Każdy osąd powinien być poprzedzony wysłuchaniem oskarżonych i daniem im prawa do obrony. Jeśli tego zabraknie mamy do czynienia z osądem niesprawiedliwym.
Kiedyś już o nim pisałem. Don Giovanni Berti, prezbiter Diecezji Verona, proboszcz urokliwej parafii Moniga del Garda, głoszący Ewangelię i komentujący bieżące wydarzenia za pomocą komiksów. W jednym z ostatnio opublikowanych krytyczna uwaga: „także prawo siły zastąpiło prawo międzynarodowe…” Rysunek przedstawia żołnierza, strzelającego na morzu do Jezusa, mającego postać aktywisty, zmierzającego do Strefy Gazy.
Można powiedzieć: strzał w dziesiątkę i rozpisać się o sytuacji międzynarodowej, coraz bardziej przypominającej scenę z komiksu. A jeszcze bardziej kolejną odsłonę komediodramatu, nad którym można byłoby przejść do porządku dziennego, gdyby nie to, że za decyzjami nielicznych kryją się dramaty wielu.
Prawo siły… Rzecz w tym, że coraz częściej stosowane jest nie tylko w polityce międzynarodowej. Demonstracją siły są także nasze reakcje na poglądy czy zachowania bliźnich, wyrażane nie tyle w rzeczywistości realnej, coraz częściej w wirtualnej. O ile w pierwszej potrafimy jeszcze włączyć hamulce, w drugiej potrafimy/chcemy miażdżyć przeciwnika.
Jednym z przykładów jest żywa w ostatnich dniach dyskusja wokół projektu obowiązkowego ubezpieczenia w górach. Argumentem koronnym dla wielu są rzekome masy bezmyślnych, nieprzygotowanych, lekceważących aktualne warunki pogodowe i wszelkie zasady bezpiecznego wędrowania po szczytach. Przy jej okazji cała litania inwektyw, oszczerstw, prześmiewczych memów, oskarżeń… W tej nawalance nikt nie słyszy ratowników i podawanych przez nich statystyk, z których wynika, że wypadki spowodowane wspomnianymi wyżej czynnikami to zaledwie osiem procent akcji ratunkowych.
Wędrując od lat po górach, owszem, spotykałem ludzi nieprzygotowanych. Niektóre sytuacje bywały niebezpieczne. Ale, powiedzmy szczerze, zazwyczaj miałem do czynienia (nie tylko ja) z odosobnionymi przypadkami. Jeden na kilkaset spotkanych osób. Bywało cały urlop i ani jeden.
Mówiąc o sytuacjach niebezpiecznych warto przytoczyć głos ratowników. Naczelnik TOPR, Jan Krzysztof, w jednym z wywiadów zapytał retorycznie: któż z nas w młodości nie popełniał błędów. Rzecz w tym, by wyciągać wnioski, uczyć się, nabierać doświadczenia i dzielić się nim z innymi. Z pewnością dzieleniu się doświadczeniem nie służy nazwanie kogoś idiotą.
Wracam myślą do akcji sprzed kilku lat. Na Średniaku, w Gorcach, utknęła zimą grupa harcerzy. Interweniowali ratownicy z Turbacza, bezpiecznie sprowadzając ich do nieistniejącej już Gorczańskiej Chaty. Pod informacją wylała się fala hejtu. Zabrakło głosu zainteresowanych, czyli młodzieży i ratowników. Choć każdy osąd powinien być poprzedzony wysłuchaniem oskarżonych i daniem im prawa do obrony. Jeśli tego zabraknie mamy do czynienia z osądem niesprawiedliwym.
Na koniec osobiste wspomnienie. Raz potrzebowałem pomocy ratowników. W drodze na Zawrat. Leżąc na skale zobaczyłem nad sobą twarz doktora Sylweriusza Kosińskiego. Uśmiechniętą. Co się stało…? Potem badanie, próba diagnozy i decyzja o zabraniu na pokład helikoptera i locie do zakopiańskiego szpitala.
Co się stało… Słucham… Od tego, nie od osądu, wszystko się zaczyna.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
"Chciałbym podkreślić znaczenie tego wymiaru jedności z całym Kościołem."
Xi Jinping czeka spokojnie na kolejne błędy rywali w drodze do dominacji.