Wyścigi bez mety

Grozi nam nowy wyścig zbrojeń – straszą światowe media. Problem w tym, że „stary” nigdy się nie skończył. Nie tylko trwa, ale nawet z każdym rokiem przyspiesza.

Gdy Stany Zjednoczone najpierw zapowiedziały wycofanie się, a następnie ogłosiły zawieszenie udziału w traktacie rozbrojeniowym INF, podniósł się lament, głównie we Francji, Niemczech i paru innych krajach, że grozi to uruchomieniem nowego wyścigu zbrojeń, takiego, z jakim „nie mieliśmy do czynienia od czasów zimnej wojny”. Pisaliśmy wtedy, że USA, zrywając układ, chcą tylko dorównać Rosji, która umowy w ostatnich latach nie przestrzegała, nie mówiąc już o Chinach, które stroną układu nie były. W rzeczywistości jest to bardziej skomplikowane: bo z faktu, że USA przestrzegały układu dotyczącego rakiet średniego i pośredniego zasięgu, nie wynika, że nie brały udziału w wyścigu zbrojeń w pozostałych obszarach. Przeciwnie, USA ten wyścig najbardziej podkręcają, pozostając niezmiennie liderem wydatków na zbrojenia i najno- wsze technologie przeznaczone dla przemysłu obronnego. Wyścig zbrojeń napędzają też dwaj pozostali liderzy tego pędu do militarnej dominacji w świecie, Chiny i Rosja, choć ich dystans do jedynego supermocarstwa jest ciągle gigantyczny. Nie przesadził papież Franciszek, gdy mówił, że „wyścig zbrojeń trwa bez przerwy”, a wydatki na modernizację i rozwój broni stanowią znaczną część wydatków krajów, i to do takiego stopnia, że „na drugi plan spychają realne priorytety cierpiącej ludzkości”.

USA… i długo, długo nic?

Wystarczy spojrzeć na publikowany co roku raport Sztokholmskiego Międzynarodowego Instytutu Badań nad Pokojem (SIPRI) – dostępny na stronie internetowej ośrodka. Wynika z niego jasno, że w roku 2017 (nie ma jeszcze pełnych danych za 2018 rok) wydatki globalne na zbrojenia wyniosły grubo ponad 1,7 biliona dolarów. Na wykresie widać też wyraźnie, że od 1998 roku ten wzrost jest systematyczny (z jednym małym wahnięciem) i znaczący. Niedoścignionym liderem pozostają niezmiennie Stany Zjednoczone, które na zbrojenia wydają rocznie ok. 610 mld dolarów, co stanowi 3,3 proc. ich PKB oraz 36 proc. wszystkich wydatków na zbrojenia w świecie. Na drugim miejscu są Chiny, które wprawdzie w liczbach bezwzględnych wydają na zbrojenia trzy razy mniej niż USA, ale procentowo wzrost wydatków jest u Chińczyków trzykrotnie wyższy niż u Amerykanów. W skali globalnej udział Państwa Środka w wydatkach na zbrojenia oscyluje w granicach 13 proc. Trzecia z kolei Rosja wypełnia ok. 4 proc. światowych wydatków militarnych i w 2017 roku zanotowała po raz pierwszy od wielu lat spadek, choć to ciągle ponad 5 proc. rosyjskiego PKB (69 mld dolarów). Jak widać, wszystko zależy od tego, które liczby weźmiemy pod uwagę w analizie trendu – inaczej wygląda to w liczbach bezwzględnych, inaczej w procentach udziału w PKB. W tym drugim przypadku największe obciążenie dla budżetu państwa ponoszą m.in.: Arabia Saudyjska, której wydatki na zbrojenia stanowią aż 10 proc. PKB, Oman (12 proc.), Kuwejt, Jordania, Izrael i Liban (odpowiednio od 5,8 do 4,5 proc. PKB). To o wiele więcej – procentowo – niż obciążenie wydatkami obronnymi budżetu USA. Równie ciekawe są dane dotyczące takich krajów jak RPA, gdzie w 2017 roku wydatki na obronność wzrosły o ponad 4 proc., czy Argentyna, która przeznaczyła na zbrojenia aż o 15 proc. więcej niż rok wcześniej.

