W drodze do Bobrujska

Ciekawe, ilu czytelników wie, co to Bobrujsk...

Miasto na równinnym rozlewisku w widłach Berezyny i Bobrujka. Dzisiejsza Białoruś, prawie pośrodku. W 1918 Bobrujsk był miejscem koncentracji polskich wojsk. Ile lat miał mój Tato, gdy z kolegą uciekli z domów we Lwowie, by dotrzeć do Bobrujska? Może 15. Wiedzieli o owej koncentracji wojsk. Nie dotarli, pisałem o tym we wrześniu. Ale patriotyzmu nie zatracili. Ani oni, ani dwaj starsi bracia Taty, którzy zginęli za Polskę, gdy ledwie odrodzić się zdołała. W okrojonych granicach się odrodziła. W skomplikowanej i niestabilnej sytuacji zewnętrznej i z ogromnymi wewnętrznymi napięciami. To właśnie jest dzień 11 listopada...

Tyle, że w międzyczasie wiele się zmieniło. Patrzę na to z perspektywy mojego adresu zamieszkania: Śląsk Opolski. Tereny dawnego księstwa biskupów wrocławskich. Do roku 1821 formalna przynależność do metropolii gnieźnieńskiej. Politycznie ziemie i ludzie przez wieki związani z Austrią, od 1742 z Prusami. A więc dominująca kultura niemieckojęzyczna. Tamtych ludzi tu nie ma. Stalin dokonał ogromnego „machniom”. Ziemią i ludźmi. Dlatego wiele milionów Polaków mieszkając tam, gdzie powojenne losy rzuciły ich bądź ich rodziców czy dziadków, wciąż czuje się obco. A co najmniej nie u siebie. Jasne, każdy reaguje inaczej, a wszystkie reakcje w tej dziedzinie zależą też od wielu innych czynników społecznych, lokalnych ekonomicznych i nie tylko. „U siebie” to także regionalne tradycje. Mają je Górale – i są u siebie. Mają Wielkopolanie i Podlasiacy – i nie tylko. Pod tym względem kilka milionów ludzi nie jest u siebie. A patriotyzm musi się zaczynać od własnego podwórka i najbliższej okolicy. Mojego podwórka, mojego miasteczka, mojej okolicy. I ich historii.

Nie wiem, jak jest w innych rejonach Polski. Tu, gdzie mieszkam, na 11 listopada i na 3 maja niewiele domów jest ozdobionych biało-czerwoną flagą. Ozdobionych? To więcej niż ozdoba. To wyraz dumy z tego, że tu mieszkają Polacy. Czy nie wiedzą, że są Polakami, bo kilka dziesięcioleci komunistycznej propagandy zrobiło swoje? Czy przestali być dumni ze swej Ojczyzny? Nad plebanią już wywiesiłem flagę państwową. W kościele stoi sześć flag: biało-czerwona, czyli Polska. Obok niej żółto-niebieska, czyli Opole. Po drugiej stronie żółto-czerwona, to Wrocław. To historia tych ziem. Po przeciwnej stronie ołtarza barwy religijne – parafialny sztandar Chrystusa Króla, a obok niego biało-niebieska flaga maryjna i biało-żółta papieska. To też nasze dziedzictwo.

Trochę smutny i nostalgiczny mój felieton. Wszelako cieszę się, że mój Tato do Bobrujska jechał, choć cesarsko-królewski żandarm zawrócił go do Lwowa. I że kilka lat później pod Piłsudskim bolszewików na wschód pędził. I że cała rodzina zanurzona była w patriotycznej tradycji – choć równocześnie otwarta na innych. Bo patriotą jest nie ten, który innymi gardzi albo, nie daj Bóg, ich nienawidzi. Patriotą jest ten, kto dumny ze swych korzeni, tradycji, duchowej spuścizny, społecznych więzi, religijnego zapału, piękna języka, bogactwa kultury... Państwo tylko wtedy będzie owocnie służyło narodowi, jeśli będzie dostrzegało te i sporo innych obszarów i wartości życia. A tego brakuje. Czy nie tak jest, skoro „szczyt klimatyczny” przesłania święto Ojczyzny? Rzecz nie do pomyślenia choćby w Paryżu w dniu 14 lipca...

PS Potraktujcie mój felieton jako kartkę z życzeniami. Wcale nie smutnymi. Mam wiele powodów do radości. Jako Polak.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • M.R.
    09.11.2013 22:46
    Bobrujsk, to teraz głęboka Białoruś Łukaszenki, kiedyś miejsce chwały Janusza Radziwiłła (tak tego samego) w wojnach kozackich, które spustoszyły ten teren i miasto. W wojnach napoleońskich bezskutecznie wybudowaną dwa lata wcześniej twierdzę, oblegał gen. Dąbrowski, ale i skutecznie ją blokował, jednak bardziej zasłynął działaniami wokół Bobrujska, w czasie o którym Ksiądz pisze, gen. Dowbór Muśnicki - Litwin spod Sandomierza (obaj bracia Muśniccy byli generałami Niepodległej).
    Wracając do tematu, który Ksiądz delikatnie poruszył - co się dziwić, wszak to spadkobiercy tego samego środowiska, z którego wyszło dwoje późniejszych polskich noblistów, a w którym na 11-go listopada, po zagarnięciu Polski przez sowietów, w tzw. machorce (czyli "Czerwonym Sztandarze" i "Nowych widnokręgach") ukazywały się takie kwiatki:

    "PRAWDZIWA OJCZYZNA

    Dawno,
    jeszcze byłam dzieckiem,
    napisałam w szkolnym zeszycie,
    na święto niepodległości:
    "zamieniliśmy zabór niemiecki
    na polski" - i siniał ze złości,
    i grzmiał nauczyciel.

