Kioski w (bez)Ruchu

Do widoku wysypisk śmieci, szrotów czy różnego rodzaju złomowisk, na których nierzadko można znaleźć przedmioty, sprzęty i auta rodem z PRL, zdążyliśmy już przywyknąć. Co innego „cmentarzysko kiosków Ruchu”. Odkryte pośród pól, niemal natychmiast stało się hitem internetu.

Jeszcze przed wojną, a potem aż do lat 90. minionego wieku były jednymi z najważniejszych obiektów w miastach i na wsiach. Stojące w sąsiedztwie przystanków autobusowych, dworców i niemal na każdym większym skrzyżowaniu były oknami na świat, stacjonarnymi nawigacjami GPS i punktami informacyjnymi, przy których zawsze był ruch. Co ciekawe, na świecie w latach 70. i 80. nie było drugiej tak rozbudowanej sieci sprzedaży detalicznej.

Punkt przerzutowy

We wsi Dąbrówka Mała w powiecie brzezińskim w województwie łódzkim, w otoczeniu łanów zbóż i zagonów, na prywatnym terenie, o czym informuje stosowna tablica, od 2013 r. składowane są należące do Ruchu różnego rodzaju pawilony usługowe, głównie kioski. Miejsce to, przez lata nieogrodzone i niezabezpieczone, dziś stało się nie lada atrakcją, która niczym skansen przyciąga turystów, youtuberów, miłośników staroci, dziennikarzy i wszelkiej maści zbieraczy. Tych ostatnich najbardziej obawia się właściciel pola.

– Zanim pojawiły się artykuły i filmy w internecie, nikt tu nie zaglądał. Teraz, gdy z tego miejsca zrobiliście „atrakcję turystyczną”, jest tu ruch jak na Piotrkowskiej. Bojąc się, że mienie będzie rozkradane, zmuszony byłem ogrodzić teren. Lepiej zajęlibyście się wielomilionowymi aferami, przekrętami, a nie miejscem, w którym na remont i ewentualną rozbiórkę czekają dawne kioski Ruchu – mówił nieco zdenerwowany właściciel działki.

Wędrując wzdłuż dopiero co zaciągniętej siatki, liczymy zeskładowane budki handlowe. Jest ich tu prawie 60 różnego rodzaju. Większość to egzemplarze usunięte i zwiezione z ulic Łodzi i okolic.

„Trafiają tam kioski z miejsc nierentownych. W ramach optymalizacji postawimy je w innych miejscach. W tym sensie »cmentarzysko« to tak naprawdę punkt przerzutowy brył kiosków” – wyjaśnił na łamach portalu fotoblogia.pl Wojciech Paczyński, rzecznik prasowy Ruchu.

– Może to i punkt przerzutowy, ale od lat jest to miejsce zapomniane przez właściciela. Na początku może i wyjechał stąd jakiś wyremontowany kiosk, ale od dawna obserwujemy tu ruch jednokierunkowy – na pole – mówi jeden z mieszkańców, niezbyt zadowolony z sąsiedztwa różnej maści budek.

Od kiedy media nagłośniły sprawę składowiska, mieszkańcy coraz śmielej wyrażają swoje niezadowolenie. Ich zdaniem stare kioski szpecą krajobraz, a na domiar złego ściągają do wsi obcych ludzi, których zamiary trudno przewidzieć. Jak udało się ustalić, z działalności prowadzonej we wsi Dąbrówka Mała nie jest zachwycony także Urząd Gminy w Brzezinach. Władze podjęły się już wyjaśnienia zawiłości związanych z użytkowaniem działki zgodnie z jej przeznaczeniem. Niewykluczone więc, że już niebawem z terenu Parku Krajobrazowego Wzniesień Łódzkich kioskowisko zniknie.

„Przyjaciółka”, Pani Walewska i Brutal

Gdy się okrąża pole, wśród zgromadzonych eksponatów dziwi obecność całkiem nowych pawilonów. Podobne do dziś działają nadal na ulicach wielu miast i wsi. Czemu więc akurat te trafiły na cmentarzysko? Tego nie udało się ustalić. Może – tak jak wyjaśniał rzecznik prasowy Ruchu – czekają tu na drugie życie, na przerzut do miejsc, gdzie będą jeszcze przydatne?

