Antykoncepcyjne uwiedzenie

„Nie potrafię wymienić żadnego innego wydarzenia w historii ludzkości poza grzechem pierworodnym, które miałoby większy wpływ na ludzkie istoty jak pigułka antykoncepcyjna” – pisze Mary Eberstadt w książce „Adam i Ewa po pigułce”.

Takich książek potrzebujemy jak najwięcej. Zwłaszcza że ostatnio w naszej katolickiej przestrzeni wymiany opinii pojawia się coraz więcej mącicieli, takich jak członek Papieskiej Akademii Życia, włoski teolog moralny ks. prof. Maurizio Chiodi, który uważa, że „odpowiedzialne rodzicielstwo może zobowiązać małżeństwo do stosowania sztucznej kontroli urodzeń”. Według niego „są okoliczności wymagające zastosowania antykoncepcji ze względu na odpowiedzialność”. Paweł VI nazwał sztuczną antykoncepcję „wewnętrznie złą”, tymczasem włoski teolog, owszem, docenił historyczne znaczenie wypowiedzi papieskich z lat 60. i 70., niemniej, jak dodał: „teraz ogromna większość nawet wierzących par małżeńskich żyje tak, jakby norma nie istniała… Oficjalnie i obiektywnie normą pozostała, ale nawet wielu kapłanów nie mówi o tym publicznie w katechezie i kazaniach, a podczas prywatnych spotkań zachowują bardzo pobłażliwą postawę, gdy kwestia ta jest podnoszona”. Jaki stąd wniosek? „Normy zachowują dobro i pouczają na drodze do dobra – odpowiada ks. Chiodi – ale mogą ulec zmianie”.

Zamiast rozwodzić się nad wypowiedziami pogubionego włoskiego duchownego, pragnę zarekomendować zdrową lekturę właśnie wydanej w naszym kraju książki amerykańskiej specjalistki od polityki społecznej i dziennikarki Mary Eberstadt pod tytułem „Adam i Ewa po pigułce”. Francis Fuku­yama powiedział o autorce, że jest „jednym z najostrzejszych i twórczych obserwatorów społecznych naszych czasów. Nie boi się kwestionować utartych przekonań, a jej spostrzeżenia są zawsze warte refleksji”. Rodney Stark podkreślał jej „doniosły wkład w stawianie naprawdę wielkich pytań dotyczących przyszłości Zachodu”. Dodatkowym atutem książki o antykoncepcyjnym zatruciu umysłowym naszego pokolenia jest fakt, iż napisała ją kobieta.

Pigułka rządzi

W przekonaniu Mary Eberstadt rewolucja obyczajowa 1968 roku wywarła trwały wpływ na zachowania seksualne i relacje międzyludzkie naszego pokolenia. Pierwszym impulsem do uruchomienia tychże zmian okazała się pigułka antykoncepcyjna. Spowodowała ona tak daleko idące przeobrażenia zachowań i postaw ludzkich, iż trudno uwierzyć, by jej twórcy mogli to przewidzieć nawet w najśmielszych snach. „Nie potrafię wymienić żadnego innego wydarzenia w historii ludzkości poza grzechem pierworodnym – pisze w swej książce Mary Eberstadt – które miałoby większy wpływ na ludzkie istoty jak właśnie pigułka… Uważam bez żadnych wątpliwości, że pigułka dała pełne zezwolenie na wszystko od cudzołóstwa i romansów, seks przedmałżeński i pozamałżeński, a także na rozdzielenie zbliżenia i prokreacji”.

Jest to ta strona medalu, która zazwyczaj bywa zignorowana przez elity społeczeństwa nasyconego rewolucyjnymi przyjemnościami. Z każdym kolejnym rokiem gromadzi się coraz więcej dowodów, które kiedyś naruszą szczęśliwą fabułę bajek opowiadanych przez aktywnych zwolenników postępu w obyczajach. W „Adamie i Ewie po pigułce” autorka kreśli portret rewolucji seksualnej w popkulturze i w naszych głowach. Pigułka skonfigurowała naszą wrażliwość i sposób myślenia do tego stopnia, że można z sarkastycznym podziwem spojrzeć na ogrom zniszczeń, jakich dokonała. O tych zniszczeniach pisze Eberstadt. To lektura obowiązkowa dla każdego, kto na serio zastanawia się, jak nasza cywilizacja może przetrwać obecny moment.

Antykoncepcja jest dziś okryta niemal powszechnym milczeniem – nie wyłączając środowisk kościelnych. Mało jest śmiałków gotowych do otwarcia nowego frontu cywilizacyjnej batalii. W przekonaniu wielu duszpasterzy i specjalistów o nastawieniu liberalnym to drugorzędny temat względem innych, bardziej palących kwestii teologicznych i etycznych, o które warto się bić i które warto umieścić w czołówce przepowiadania Ewangelii. Jakże przestrzegać przed cywilizacyjną katastrofą, skoro większość opinii publicznej podziela pogląd, że chodzi o prawdziwą „zdobycz” ludzkości? Tymczasem jest to śmiertelna pułapka, na którą wszyscy jesteśmy narażeni mniej więcej od połowy stulecia. Chodzi o obietnice, jakie antykoncepcja złożyła wielu mężczyznom i kobietom. Jest to obietnica spokojnego i wygodnego życia w zamian za zwolnienie od odpowiedzialności za tych, którym mówimy: „kocham cię”.

