Stare grzechy w nowych szatach

Czy grzechem jest... jazda na gapę, palenie marihuany, nienoszenie koloratki, granie w totolotka, ściąganie z internetu, wiara w przesądy albo przekraczanie przepisów drogowych?

Przychodzi dorosły człowiek do spowiedzi i mówi: „nie chodziłem do kościółka”, „nie odmawiałem paciorka”. To nie dowcip – w podejściu do sakramentu pokuty często zatrzymujemy się na poziomie formułki wyuczonej przed Pierwszą Komunią. Jak to możliwe? Przyczyn może być kilka. Jedną z nich jest niewątpliwie duchowe lenistwo, ale istnieje też druga strona medalu – brak dobrych pomocy do rachunku sumienia, a przynajmniej ich mała powszechność. „Skarbczykowe”, czy nawet te bardziej dorosłe opracowania, zawarte w różnych skarbcach i modlitewnikach, napisane są często archaicznym językiem.

„Czy zwracam serce moje do Boga tak, abym przez wierne wypełnianie przykazań miłował Go prawdziwie ponad wszystko jak syn ojca, czy raczej zabiegam o sprawy doczesne?”. „Czy miłuję prawdziwie mojego bliźniego? Czy nie nadużywam swoich braci, wykorzystując ich do osobistych celów lub czyniąc im to, czego nie chciałbym doznawać od innych”. Powyższe przykłady nie pochodzą z jakiejś XIX-wiecznej książeczki do nabożeństwa, tylko ze „Skarbca modlitw i pieśni”, rocznik 1997. Tymczasem trudno mi wyobrazić sobie młodego człowieka, który przebrnie spokojnie przez te zdania, a tym bardziej odniesie je do własnego życia.

Nic dziwnego, że penitenci powtarzają potem bezrefleksyjnie w konfesjonale podobne formułki. Skoro tak było w książeczce, myślą, że tak trzeba. „Nadużywałem małżeństwa”, „nie dostrzegałam Pana Boga w drugim człowieku” – konia z rzędem temu, kto zgadnie, o co tu chodzi.

W skarbczyku tego nie było

Problem nie polega tylko na językowej szacie rachunków sumienia. Chodzi też o to, że podane w skarbczykach przykłady grzechów mają się nijak do współczesnych realiów. To prawda, że przykazania się nie zmieniły, a mechanizm powstawania grzechu w sercu człowieka od początków świata pozostaje ten sam. Jednak pojawiły się zupełnie nowe sytuacje, w których można zgrzeszyć – związane z rozwojem techniki, zwłaszcza internetu, powszechnością niedostępnych kiedyś używek czy rozrywkami, których nie znały poprzednie pokolenia. Dlatego każda publikacja, która próbuje te sprawy porządkować, jest na wagę złota.

Ukazała się właśnie nakładem wydawnictwa „Fronda” ciekawa książeczka, zatytułowana „Poradnik małego grzesznika”. W tym nieco przewrotnym, typowo „frondowym” tytule nie chodzi, rzecz jasna, o to, by instruować ludzi, jak mają grzeszyć. Przeciwnie, znając nasze skłonności, autorzy uczą, jak unikać grzechu, a trójkąt ostrzegawczy na okładce sugeruje, że wreszcie ktoś objaśni nam tę materię współczesnym, obrazowym językiem. Oddając się lekturze, nie doznamy rozczarowania. Już sam sposób formułowania pytań przez autorów intryguje. Czy grzechem jest jazda na gapę, palenie marihuany, nienoszenie koloratki, granie w totolotka, ściąganie z internetu, wiara w przesądy albo przekraczanie przepisów drogowych?

Wielu z nas spotyka się na co dzień przynajmniej z częścią tych problemów. Czy jednak są one przedmiotem refleksji podczas przygotowań do spowiedzi? A może jest tak, że wymienionych wyżej kwestii w ogóle nie rozpatrujemy w kategoriach moralnych, bo nikt nam tego wcześniej nie podpowiedział? Są tacy, którzy surowo potępiając flirtowanie w realu, pozwalają sobie na pikantne pogawędki w internecie. Czy nie jest to przypadkiem ten sam grzech, równie groźny w skutkach?

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
16°C Czwartek
dzień
17°C Czwartek
wieczór
16°C Piątek
noc
16°C Piątek
rano
wiecej »