Zuchwała kradzież korony królów

Polska i Francja to jedyne europejskie kraje z tradycją monarchii, które utraciły insygnia koronacyjne. Francuzi swoje zniszczyli w czasie rewolucji francuskiej. Polskie zuchwale wykradli z Wawelu Prusacy, tuż przed III rozbiorem. Ale spektakularna kradzież nie była najgorszym, co spotkało insygnia polskich królów...

Na fali popularności telenoweli historycznej „Korona królów” warto spojrzeć wstecz i przypomnieć sobie burzliwe losy najcenniejszego z polskich insygniów królewskich – tzw. korony Chrobrego – koronacyjnej korony polskich monarchów.

Regalia, czyli królewskie insygnia, to symbole władzy monarszej i ciągłości królestwa. Najpopularniejsze z nich to jabłko, berło i przede wszystkim korona. Europejscy królowie już w średniowieczu używali kilku rodzajów koron – w zależności od okoliczności. Możemy wyróżnić koronę homagialną (stosowaną w czasie przyjmowania hołdów lennych), koronę podróżną/hełmową (zwykle zrobioną z mniej szlachetnych surowców, nakładaną na hełm i używaną w czasie podróży lub bitwy), egzekwialną (wykorzystywaną na królewskich pogrzebach), grobową (w której zmarły władca był składany do grobu), prywatną i – najważniejszą – koronę koronacyjną.

Klejnot jedyny i korony pomniejsze

Ta ostatnia korona miała znaczenie szczególne – symbolizowała ciągłość władzy państwowej, była dla królestwa świętością, niemal relikwią. Korony koronacyjnej używano w zasadzie tylko w czasie koronacji nowego króla, po czym zamykano w pilnie strzeżonym skarbcu koronnym. Uważano, że koronacja nowego monarchy może nastąpić wyłącznie przy użyciu tej jednej jedynej korony. Dlatego powtarzające się raz po raz w dawnych czasach próby kradzieży insygniów koronacyjnych miały znaczenie przede wszystkim polityczne.

W Polsce zdarzały się sytuacje wyjątkowe, głównie ze względu na zawirowania historyczne. Korona, którą w 1025 r. koronowano Chrobrego, przepadła bez wieści, wywieziona do Cesarstwa przez królową Rychezę (żona Mieszka II, synowa Chrobrego). Dlatego, gdy w 1320 r. przygotowywano się do koronacji księcia kujawskiego Władysława Łokietka, przyszły król Polski stanął przed problemem braku korony. Sporządzono więc nową koronę królewską i koronę królowej. Ta, którą nałożono na głowę Łokietka, stała się odtąd koroną koronacyjną królów Polski i zyskała miano korony uprzywilejowanej (corona privilegiata). Długosz później opisał ją jako koronę, którą cesarz Otton ofiarował Bolesławowi Chrobremu. I tak przylgnęła do niej nazwa korona Chrobrego. W rzeczywistości jednak insygnium to nie ma nic wspólnego z koroną pierwszego polskiego króla i stworzone zostało dla Łokietka. Nazwa jednak jest używana do dziś i jest symbolem kontynuacji monarchii pierwszych Piastów w królestwie polskim, zjednoczonym po rozbiciu dzielnicowym.

Korona uprzywilejowana została użyta podczas koronacji 17 polskich królów – od Łokietka do Stanisława Augusta Poniatowskiego.

Sporadycznie, gdy np. polskie insygnium koronacyjne było uprowadzone przez króla Węgier, zdarzało się, że do koronacji używano korony zastępczej. Tak było m.in. w przypadku Władysława Jagiełły. Zawsze jednak w takich sytuacjach odzyskanie korony uprzywilejowanej było istotnym elementem polityki królewskiej.

Po raz ostatni najważniejszy z symboli władzy królewskiej w Polsce został nałożony na głowę władcy w czasie koronacji Stanisława Augusta Poniatowskiego w 1764 r. Wkrótce po tym król Staś, znany z zamiłowania do sztuki i przywiązania do precyzyjnego odwzorowywania najdrobniejszych detali, nakazał sporządzenie szczegółowej dokumentacji królewskich insygniów. Jakby przeczuwając nadchodzące trudne czasy. Zadanie to zlecono nadwornemu malarzowi Józefowi Krzysztofowi Wernerowi. Powstała dzięki temu seria rysunków korony i jej szczegółowy opis.

Korona Łokietka była szczerozłota, składała się z 10 segmentów spinanych w jeden okrąg za pomocą specjalnych zawiasów. Insygnium koronacyjne było wysadzane drogocennymi kamieniami, takimi jak rubiny, szafiry, szmaragdy i perły. Podczas ostatniej inwentaryzacji skarbca koronnego (w którym przechowywano korony i inne insygnia królewskie) doliczono się 474 kamieni szlachetnych. Decyzja o sporządzeniu dokumentacji korony okazała się prorocza, o czym można było się przekonać już kilkadziesiąt lat później…

Kradzież tysiąclecia

W czasach świetności Rzeczypospolitej dostępu do skarbca koronnego na Wawelu broniły straże i 6 żelaznych drzwi. Klucze do nich miało kilku urzędników z różnych części królestwa, a pieczę nad skarbcem, prócz urzędników, sprawowała kapituła katedry wawelskiej. Gdy królestwo upadło, klucze skarbca znalazły się pod opieką kustosza koronnego i jednego z członków kapituły – Sebastiana Sierakowskiego. W 1795 r. Kraków był zajęty przez wojska pruskie. Wojskowy komendant miasta zażądał w imieniu króla pruskiego Fryderyka Wilhelma II wydania zawartości skarbca koronnego. Kapituła krakowska odmówiła.