Wzrok przykuwają najstarsze, drewniane, opatrzone nieaktualnym logotypem. Zniszczone, puste, noszące ślady wieloletniego użytkowania, zeszpecone i pomazane sprayami, pochylone niczym starcy, zastygłe w bezruchu straszą i intrygują. Jakby ostatkiem sił chciały opowiadać o przedwojennych początkach i czasach swojej świetności, gdy były nie tylko punktami sprzedaży prasy, ale też miejscami spotkań, punktami kontaktowymi i ówczesnymi minimarketami.

Ze względu na swój bogaty asortyment przez lata niemal zastępowały zwykłe sklepy, bo trzeba przyznać, że miały niemal wszystko, czego klienci potrzebowali. Oprócz gazet i książek można było w nich kupić tabletkę z krzyżykiem na ból głowy, żyletki, maszynki do golenia, papierosy, a nawet zapałki na sztuki. Nie zapominając o znaczkach pocztowych, kopertach, biletach, grzebieniach, lusterkach z czarno-białymi fotografiami światowych modelek i aktorek. Były też krzyżówki, długopisy, zeszyty, zabawki, proszki do prania: Pollena, Ixi, Fala, Bis, a dla dzieci Cypisek, płyny do płukania tkanin, pasty do zębów, farby do włosów, a także niezapomniane wody toaletowe – męskie Brutal, Derby czy Wars oraz przeznaczone dla kobiet Być Może czy Pani Walewska. I, co ważne, większość produktów pochodziła od polskich producentów.

Obserwując znikające obiekty, warto wspomnieć, że Ruch, utworzony tuż po zakończeniu I wojny światowej jako sieć kiosków dworcowych, w tym roku świętuje swoje stulecie. Pierwsze kioski stanęły w stolicy na dworcu Warszawa Wileńska. Od tego czasu wrosły w krajobraz, stały się świadkami wojennej zawieruchy. Jednak prawdziwy renesans przeżywały w latach powojennych, a zwłaszcza w czasach PRL. Nieprzypadkowo trafiły nawet do kultowego filmu Stanisława Barei „Miś”. Słynne zdanie: „Tu jest kiosk Ruchu, ja tu mięso sprzedaję!” zna chyba każdy.

Blisko domu, zawsze po drodze

– Gdy się wspomina tamte lata, łza kręci się w oku – mówi Helena Wojda. – Dziś jestem babcią i seniorką i z nostalgią wracam do tego, co minęło. W pamięci przechowuję obrazy z dzieciństwa, w których kioski mają swoje miejsce. Pierwsze wspomnienia sięgają lat 50. Miałam wtedy 10, może 11 lat. Po zakupy do kiosku najczęściej wysyłała mnie babcia. Dawała mi pieniądze, wszystkie po groszu zawinięte w rulon zrobiony ze starej przeczytanej gazety. Najczęściej kupowałam prasę, zapałki i drobne produkty. „Za drogę” mogłam kupić dla siebie jakiegoś cukierka – wspomina z rozrzewnieniem.

Także później kioski Ruchu zawsze były jej po drodze, bo były wszędzie, a co najważniejsze – można w nich było dostać niemal wszystko. Prym, co oczywiste, wiodły gazety. Aby kupić niektóre tytuły, konieczne było założenie teczki, do której kioskarz je odkładał. Tak było z prasą fachową. Poczytność niektórych periodyków była tak duża, że zaprzyjaźnieni kioskarze sprzedawali je spod lady co sympatyczniejszym klientom, wszystko w myśl zasady: „klient nasz pan” czy „frontem do klienta”.

– Do dziś przechowuję w domu całe serie i kolekcje złożone z kartek ze zdjęciami, pojawiających się systematycznie, raz w tygodniu, miesiącu czy co kwartał. Od deski do deski czytałam „Rzeczpospolitą”, „Przyjaciółkę”, a także „Gromadę – Rolnik Polski” i „Przegląd Hodowlany” (stamtąd czerpaliśmy wiedzę o uprawach, wszelkiego rodzaju nowościach i środkach ochrony). Czytając, wierzyliśmy w to, co było napisane. Podobnie było także z dziennikami. Sięgaliśmy po nie, bo każdy chciał wiedzieć, co i gdzie się dzieje – opowiada pani Helena.

