Wspólnota wartości

Pierwsza Solidarność dawała nadzieję, odkłamywała język, naprawiała relacje międzyludzkie. Wciąż inspiruje.

Ruch społeczny zrodzony w efekcie sierpniowych strajków w 1980 roku wydaje się dziś zjawiskiem nieomal mitycznym, a już na pewno całkowicie oderwanym od współczesnych realiów. Entuzjazm, fascynacja odzyskanym poczuciem wspólnoty, potrzeba rozmawiania ze sobą, spontaniczne odruchy solidarności… wszystko to z obecnej perspektywy wydaje się bardzo odległe. Entuzjazm dawno wyparował, wspólnota się podzieliła, ludzie unikają rozmów na tematy publiczne, solidarność – jeśli jest, to wyłącznie grupowa.

Sierpień ’80 trafił do działu „mitologia”, choć nie został mitem założycielskim III RP. Tamto pokolenie w pewnym momencie wyrzekło się wręcz swoich ideałów, czego symbolem może być Zbigniew Bujak przepraszający za Solidarność. I gdy już wyglądało na to, że nasz najsłynniejszy (obok Bożego Miłosierdzia) „towar” eksportowy w sferze idei zostanie kompletnie nad Wisłą zapomniany, odkryła go kolejna generacja. O dziwo, przybywa publicystów, blogerów, ale także socjologów młodego pokolenia o bardzo zróżnicowanych poglądach, którzy nie tylko są zafascynowani pierwszą Solidarnością, ale też dostrzegają w jej przesłaniu wiele aktualnych wątków.

Polska praca wciąż jest chora

Krzysztof Mazur (rocznik 1982), politolog, prezes Klubu Jagiellońskiego, „nawrócił się” na Solidarność, gdy usłyszał, że powstaje u nas więcej prac magisterskich na temat Maxa Webera niż wokół myśli Józefa Tischnera. „Nawrócenie” zaowocowało poważną książką naukową „Przekroczyć nowoczesność” oraz zrealizowanym na luzie wideoblogiem, w którym autor przekonuje młodych słuchaczy, że dziedzictwo Solidarności nie jest wyłączną własnością pokolenia, które ten ruch stworzyło. Nie jest też prawdą, że wszystko już na ten temat powiedziano. Co więcej, jeśli się dobrze przyjrzymy, dylematy dzisiejszych „korpoludków” wyglądają niepokojąco podobnie co robotników sprzed 38 lat.

Zdaniem Krzysztofa Mazura antykomunizm Solidarności odnosił się nie tylko do systemu politycznego, ale także do wadliwych relacji międzyludzkich. – Symbolem fatalnych rządów komunistów z perspektywy osobistego doświadczenia nie był aktualny Pierwszy Sekretarz KC PZPR, ale pochodzący z nadania partyjnego prezes miejscowej spółdzielni czy nomenklaturowy dyrektor zakładu pracy. To jego chamstwo pchnęło ludzi w kierunku politycznego zaangażowania – twierdzi prezes Klubu Jagiellońskiego.

Dziś nie ma już sekretarzy, ale podobna jak wówczas „kultura folwarku” panuje w wielu firmach. Polska praca wciąż jest chora. – Ta infekcja dotyka nie tylko firm, ale też naszych klinik, uczelni, redakcji, klubów sportowych czy szkół – zauważa krakowski politolog. Wszędzie, prędzej lub później, wytwarza się folwark, informacje przestają przepływać między działami, zamiast tego krążą donosy, fachowcy idą w odstawkę, wokół ekonoma tworzy się dwór…

Więcej pokory

Słynny film „Robotnicy ’80” ma dziś status podobny co logo Solidarności, brama stoczni czy tablica zawierająca 21 postulatów. Jest znakiem tamtego czasu. Warto raz jeszcze posłuchać, co i jak mówią występujący w filmie uczestnicy sierpniowego strajku. Co ich boli, o czym marzą, czego pragną. Dużo mówią o godności, o tym, jak są traktowani. Domagają się nie kiełbasy, ale szacunku. Ich postulat wobec władzy brzmi: „więcej pokory”. Na czarno-białych kadrach widać „wspólnotę etyczną”. Tak ruch społeczny z 1980 roku nazwał filozof Zbigniew Stawrowski, pisząc: „Jest to więź, która określa naszą wspólnotę, określa sens słowa My, nie przez stosunek do kogoś obcego i wrogiego, lecz przeciwnie, od wewnątrz, poprzez wspólnie wyznawane wartości.” 10 mln Polaków tworzyło tę wspólnotę także po to, by kulturę folwarku zastąpić kulturą solidarności.

Siła i dynamika ruchu, który zadziwił świat, brała się z połączenia trzech elementów: politycznego, ekonomicznego i etycznego. Kto wie, czy ten trzeci nie miał największej wagi. Tak przynajmniej uważał Jarosław Marek Rymkiewicz, pisząc w książce „Rozmowy polskie latem 1983 roku” o Solidarności jako darze ofiarowanym Polakom przez Boga. Poeta prognozował, że także po latach czy wręcz po wiekach Solidarność będzie oceniania przede wszystkim jako fakt, który zaistniał w sferze ducha. Nie trzeba było widzieć papieskich portretów na bramie stoczni, by wiedzieć, że strajkujący za nią robotnicy swój system pojęć czerpali ze sfery religijnej. „Wiara w Boga nie była wtedy założeniem, teoretycznym postulatem, ale czymś intensywniej odczuwanym. Tym bardziej po pierwszej wizycie w Polsce pierwszego polskiego Papieża” – pisał socjolog Jan Śpiewak.

Mieliśmy wtedy nadzieję…

Każdy, kto przeżył euforię tamtych miesięcy, pamięta, że miała ona charakter wszechogarniający. Ulegali jej niemal wszyscy, co dla młodych badaczy jest niezwykłym fenomenem. Krzysztofa Mazura zaskoczył na przykład tekst Adama Michnika „Lekcja godności”, w którym autor, wspominając pierwszą pielgrzymkę Jana Pawła II, pisze, że czuł się włączony do wspólnoty, mimo że jest ateistą. Tekst bardzo odległy od tego, co już dekadę później pisała „Gazeta Wyborcza”.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    25 26 27 28 29 30 1
    2 3 4 5 6 7 8
    9 10 11 12 13 14 15
    16 17 18 19 20 21 22
    23 24 25 26 27 28 29
    30 31 1 2 3 4 5
    1°C Środa
    rano
    1°C Środa
    dzień
    1°C Środa
    wieczór
    -1°C Czwartek
    noc
    wiecej »