Co najmniej dwie osoby zginęły, a około 30 zostało rannych we wtorek w katastrofie kolejowej koło miejscowości Pernink w powiecie Karlowe Wary, w pobliżu granicy z Niemcami - poinformowały służby ratownicze. Przyczyny czołowego zderzenia dwóch pociągów osobowych bada prokuratura.
Wcześniej mówiono o trzech ofiarach śmiertelnych. Ratownicy uprzedzają, że te liczby mogą się zmienić.
Służby ratownicze wydobyły już z pociągów wszystkich rannych, a także pasażerów, którzy nie odnieśli obrażeń. W akcji ratowniczej uczestniczyli strażacy z 11 zespołów i załogi 10 karetek pogotowia. Na miejsce dotarły także śmigłowce pogotowia ratunkowego. Pojawiły się również zespoły ratownicze z pobliskiej Saksonii w Niemczech, które część rannych przewiozły do najbliżej położonych niemieckich szpitali.
Ratownicy nie podali narodowości ofiar i rannych.
Akcję prowadzono w trudnym górskim terenie, a trasa, gdzie doszło do zderzenia, jest najwyżej położona w Czechach. Ratownicy musieli przenosić rannych na noszach na odległość kilkuset metrów. Centrum dowodzenia i stanowisko medyczne do decydowania, którzy z rannych muszą mieć pierwszeństwo w transporcie do szpitala, utworzono na stacji w Perninku. Dopiero z tego miejsca przewożono rannych karetkami do szpitali.
W Perninku znajduje się tzw. mijanka, na której składy jadące po tym samym torze mogą się wyminąć. Według nieoficjalnych informacji jeden z maszynistów, nie czekając na pojawienie się drugiego pociągu, pojechał w dalszą drogę. Wstępne, również nieoficjalne informacje mówią o tym, że kolejarze są wśród rannych i zostali przewiezieni do szpitala. Kabiny maszynistów w obu składach zostały zniszczone.
Nie wiadomo, ile osób mogło podróżować w obu pociągach. Jeden z nich jechał z Karlowych Warów do Johanngeorgenstadtu w Niemczech, drugi w przeciwnym kierunku. W jednym ze składów mogło podróżować maksimum 85 osób, w drugim - 120. Eksperci są zgodni, że pandemia SARS-CoV-2 mogła zasadniczo ograniczyć liczbę pasażerów.
Przyczyny czołowego zderzenia dwóch pociągów osobowych wyjaśnia prokuratura i resortowa komisja.
Leon XIV przyjął rano na audiencji Dyrektora Generalnego UNESCO, Khaleda Ahmeda Ali Ezza.
Pochodzą ze "złotych czasów". To cenny materiał do badań dla historyków.
"To pokaże, kto stał za Ukrainą i demokracją, a kto za Putinem i jego nikczemnym reżimem".