Święty Józef Niezawodny

W powiedzeniu „Umiesz liczyć? Licz na siebie” zdecydowanie zmieniłbym odpowiedź i wskazał na opiekuna Maryi. Nie zważając na kpiny, wziął pod dach kobietę w ciąży, czym wystąpił przeciwko obyczajom i… tym samym pokazał charakter. Otrzymał konkretne zadanie: miał wychować Syna Boga, by ten wyszedł na ludzi.

Wyjście z cienia

Zgodnie ze swoją naturą milczał przez wieki i nie wychodził na pierwszy plan. Co ciekawe, chrześcijaństwo Zachodu dopiero od VIII wieku zaczęło świętować jego wspomnienie, a w liturgii zatwierdził je papież Sykstus IV w 1479 roku. Po 142 latach Grzegorz XV rozciągnął je na cały Kościół, a Benedykt XIII w 1726 roku włączył imię św. Józefa do Litanii do Wszystkich Świętych. Leon XIII napisał o nim pierwszą encyklikę, a Pius X pozwolił na odmawianie litanii ku czci tego świętego.

Prawdziwy renesans kultu opiekuna Jezusa przypada na wiek XIX. Podobno aż 43 przełożonych różnych zgromadzeń zakonnych miało prosić papieża i hierarchów zebranych na Soborze Watykańskim I, by ogłosili go patronem Kościoła.

Przed miesiącem papież Franciszek ogłosił list apostolski Patris corde, którym rozpoczął Rok Świętego Józefa. Okazją do powstania tekstu była 150. rocznica ustanowienia oblubieńca Najświętszej Maryi Panny patronem Kościoła. W kaliskim sanktuarium, w którym wierni śpiewają, że to święty „mówiący czynami”, a turystów wita tablica: „Idźcie do Józefa”, usłyszałem, że to „patron na czasy ostateczne”.

Przygotował Mesjasza do Jego misji i usunął się w cień. Dziś przygotowuje nas na paruzję. Wychodzi z cienia. Józef jest figurą Boga Ojca. Jezus, patrząc na niego, widział gesty Ojca i uczył się błogosławieństwa.•

Cichy patron codzienności

Nasza wspólnota augustianek na początku lat 90. odzyskała od państwa przedszkole (zostało zabrane w czasach komunistycznych). Budynek był właściwie zdewastowany – nie było nawet ogrzewania. Remont wymagał ogromnych nakładów sił i pieniędzy. Pracę, czas i wysiłek siostry dały aż w nadmiarze. Problemem były brakujące środki finansowe. Ale oczywiście siostry modliły się za wstawiennictwem św. Józefa o pomoc. Któregoś dnia na naszej furcie pojawił się nieznany nikomu pan, który wręczył furtiance kopertę z imieniem siostry odpowiedzialnej za przedszkole – i poszedł sobie. Okazało się, że koperta jest pełna pieniędzy – było w niej dokładnie tyle, ile brakowało do ukończenia remontu. Zresztą również w tym roku, upływającym pod znakiem pandemii, gdy pytałam w kilku wspólnotach, czy czegoś im brakuje (finansowo), odpowiadały, że troszczy się o nie św. Józef, więc mają wszystko, czego im potrzeba. Dla mnie św. Józef jest takim cichym patronem codzienności. On nawet gdy wyprosi jakąś łaskę, robi to w taki sposób, aby mu tego nie przypisywać.

siostra Dorota

Pomógł w wyborze męża

Na studiach i parę lat po nich moje koleżanki jedna po drugiej zaczęły zalewać mnie zaproszeniami na wesela. Na tych zaproszeniach zawsze obok mojego imienia i nazwiska była adnotacja: „Przyjdź z osobą towarzyszącą”. Bolało. Podobnie było, gdy dowiadywałam się o kolejnych ciążach. Radość mieszała się z… zazdrością. Czułam, że jestem powołana do małżeństwa i macierzyństwa, więc gdy wydłużał się okres mojego panieństwa albo kolejny raz nie wyszedł mi jakiś związek, zaczynałam się irytować. Pytania o moją przyszłość oczywiście stawiałam też Panu Bogu. Mimo wszystko postanowiłam jak Abraham cierpliwie czekać i ufać nawet wbrew nadziei. Na swojego szczególnego patrona wybrałam świętego Józefa. A właściwie to on sam mnie wybrał, zapraszając przez bliskie mi osoby do wspólnoty modlitewnej, której patronuje. Między innymi od członków tej wspólnoty usłyszałam, jak skutecznym jest orędownikiem w sprawie pracy, finansów czy „drugiej połówki”. Wielokrotnie prosiłam go, by i mnie pomógł w znalezieniu męża. List w tej sprawie zostawiłam mu nawet w Nazarecie, w miejscu, gdzie najprawdopodobniej znajduje się jego grób. Jestem jednak przekonana, że to on maczał palce w wyborze mojego męża. Kiedy po raz pierwszy miałam do niego przyjechać, Bartek podał mi adres: ulica św. Józefa… To najpierw mnie rozbawiło, a później upewniło, że to ten właściwy człowiek. Parafia, do której należy, także nosi wezwanie św. Józefa. Zresztą ten święty (choć Bartek nie zawsze zdawał sobie z tego sprawę) towarzyszył mu przez całe życie. Z czasem dowiedziałam się też, że mój przyszły mąż – podobnie jak ja – mocno związany jest nie tylko z Józefem, ale i z Maryją. Nic dziwnego, że od samego początku naszego związku naszą codzienną wieczorną modlitwę kończymy słowami: „Święty Józefie, módl się za nami”.

Joanna

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
23°C Czwartek
noc
19°C Czwartek
rano
27°C Czwartek
dzień
27°C Czwartek
wieczór
wiecej »