Czy nie musimy się już bać Iranu?

Sześć światowych mocarstw zawarło z Iranem porozumienie w sprawie programu nuklearnego.

Niezależnie od rzeczywistych intencji Iranu oraz tego, czy umowa w ogóle będzie przestrzegana jest to dobra wiadomość dla świata, a szczególnie dla kipiącego od konfliktów Bliskiego Wschodu. Trudniej odpowiedzieć na pytanie, czy tym samym Iran opuszcza niechlubne grono „państw zbójeckich” i nie będzie już częścią osławionej „osi zła”? Porozumienie zakłada wstrzymanie przez Irańczyków uruchamiania nowych instalacji nuklearnych i zgodę na kontrolę międzynarodowych obserwatorów. W zamian za to złagodzone zostaną dotkliwe sankcje gospodarcze. Genewski kompromis wydaje się korzystny zarówno dla Iranu, jak i dla krajów negocjującej z nim grupy „5+1”, czyli USA, Rosja, Chiny, Francja Wielka Brytania plus Niemcy (niebędące członkiem stałym Rady Bezpieczeństwa ONZ).

„W 30 godzin więcej niż w 30 lat”

Ostatnie miesiące to pasmo porażek Stanów Zjednoczonych na arenie międzynarodowej, także na Bliskim Wschodzie. Syryjski satrapa Baszar al-Asad atakiem chemicznym otwarcie zignorował groźby samego Baracka Obamy.

Przekroczył słynną „czerwoną linię” i nie spotkał się z żadną odpowiedzią militarną światowej potęgi. Informacje o podsłuchach nadwerężyły zaufanie kluczowych europejskich partnerów, sytuacja w Iraku pogarsza się z miesiąca na miesiąc, rozwój wydarzeń w Afganistanie jest trudny do przewidzenia, a na horyzoncie widać zaostrzający się konflikt japońsko-chiński o mały, lecz strategicznie ważny archipelag Senkaku. W obecnej sytuacji możliwości zastosowania przez Stany Zjednoczone opcji militarnej są minimalne, podobnie jak szanse stworzenia w tym celu większej koalicji. Amerykańska armia, choć technologicznie wciąż nie ma sobie równych w świecie, jest wyczerpana bliskowschodnimi wojnami. Podobnie amerykańskie społeczeństwo, które w sondażach zdecydowanie sprzeciwia się wszelkim interwencjom zbrojnym. Porozumienie listopadowe pozwoli Amerykanom chwilowo odsunąć od siebie choć jeden problem w newralgicznej części świata. Możliwość dialogu po ponad 35 latach lodowatych amerykańsko-irańskich stosunków niewątpliwie złagodzi napięcie. Już po pierwszej rundzie genewskich negocjacji sekretarz stanu John Kerry przyznał, że „w 30 godzin omówiliśmy więcej niż podczas wcześniejszych 30 lat”.

Nikt nie przegrał

Zadowoleni są również Rosjanie. Prezydent Władimir Putin i minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow ostatnimi czasy bez trudu ogrywają na arenie międzynarodowej Baracka Obamę. Jak w przypadku wcześniejszych rozmów w sprawie Syrii, tak i teraz Rosjanie skutecznie ustawili się w kuriozalnej pozycji obrońców pokoju. Choć tym razem trudno mówić o zero-jedynkowej sytuacji: „USA przegrywa, Rosja wygrywa”, to jednak Rosjanie kolejny raz oddalają możliwość bezpośredniej interwencji w Iranie i coraz szerzej otwierają dla swojego przemysłu duży i przychylnie nastawiony rynek. Skuteczność miękkich nacisków prezydenta Putina nie pozostała niezauważona w światowych mediach. W tym roku to właśnie on został uznany przez „Forbes” za najpotężniejszego człowieka świata, spychając na drugie miejsce Obamę. Podobne korzyści czerpią z genewskiego kompromisu pragmatyczne Chiny, które będą mogły kontynuować gospodarczą ekspansję w kierunku Iranu, nie obawiając się amerykańskiej interwencji. Satysfakcję z porozumienia wyrażają również politycy z Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii, zainteresowani irańskim rynkiem, a zwłaszcza jego sektorem energetycznym.

Albo atom, albo gospodarka

Ze strony Iranu głównym rzecznikiem kompromisu w sprawie programu atomowego jest prezydent Hasan Rowhani. To polityk wykształcony w Wielkiej Brytanii, ale doświadczony w pełnieniu wysokich stanowisk w Iranie, wytrawny i przebiegły negocjator. Na tyle przebiegły, że dziś jeszcze trudno stwierdzić, czy rzeczywiście mamy do czynienia z wejściem Iranu na ścieżkę pokojowego dialogu, czy z dyplomatyczną grą na czas. Z jednej strony o szczerych intencjach może świadczyć fakt, że porozumienie poprzedziły intensywne i żmudne negocjacje. Światowe media ujawniły, że tajne rozmowy za przyzwoleniem prezydenta Obamy trwały już od kilku miesięcy, a pośredniczył w nich między innymi sułtan Omanu. Prezydent Rowhani nie mógł również zignorować narastającego niezadowolenia społecznego spowodowanego kryzysem gospodarczym potęgowanym przez sankcje. Iran jest 18. najludniejszym krajem świata, jego prawie 80-milionowe społeczeństwo szczerze nie lubi Ameryki. Ale większym problemem dla przeciętnego Irańczyka jest 40-procentowa inflacja, braki podstawowych produktów na rynku i kilkunastoprocentowe bezrobocie.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12
    13 14 15 16 17 18 19
    20 21 22 23 24 25 26
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    18°C Niedziela
    rano
    26°C Niedziela
    dzień
    27°C Niedziela
    wieczór
    23°C Poniedziałek
    noc
    wiecej »