Wirus w umyśle

Ten szczególny rodzaj wroga, jaki zagnieździł się w naszych głowach i sercach, niektórzy nazywają „antykoncepcyjnym stanem umysłu”, „antykoncepcyjną kulturą” bądź też „antykoncepcyjną mentalnością”. Chodzi o szeroko rozsiane w naszym społeczeństwie przekonanie, że seksualność i prokreacja wcale nie muszą iść w parze. W związku z tym da się uniknąć „bolesnej konsekwencji” seksualnych przyjemności, czyli dziecka. Mary Eberstadt stawia sprawę jasno: „Prawie wszyscy żyjący obecnie na świecie – z wyjątkiem tych czytelników, którzy natychmiast po wejściu w wiek rozumu wstąpili do zakonu trapistów i od tamtej pory mieszkają w celi bez okien i bez internetu – są tak czy inaczej zamieszani w rewolucję seksualną. Do tej pory już każda rodzina poznała z bliska jeden lub więcej jej aspektów – rozwód, samotne rodzicielstwo, aborcję, konkubinat, wszechobecną pornografię, aktywny homoseksualizm. Właśnie przez to, że wszyscy w niej tkwimy, daje nam mocny argument, by zaprzeczać jej prawdziwym kosztom. W końcu, kto chce zranić bliską osobę? Kto chce urazić rozwiedzionego brata, kuzyna homoseksualistę albo ojca, który powtórnie się ożenił? Odpowiedź jest oczywista, nikt. I to pragnienie, by nie sprawić przykrości tym, którzy otwarcie żyją w zgodzie z własnym wyzwoleńczym credo, jest jeszcze jednym powodem wypierania prawdy”.

Po książkę Mary Eberstadt powinni sięgnąć wszyscy, którzy zajmują się pomaganiem innym, zwłaszcza w kwestiach małżeńskich i rodzinnych. Powinny przeczytać ją przede wszystkim osoby żyjące w związkach i rodzice, politycy i pracownicy socjalni, lekarze i psychoterapeuci, ludzie mediów i duszpasterze. Mentalność antykoncepcyjna jest wirusem, który zaraził nasz umysł i może mieć znaczący wpływ na sposób, w jaki ludzie traktują się w łóżku, jak rodzice bądź teściowie reagują na wiadomość o kolejnej ciąży w rodzinie ich dzieci, w jaką wizję życia czy hierarchię wartości wyposażą swych uczniów i klientów ich mistrzowie i wychowawcy, wreszcie jakich porad udzielą tym, którzy im zaufali, głosiciele Ewangelii i pasterze Kościoła. Lektura tej książki może zaordynować rodzaj antywirusowej terapii.

Niewidzialne zło

Spadek narodzin jest zjawiskiem notowanym na Zachodzie od początku XX wieku, ale od lat 60. nastąpiło znaczące przyśpieszenie tego trendu. Powodem jest pigułka. Jakieś niewidzialne zło spowija współczesne kobiety i mężczyzn, powodując, że mimo obrastania w dobra i przywileje, korzystania z praw i niezależności ludzie wcale nie czują się bardziej szczęśliwi. Wręcz przeciwnie. Nastawionych na konsumowanie mieszkańców krainy postnowoczesności jak rak pożera od środka frustracja. I swoista awitaminoza – brak witaminy M. Kobiety nie są już represjonowane, za to zdepresjonowane. Żywego Boga miłości zastępuje wszystko kontrolująca pigułka rozsądku. Współczesny człowiek, nastawiony na konsumpcję, stanie się całkiem bezbronny, jeśli go ktoś pozbawi technologii, której bezgranicznie uwierzył. Consumo ergo sum (konsumuję, więc jestem) – tak brzmi wyznanie wiary ludzi uzależnionych od konsumpcyjnego dopingu. Książka Mary Eberstadt może niejednemu czytelnikowi zafundować ozdrowieńczą pobudkę. Być może komuś otworzą się oczy, spojrzy na siebie, innych, świat, przysłucha się temu, o czym rozmawiamy i czego sobie nawzajem życzymy, o czym prawią zwolennicy bezrefleksyjnej drzemki i czym nas nieustannie zatruwa propagandowa tuba jedynie poprawnego sposobu rozumowania – i krzyknie głośno: „Król jest nagi!”, jak dziecko ze słynnej baśni Andersena, nie mające już ochoty na udział w tej beznadziejnej grze społecznej.

Przestrzegam ludzi wierzących przed myśleniem, że problem, o którym traktuje ta książka, ich nie dotyczy. Antykoncepcja wtargnęła do naszych rodzin, uczelni i kościołów w postaci „mentalności”, by pozbawić nas wszystkich nadprzyrodzonej bariery immunologicznej. Potrzebujemy przebudzonych pasterzy i specjalistów, trzeźwo myślących ludzi kultury i wierzących teologów. Trwa cywilizacyjna batalia. Wymaga ona komendanta, który nie polegnie w czasie próby, ale odważy się na stoczenie pojedynku z wrogiem na jego własnym terenie. Jest to wróg, który chce przeniknąć do umysłów i serc naszych dzieci i wnuków, uczniów i podopiecznych. Ta walka będzie trwać aż do końca, aż powróci Chrystus i powie: „Sługo dobry i wierny, byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego Pana” (Mt 25,21). •

Mary Eberstadt "Adam i Ewa po pigułce. Paradoksy rewolucji seksualnej". Wydawnictwo AA, Kraków 2019ss. 240   Mary Eberstadt "Adam i Ewa po pigułce. Paradoksy rewolucji seksualnej". Wydawnictwo AA, Kraków 2019ss. 240

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12
    13 14 15 16 17 18 19
    20 21 22 23 24 25 26
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    18°C Czwartek
    dzień
    19°C Czwartek
    wieczór
    15°C Piątek
    noc
    12°C Piątek
    rano
    wiecej »