    A potem,
    kiedy knebel cenzury dławił gardła
    kiedy policja w nocy budziła kolbami
    kiedy Czechosłowacji,
    Litwie,
    pańska Polska wygrażała armatami
    i białowłosy prezydent
    wyroki śmierci pisał
    na polskich komunardów,
    i pod faszyzmu zaborem
    proletariat uciekał krwią
    my
    pełni dumy i wzgardy,
    my pełni wściekłości i rozpaczy,
    myśmy myśleli:
    w naszej prawdziwej ojczyźnie -
    inaczej
    w ojczyźnie
    gdzie sierp i młot
    kiedy dla nas
    tamta Polska
    to Polska burżujów i drani,
    oficerów, obszarników, policjantów,
    kiedy dla nas Warszawa
    to stolica krzywdy,
    stolica terroru,
    stolica bezprawia.

    My o inną walczyliśmy Polskę,
    inną w sercach kryli przed szpiclem,
    dobrą jak matki spojrzenie,
    wolną jak ptaków lot,
    ojczyznę sprawiedliwą,
    ojczyznę, w której - czerwień
    i sierp
    i młot."

    Przecież historia tej czerwonej machorki ma ciąg dalszy - syn jednego z ówczesnych redaktorów, jest dzisiaj naczelnym największej polskiej gazety i ma wiadomy stosunek do Polski i polskości: ""należałem do komunistów w sześćdziesiątych latach. Uważałem, że komunistyczna Polska to moja Polska. Środowiskiem, z którego pochodzę jest liberalna żydokomuna. Jest to żydokomuna w sensie ścisłym, bo moi rodzice wywodzili się ze środowisk żydowskich i byli przed wojną komunistami. Być komunistą znaczyło wtedy coś więcej niż przynależność do partii, to oznaczało przynależność do pewnego języka, do pewnej kultury, fobii, namiętności". / "Powściągliwość i Praca" nr 6 1986 r. /."
    W polskim panteonie narodowym, w jednym z najważniejszych polskich Kościołów, na honorowym miejscu, spoczywa jeden z twórców współczesnej polskiej kultury, redaktor dwóch wyżej wymienionych gadzinówek, który dużo później tak o sobie pisał: ""Nie urodziłem się w Polsce, nie wychowałem się w Polsce nie mieszkam w Polsce, ale piszę po polsku, przyznaję, na polskość jestem alergiczny." A o Matce Bożej pisał, że to pogańska bogini.
    Prawda, że te współczesne wzorce kulturowe i patriotyczne nieco odstają od podawanego przez Księdza wzorca? Cóż się więc dziwić, że jest jak jest? I nie chodzi, o to by wytykać palcami i by wyciągać trupy z grobowców po to tylko by je osądzić. Nie nasza to rola, nawet, jeśli niektórzy, zachowując podziwu godną konsekwencję, wybrali pogrzeb ateistów. Naszym zadaniem jest pamięć o tym wszystkim - bo inaczej nigdy nie zrozumiemy skąd się to wszystko bierze, co nas obecnie spotyka i dlaczego jakiś szczyt klimatyczny jest ważniejszy od elementarnego patriotyzmu. Wszak "polskość to nienormalność". Tak, ja jestem nienormalny.
  • Kerstin
    10.11.2013 17:04
    Dziękuję za nieodmiennie głębokie myśli i przyznanie się do dumy z bycia Polakiem.Mieszkamy na terenie Opolszczyzny która jest odmienna od innych województw.I tu sa patrioci i ludzie polskiego ducha chociaż mający rodziny w Niemczech.Taki już nasz los- od wieku...rodziny podzielone na dwie nacje ale więzi rodzinne silniejsze są u nas niż granice państw.
  • dinozaur
    10.11.2013 18:54
    Ja pochodzę z kielecczyzny,choć obecnie mieszkam gdzie indziej.Moje dzieci wiedzą o bitwie pod Małogoszczem,nad Wierną Rzeką,o grobach Powstańców na małogowskim cmentarzu,były na Wykusie i na mogile bezimiennego powstańca na polach za Bodzentynem w stronę Tarczka.W naszej rodzinie-dzięki Bogu-przekazuje się wiadomości sprzed lat.Uważam to za swój obowiązek.Tak nauczyli mnie Pradziadkowie, Dziadkowie i Rodzice.I niech tak zostanie. P.S.Jestem dumna iż jestem Polką.
  • kratka
    11.11.2013 09:11
    Lubię czytać takie wspomnienia albo słuchać. Z opowiadań Taty wiem, że Pradziadek walczył w Powstaniu Wielkopolskim, Dziadek nad Bzurą i w obronie Warszawy. Tato mówił zawsze o tym wielkimi literami. Dziś z bratem wywiesiliśmy flagę i pójdziemy o godz 17 na mszę za Ojczyznę.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    11 12 13 14 15 16 17
    18 19 20 21 22 23 24
    25 26 27 28 29 30 1
    2 3 4 5 6 7 8
    3°C Sobota
    noc
    1°C Sobota
    rano
    4°C Sobota
    dzień
    5°C Sobota
    wieczór
    wiecej »