Była ciemna, jesienna noc z 3 na 4 października 1795 r. Królewskie miasto miało wkrótce przejść w ręce austriackie. Sierakowski, przebywający w tym czasie na Wawelu, usłyszał hałas wozu wjeżdżającego pod katedrę. Nie obawiał się jednak o skarbiec, bo miał przy sobie wszystkie klucze. Dopiero nad ranem 4 października spostrzegł przerażony, że w nocy ktoś włamał się do skarbca. Insygnia polskich królów zostały zrabowane, a korona, którą koronowano monarchów od czasów Łokietka, również zniknęła bez śladu…

Choć sprawa kradzieży bezcennych skarbów królestwa wyszła na jaw już na początku 1796 r., gdy miasto przejęli Austriacy, przez wiele lat nieznane były dalsze losy wywiezionych z Krakowa insygniów. To, co stało się później, udało się zrekonstruować dopiero pod koniec XIX w., po odnalezieniu w jednym z berlińskich archiwów cennych materiałów opisujących wydarzenia z przełomu wieków XVIII i XIX. Z dokumentów tych wynika, że spiskowcy już na początku mieli trudności ze zlokalizowaniem skarbca na zamku wawelskim. Udało się tego dokonać dzięki przekupstwu i zdradzie. Gdy zbliżał się wyznaczony termin akcji rabunkowej, sprowadzono aż z Wrocławia najlepszego ślusarza – niejakiego Langa. Ten nie mógł jednak rozpracować zamka w pierwszych, żelaznych drzwiach. Zirytowani pruscy żołnierze wpadli na pomysł, by drzwi pokonać wystrzałem armatnim. W ostatniej chwili powstrzymał ich argument, że wybuch może doprowadzić do zawalenia nie tylko skarbca, ale i sporej części zamku. Wobec tego sprowadzono do pomocy krakowskiego mistrza ślusarskiego – Weissa. Ten po kilku próbach orzekł, że zamek jest nie do sforsowania, ale wpadł na inny pomysł. Nakazał wyrąbać kamienny stopień, na którym drzwi były osadzone. Następnie wsunął się do środka i z drugiej strony bez trudu otworzył wrota. Z kolejnymi drzwiami ślusarze nie mieli już większych problemów i po kilku godzinach Prusacy dostali się do skarbca. Znaleźli tam dwie duże, zakurzone i zamknięte na kilka kłódek skrzynie, w których znajdowały się skarby królewskie. Najcenniejszymi z nich były korona uprzywilejowana i korona królowych – używane w czasie obrzędów koronacyjnych. Prawie wszystkie skarby zostały zrabowane i wywiezione przez Śląsk do Berlina. Prawie, bo Prusacy nie zabrali dwóch średniowiecznych zardzewiałych mieczy – tych, które Krzyżacy przynieśli Jagielle pod Grunwaldem.

Barbarzyństwo w świetle pruskiego prawa

Regalia przez kolejnych kilkanaście lat przeleżały w Berlinie, a gdy w 1809 r. król pruski Fryderyk Wilhelm III popadł w osobiste długi, postanowił ratować się przed bankructwem za pomocą polskich królewskich skarbów. 17 marca wydał zarządzenie, na mocy którego regalia miały zostać zniszczone, złoto z nich uzyskane przetopione na monety, a klejnoty sprzedane. Komisyjne zniszczenie insygniów miało miejsce dwa lata później w Królewcu. Korona uprzywilejowana i inne symbole władzy polskich królów przepadły na zawsze.

Prawie 200 lat później Adam Orzechowski, antykwariusz z Małopolski, zafascynowany losem polskich koron postanowił je zrekonstruować. W tym celu zebrał zespół złotników i historyków, którym udało się wiernie odwzorować złotą koronę uprzywilejowaną oraz berło i jabłko z czasów koronacji Stanisława Poniatowskiego. Pomogła w tym dokumentacja sporządzona na zlecenie ostatniego króla Polski. Oryginał korony, którą koronowano większość polskich królów, przepadł jednak na zawsze. Niektórzy pasjonaci wierzą, że kiedyś uda się odnaleźć zaginioną koronę, którą w 1025 r. nałożono na głowę Chrobrego. I chociaż szanse są na to znikome, to czasami przypadkiem dochodzi do największych odkryć…•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    1 2 3 4 5 6 7
    8 9 10 11 12 13 14
    15 16 17 18 19 20 21
    22 23 24 25 26 27 28
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    20°C Wtorek
    wieczór
    19°C Środa
    noc
    17°C Środa
    rano
    19°C Środa
    dzień
    wiecej »