Dawne periodyki do dziś przechowuje także Janina Szafrańska ze Skierniewic. Mimo upływu lat doskonale pamięta imię i nazwisko kioskarza. To Jacek Mikulik. Z jego kiosku pochodzą przechowywane „Przeglądy Nauczycielskie”, pierwsze gazety komputerowe czy różnego rodzaju zeszyty kucharskie. – Widząc moje skarby, córka się dziwiła, skąd ja to wszystko mam. A ja na to, że od pana Jacka. To były niesamowite czasy. Serce boli, że z roku na rok z przestrzeni publicznej znikają dawne kioski. Na moim osiedlu na kolejnym zamkniętym obiekcie wisi kartka o poszukiwaniu nabywcy. Większości kiosków, które pamiętam, już nie ma. Żal tych najstarszych, stojących np. przy kościołach, i tych późniejszych, blisko domu – mówi ze smutkiem skierniewiczanka.

Zawód powszechnego zaufania

Wszechobecne pawilony z zaprzyjaźnionymi kioskarzami były skarbnicą wszelkiej wiedzy: pisanej, zasłyszanej, podawanej pocztą pantoflową i zaobserwowanej. Dawne kioskarki uważane były za jedne z najlepiej poinformowanych osób nie tylko we wsi, ale także w miastach. Na miano najsławniejszej zasłużyła Weronika Danielewska, która w jednym kiosku pracowała nieprzerwanie od 1955 roku aż do początku lat 90. Mając 100 lat, była najstarszą kioskarką w Polsce.

Nie tylko ona, ale większość pracownic Ruchu cieszyła się ogromnym zaufaniem. Nic więc dziwnego, że gros osób przychodzących po produkty chętnie ucinało sobie z nimi pogawędkę. Niektórzy zostawiali im dokumenty, a także klucze od domu, po które za kilka godzin zgłaszały się dzieci lub współmałżonek.

O niezwykłych sprzedawcach krążyło wiele opowieści. Wszystkie wyważone i raczej pochlebne. Nikt bowiem nie chciał mieć na pieńku z kioskarzami, którzy dla miejscowego proboszcza zostawiali „Tygodnik Powszechny”, dla nauczycieli – „Głos Nauczycielski”, a dla najmłodszych – „Świerszczyka”, „Misia” czy „Świat Młodych”.

Na co dzień niegrzeszący nadmierną uprzejmością robotnicy dużych zakładów czy fabryk, przechodząc obok zielonej budki, zwalniali i skłaniając głowę, pozdrawiali kioskarzy. Za taką postawą krył się konkretny zysk. Doceniony sprzedawca bez problemu zostawiał „Przegląd Sportowy” czy kolejną książeczkę parahistoryczną z serii „Tygrysa”. – Jak wielu innych, miałem w kiosku założoną teczkę, do której pani odkładała mi trudno dostępne pisma. Żeby ją posiadać, trzeba było wyrobić sobie znajomości, najczęściej miłą rozmową – wspomina Zygmunt Koprowicz. – Dobre układy nie załatwiały wszystkiego. Po codzienną prasę trzeba było odstać swoje w kolejce. W ogonku ustawiałem się nieraz dwa razy dziennie. Rano po jeden z dzienników, a wieczorem po „Ekspres Wieczorny” – opowiada Z. Koprowicz.

Dawne czasy już nie wrócą. Znajoma kioskarka nie pogrozi palcem wracającym na rauszu panom, idącym na wagary uczniom i całującym się młokosom. Nie opowie o awanturze sąsiadów, śmierci Kowalskiego i Nowaka oraz o nowym aucie burmistrza, księdza czy nauczyciela. Obserwując stojące w szczerym polu budki opatrzone logotypem jednej z najbardziej rozpoznawalnych marek w Polsce, trudno oprzeć się wrażeniu, że staruszek Ruch lata świetności ma już za sobą.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
11°C Niedziela
rano
20°C Niedziela
dzień
21°C Niedziela
wieczór
17°C Poniedziałek
noc
wiecej »