USA: Reforma bez "opcji publicznej"?

Opozycja wobec reformy opieki zdrowotnej w USA jest wciąż silna, ale osłabnie, jeśli rząd zrezygnuje z projektu utworzenia państwowego funduszu ubezpieczeń medycznych, nazywanego "opcją publiczną" - to konkluzja najnowszego sondażu "Washington Post" i telewizji ABC News.

"Opcja publiczna" była do niedawna przedstawiana przez administrację prezydenta Baracka Obamy jako kluczowy element reformy. Państwowy fundusz ubezpieczeniowy stanowiłby konkurencję dla firm prywatnych, zmuszając je do obniżania cen polis.

Ostatnio jednak Biały Dom i sam Obama dają do zrozumienia, że gotowi są ustąpić wobec silnej opozycji konserwatystów, przeciwnych "opcji publicznej". Konserwatyści bronią interesów lobby ubezpieczeniowego, oskarżając Obamę o plany wprowadzenia "socjalistycznej" opieki zdrowotnej.

We wspomnianym sondażu 48 procent Amerykanów jest przeciwne reformie według rządowego projektu, natomiast 46 procent ją popiera. Gdyby jednak wycofać plan utworzenia państwowego funduszu z projektu reformy, dyskutowanego obecnie w Kongresie, opozycja przeciw niej maleje do 42 procent, a poparcie wzrasta do 50 procent.

Umiarkowana republikańska senator Olympia Snowe, na którą rząd liczył, że doprowadzi do kompromisu swej partii z Demokratami, powiedziała w niedzielę w wywiadzie dla telewizji CBS, iż "nie ma szans na uchwalenie reformy, jeżeli znajdzie się w niej opcja publiczna".

Alternatywą miałaby być koncepcja "kooperatyw" firm ubezpieczeniowych, które działałyby na mniej komercyjnych zasadach.

Obamie zależy na uchwaleniu reformy przed końcem roku, ponieważ w 2010 rozpocznie się kampania przed wyborami do Kongresu. Ustawodawcy są wtedy mniej skłonni do podejmowania ryzykownych politycznie decyzji.

«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 29 30 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31 1
2 3 4 5 6 7 8
2°C Piątek
dzień
2°C Piątek
wieczór
0°C Sobota
noc
0°C Sobota
rano
wiecej »