Do starć między policją a kurdyjskimi manifestantami doszło w sobotę w mieście Diyarbakir na południowym wschodzie Turcji. Rannych zostało co najmniej siedem osób. Na wschodzie kraju kurdyjscy separatyści zdetonowali bombę, raniąc 12 policjantów.
W Diyarbakirze z siłami bezpieczeństwa starło się kilkuset manifestantów podzielonych na kilka grup. Demonstranci obrzucali kamieniami funkcjonariuszy, a ci odpowiedzieli gazem łzawiącym; użyto też armatek wodnych.
Manifestanci domagali się zwolnienia z więzienia kurdyjskiego przywódcy Abdullaha Ocalana. Demonstranci wyszli na ulice, pomimo zakazu władz zorganizowania wiecu przez główne prokurdyjskie ugrupowanie w Turcji - Partię Pokoju i Demokracji (BDP).
Ocalan, przywódca separatystycznej Partii Pracujących Kurdystanu (PKK), został schwytany 15 lutego 1999 roku w Kenii przez agentów tureckiego wywiadu z pomocą tajnych służb amerykańskich. Po przewiezieniu do Turcji skazano go w czerwcu 1999 roku na karę śmierci za "separatyzm"; karę tę zamieniono na dożywocie po zniesieniu w Turcji w 2002 roku kary głównej.
Kiedy w Diyarbakirze trwały starcia, bojownicy PKK w prowincji Wan na wschodzie kraju zdetonowali przydrożną bombę, w wyniku czego 12 tureckich policjantów zostało rannych.
PKK jest uważana przez Turcję, USA i UE za organizację terrorystyczną. Szacuje się, że od 1984 roku konflikt w tureckim Kurdystanie spowodował śmierć około 45 tys. ludzi.
Po ogłoszeniu dekretów wszystkim tym osobom przysługuje tytuł Czcigodnych Sług Bożych.
Papież przestrzegł, że zaniedbanie pracy nad jednością byłoby „skandalem”.
Czy historyczne witraże, które przetrwały pożar, powinny ustąpić miejsca współczesnej sztuce?
Wiernych zobowiązano w zamian zazwyczaj do modlitwy za ojczyznę, o pokój na świecie, czy jałmużny.
Szef Komitetu Wojskowego NATO o wyzwaniach stojących przed tą organizacją.
Nowa propozycja koncentruje się na rozwiązaniu w pierwszej kolejności kryzysu wokół cieśniny Ormuz.