Patriarcha Kościoła maronickiego Béchara Boutros Raï wyraził obawę, że przemoc i rozlew krwi w Syrii mogą przemienić tak zwaną „arabską wiosnę” w „arabską zimę”.
„Popieramy «arabską wiosnę», ale nie popieramy «wiosny» przemocy, wojny, zniszczenia i zabijania. Tak bowiem czyniąc «wiosna» stanie się «zimą»” – powiedział libański hierarcha w rozmowie z agencją Reutera. Podkreślił również, że nie da się wprowadzać prawdziwych reform przy użyciu siły i broni, bo takie metody niosą ze sobą straty i zniszczenia, których nie da się przewidzieć.
Abp Raï dodał, że wszystkie wspólnoty religijne na Bliskim Wschodzie dotknięte są wojnami, przemocą, kryzysem ekonomicznym czy zagrożeniem bezpieczeństwa, jednak chrześcijanie, jako wspólnota stosunkowo nieliczna, są na te zjawiska podatni w sposób szczególny. Patriarcha wyraził też zaniepokojenie, by arabskie powstanie w Syrii nie skończyło się zamianą jednego autokratycznego reżimu na drugi za sprawą radykalnych ugrupowań islamskich.
Niepokoje zwierzchnika maronitów nie są bezzasadne. Według szacunków ONZ tylko w ciągu ostatnich dwóch dni Liban przyjął 2 tys. syryjskich uchodźców. Nie brakuje wśród nich chrześcijan, którymi zaopiekowały się libańskie struktury kościelne.
Jedynym rozsądnym wyjściem w sytuacji zagrożenia kraju jest przebaczenie i pojednanie.
Ta inwestycja "zapewni Izraelowi przewagę w powietrzu na dziesięciolecia".
Zaczynamy pracę nad konstytucją nowej generacji roku 2030 - podkreślił Nawrocki.
Napastnicy zarzucali pasterzom, że są informatorami dżihadystycznej.
Zgromadzeni na niedzielnych uroczystościach uhonorowali dziennikarza długimi owacjami.