Brunatny problem

Niemcy są największym konsumentem węgla brunatnego na świecie – i to pomimo forsownej transformacji energetycznej, stawiającej na odejście od paliw kopalnych. Fakt ten przysparza Berlinowi wielu problemów, począwszy od wielotysięcznych protestów, na porażce celów klimatycznych skończywszy.

Koszty można byłoby jednak zrozumieć i zaakceptować, gdyby widać było wyraźne efekty. Tych jednak – na polu odchodzenia od węgla brunatnego – Energiewende wciąż nie przynosi. Niemcy w 2018 r. wyprodukowały z tego surowca tyle samo energii, co na początku lat 90. RFN nie zmniejsza też mocy zasilanych tym paliwem elektrowni. Węgiel brunatny (wraz z energetyką jądrową, którą Berlin chce wyłączyć w 2022 r.) wciąż jest podstawą niemieckiego miksu energetycznego w chwilach, gdy nie wieje wiatr i nie świeci słońce.

Niemcy zapowiedziały, że zrezygnują z węgla do 2038 r. – taką datę podała specjalna Komisja ds. Rozwoju, Strukturalnej Zmiany Gospodarczej i Zatrudnienia, zwana powszechnie komisją węglową (Kohlekommission), która opracowywała harmonogram dekarbonizacji energetyki RFN. Jednakże jej ustalenia nie są jeszcze wiążące. Według szkicu niemieckiego krajowego planu na rzecz energii i klimatu (NECP), który został przedłożony przez Berlin Komisji Europejskiej w grudniu 2018 r., Niemcy mogą spalać węgiel aż do połowy XXI wieku. W szkicu NECP znajduje się bowiem zapis, że w 2040 r. nad Łabą z paliwa tego wytwarzać się będzie wciąż 147 891 gigawatogodzin. Dokument w swych prognozach nie rozróżnia co prawda węgla kamiennego od brunatnego, ale to właśnie to drugie paliwo dominuje obecnie w niemieckiej energetyce węglowej, więc można spodziewać się utrzymania tych proporcji w przyszłości.

Projekt NECP został przedłożony KE zaledwie miesiąc przed zakończeniem prac Kohlekommission. Można zatem zastanowić się, czy tak duża rozbieżność między harmonogramami dekarbonizacji będzie możliwa do zredukowania. Prognozy zawarte w NECP zyskały potwierdzenie dzięki wypowiedzi ministra Petera Altmaiera, który w styczniu 2019 r. (tuż przed ogłoszeniem harmonogramu dekarbonizacyjnego) stwierdził, że Niemcy potrzebują więcej czasu na odejście od węgla, gdyż jednocześnie wygaszają energetykę jądrową.

Prognoza niepogody

Choć według wstępnych szacunków rok 2019 przyniesie Niemcom pierwszą od 30 lat zauważalną redukcję generacji energii elektrycznej produkowanej z węgla brunatnego (m.in. dzięki redukcji zużycia energii w ogóle), to sukces ten może być krótkotrwały. A to za sprawą wyłączenia niemieckich reaktorów jądrowych, które są stabilnym fundamentem energetyki RFN – z atomu produkuje się tam ok. 13 proc. prądu, przy czym produkcja ta jest praktycznie niezmienna i niezależna od rytmu dobowego (czego nie można powiedzieć o innych źródłach). Kiedy elektrownie jądrowe, a więc duże i bezemisyjne źródła energii, znikną z niemieckiego miksu, ich miejsce zastąpią inne moce – prawdopodobnie te zainstalowane w węglu brunatnym. Jak widać, paliwo to wciąż nie powiedziało nad Łabą ostatniego słowa. •

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
  • staho
    24.08.2019 16:26
    staho
    powoduje emisję "o ok. 20 kg CO2 więcej na każdy gigadżul". Kto wie, ile dwutlenku węgla powstaje przy spalaniu węgla kamiennego? Dlaczego nie napisać po prostu: "o ok. 10% więcej"? Przykład 2: "koszt Energiewende w 2022 roku wyniesie680 mld. euro". Rocznie czy narastająco? "W roku" czy "do roku"?
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
1 2 3 4 5 6 7
12°C Środa
dzień
13°C Środa
wieczór
11°C Czwartek
noc
9°C Czwartek
rano
wiecej »