Zadziorność poety

O piramidzie skreśleń i słowach, które wyjaśniają świat, opowiada żona Marka Grechuty.

Ciekawe, czy muzycy towarzyszący Pani mężowi byli tego samego zdania.

Pierwsze dwie płyty były nagrane z Anawą w stylu najbardziej kojarzonym z Markiem. Chociaż druga z nich, „Korowód”, zapowiadała już zmiany. Bo przecież Marek zaczynał przy akompaniamencie tylko instrumentów smyczkowych z gitarą. A później pojawiła się perkusja, bas, gitara rytmiczna, i od tego czasu zaczęli go przypisywać do rocka. Zespół rozrósł się, pojawili się w nim tacy indywidualiści jak Jackowski czy Ostaszewski. I coś pękło. To było naturalne – muzycy dojrzewają, chcą pokazać siebie. Na przykład takiego Jackowskiego, który był typowym rockmanem, Anawa bardzo ograniczała. To był klimat zupełnie inny, takie „barokowe” aranżacje, a on tęsknił za prostym graniem. Za to Marek chciał nagrać płytę tylko ze swoim głosem i gitarą basową.

Oryginalnie.

To mogło być oryginalne, niestety, od tego odstąpił. Powstały dwie płyty z wierszami współczesnymi: „Droga za widnokres” i „Magia obłoków”. Tych poetów pełno wtedy chodziło po Krakowie, niektórzy zresztą chodzą do dziś. Rozmowy z nimi rzeczywiście przyniosły fajny efekt. Chociaż też bywały wycieczki w stronę rocka.

A które piosenki męża Pani najbardziej ceni?

Te z „Korowodu”, ale też te wcześniejsze, dzięki którym mi się spodobał i mógł zostać moim mężem. Jak zaśpiewał „Serce”, to czuło się, że to jest coś odrębnego i oryginalnego. Pierwsze wrażenia są zawsze silne. „Pomarańcze i mandarynki”, które pierwszy raz usłyszałam, gdy mnie zaprosił do kabaretu, zostały mi w sercu do dziś.

Mówił Pani mąż czasami, że jest Pani inspiracją konkretnych utworów?

Wszyscy by tak chcieli i wszyscy mnie o to pytają: czy pani była muzą? A jego muzami były poezja i talent. Pewnie, że obserwował mnie jako kobietę, żeby pisać o kobietach, i czasem w wierszach są zawarte moje cechy, ale on pisał dla najszerszej publiczności. Mieliśmy normalne życie na co dzień, więc czemu miałby do mnie poetycko mówić?

Nie był zbyt wylewny?

Nie. Myśmy oboje nie byli wylewni wobec siebie. To byłoby już za słodko.

W jakich okolicznościach Państwo się poznali?

Po raz pierwszy zobaczyłam go na scenie podczas Studenckiego Festiwalu Piosenki w Krakowie. Wcześniej wygłupiał się z kolegami w nikomu nieznanym kabareciku w miasteczku studenckim i nagle mu przyszło do głowy, że zgłosi się do tego konkursu. Janek Pawluśkiewicz, który z nim komponował te piosenki, zdziwił się tą decyzją. Nawet doradzał mu, żeby zaczął się uczyć śpiewu. Dopiero teraz przyznaje: jakie szczęście, że mnie wtedy nie posłuchał. Bo gdyby go oszlifowali, toby go nie było.

Ten festiwal miał w tamtym czasie wielką rangę.

Wtedy wszyscy interesowali się piosenką studencką, to było coś. Przyjeżdżali ludzie z całej Polski. To była rzeczywiście walka i wszyscy temu kibicowali. Eliminacje odbywały się w kilku punktach, m.in. w kinie Uciecha. To tam zauważyłam Marka.

Od razu przykuł Pani uwagę?

Nie tylko moją. Bo chociaż w finale wygrała Maryla Rodowicz, to nie ona tak wszystkich zainteresowała. Maryla śpiewała piosenkę, która już wcześniej była wykonywana na tym festiwalu. Natomiast za najlepszą piosenkę uznano „Tango Anawa” i od tego momentu wszyscy o Marku mówili. Po raz pierwszy konkurs był transmitowany na żywo w telewizji. Aktorzy byli zadziwieni podejściem Marka do utworu. Dla nich było odkryciem, że interpretacją może być brak interpretacji. A później przypadkowo spotkaliśmy się na sylwestrze zorganizowanym przez wspólnych znajomych.

Co Panią urzekło w tym młodym piosenkarzu, poecie?

Jego zadziorność, bo to śpiewanie było zadziornym, odważnym wyrażaniem myśli. No i ten charakterystyczny wschodni zaśpiew w głosie... Ja to trochę wyśmiewałam. On to miał, bo był z Zamościa. W pierwszych nagraniach, w „Tangu Anawa” to słychać. Kiedy melorecytuje: „Pani mi mówi niemożliwe”, to czuje się ten wschód. Później, pod wpływem Krakowa, to zaniknęło.

Czym Marek Grechuta zaskakiwał na co dzień?

Miał swoje, zupełnie odległe od materii artystycznej, pasje. Na przykład był szalonym kibicem sportów – wszelkich, z wyjątkiem chyba tylko samochodowych.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
23°C Środa
dzień
23°C Środa
wieczór
23°C Czwartek
noc
20°C Czwartek
rano
wiecej »