Gwiezdne wojny

Aby mieć pełny ogląd sytuacji, nie wystarczy porównać raportów z dwóch czy trzech lat. Dopiero spojrzenie z co najmniej 10–15-letniej perspektywy pozwala zrozumieć, w jakim naprawdę kierunku zmierzają mocarstwa. Otóż w stosunku do 2007 roku budżet wojskowy Chin jest już o prawie 120 proc. większy, a Rosji – o niemal 90 proc. To tak, jakby w ciągu 13 lat oba państwa utworzyły od podstaw w sumie dwie zupełnie nowe armie. Co więcej, o trwającym nieustannie wyścigu zbrojeń świadczą nie tylko liczby i kwoty, ale również rodzaje technologii i broni, w które te środki są inwestowane. Zarówno USA, jak i Rosja oraz Chiny na pełnych obrotach pracują nad nową bronią kosmiczną: Amerykanie chwalą się laserem o niespotykanej dotąd sile rażenia, Rosjanie opracowują najnowocześniejsze działa satelitarne, a Chińczycy już od co najmniej dekady dysponują pociskami, które są w stanie trafić w umieszczone na orbicie satelity. I trudno jednoznacznie powiedzieć, kto w tym kosmicznym wyścigu jest liderem – teoretycznie Stany Zjednoczone wyprzedzają konkurentów o całą epokę, z drugiej zaś strony od lat wydatki na zbrojenia kosmiczne są obniżane. Dlatego też fałszywie brzmią apele Chin i Rosji, które co jakiś czas wspólnie proponują, by ONZ przyjęła rezolucję zakazującą wyścigu zbrojeń w kosmosie. Przecież to na odległość pachnie chęcią związania rąk Amerykanom, by w tym czasie osiągnąć – nielegalnie – przewagę. Bo chyba nikt nie podejrzewa Rosji i Chin o przestrzeganie jakiegokolwiek międzynarodowego układu rozbrojeniowego.

Prędkość światła razy 10

Tendencja tych wydatków i tym samym ciągłego wyścigu zbrojeń jest wyraźnie wzrostowa. Dużo mówią zapowiedzi władz w Pekinie. Podczas zjazdu Komunistycznej Partii Chin pod koniec 2017 roku ogłoszono, że „siły zbrojne Chin mają stać się silne jak skała”. Ważne jest to, że Chińczycy wydają pieniądze nie tylko na broń i technologie, ale bardzo dużo uwagi poświęcają też kosztom reformy systemu dowodzenia i komunikacji, co czyni chińską armię obecnie bezkonkurencyjną w regionie Pacyfiku. Do 2020 r. Chiny mają zamiar pochwalić się bombowcem dalekiego zasięgu, który będzie w stanie przenieść głowice atomowe aż do wybrzeży USA. Amerykańskim strategom w Pentagonie sen z powiek spędzają też zapowiedzi Chińczyków, którzy chcą w ciągu paru lat wyprodukować kilkadziesiąt tysięcy bezzałogowych dronów niewykrywalnych przez radary. A wyścig zbrojeń z pewnością napędza również informacja, która pojawiła się ubiegłym roku: Chińczycy są już zaawansowani w budowie pocisków manewrujących, których prędkość aż dziesięciokrotnie przekracza prędkość dźwięku. Amerykanie z kolei nie mają jeszcze pocisków, które by tego typu „zabawkę” potrafiły strącić, więc wyścig zbrojeń znowu nabierze rozpędu, żeby Chińczyków dogonić.

Rosja to „pikuś”?

Nikt chyba nie przypuszcza, że w takim klimacie można mówić o przerwaniu tego szalonego pędu. I to Chińczycy właśnie, a nie Rosjanie są dziś dla Amerykanów największym zmartwieniem. Emerytowany admirał Harry Harris, były dowódca US Pacific Command, powiedział niedawno w wywiadzie dla „Foreign Affairs”: „Jesteśmy dziś w niekorzystnej sytuacji, bo Chiny dysponują naziemnymi pociskami balistycznymi, które zagrażają naszej obecności na zachodnim Pacyfiku i naszym statkom”. A Elbridge Colby, dyrektor programu obrony w Centrum Bezpieczeństwa Nowego USA, w tym samym czasopiśmie ogłasza: „Skala chińskich struktur wojskowych jest tak znaczna i tak zaawansowana, że musimy użyć każdej potencjalnej strzały w naszym kołczanie. Stany Zjednoczone spędziły prawie pięć lat na próbach zmuszenia Rosjan do przestrzegania układu INF, a my nie mamy już czasu, szczególnie na Pacyfiku”. To ostatnie zdanie wydaje się mało optymistyczne szczególnie dla naszej części świata. Amerykanie od dawna nie kryją, że większość energii chcą poświęcić teraz na powstrzymanie Chin. I tak naprawdę wycofanie się z układu INF, w którym stroną była Rosja, nie jest spowodowane działaniami Rosji, tylko Chin. Amerykanie nie chcą sobie wiązać rąk w sytuacji, gdy wyścig zbrojeń, który nigdy się nie skończył, rozpędza się do nieznanej dotąd prędkości. A tymczasem w obwodzie kaliningradzkim, 30 km od granicy z Polską, rozmieszczane są kolejne pociski i działa, które nie sprawiają wrażenia sił pokojowych czy obronnych. I to nie w odpowiedzi na ten sprzęt Amerykanie przyspieszają w wyścigu zbrojeń, tylko w odpowiedzi na położone daleko od nas rakiety made in China. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
26°C Poniedziałek
noc
21°C Poniedziałek
rano
31°C Poniedziałek
dzień
32°C Poniedziałek
wieczór
wiecej »