenie na żądanie ode mnie wyjaśnień, to wyjście poza siebie i zrobienie miejsca innej osobie”.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
18°C Piątek
dzień
22°C Piątek
wieczór
21°C Sobota
noc
16°C Sobota
rano
wiecej »