Znak sprzeciwu

Z Birthe Lejeune, wdową po słudze Bożym prof. Jérôme Lejeune rozmawia Joanna Bątkiewicz-Brożek

Joanna Bątkiewicz-Brożek: Dwadzieścia lat temu, dzień po śmierci Pani męża, dziennik „Le Monde” opublikował apel podpisany przez trzy tysiące lekarzy. Poparli naukową tezę Jérôme’a Lejeune’a, że embrion ludzki od poczęcia jest człowiekiem i nie wolno go zabijać, wykluczone są manipulacje genetyczne na nim.

Birthe Lejeune: Ten apel był pierwszym publicznym głosem poparcia środowiska medycznego dla męża. Znakiem, że jego walka o szacunek dla życia się nie zakończyła. Ale to nie wszystko. Bo nie zdążyliśmy pochować Jérôme’a, jak zadzwonił telefon z Warszawy. Usłyszałam przygnębiony głos jednego z biskupów: „To katastrofa! Profesor Lejeune miał wygłosić wykład 13 kwietnia na uniwersytecie. Setki osób na to czeka. Mamy nagranie na wideo konferencji pani męża. Proszę więc przyjechać do Polski”. Odparłam, że nie dam rady, za wcześnie. Moje dzieci jednak nalegały. W Warszawie przyjęto mnie cudownie. Po odsłuchaniu konferencji zadzwoniła do mnie córka z wieścią, że urodziła się moja wnuczka – Faustyna, na cześć waszej świętej. Ogłosiłam to na sali. Rozległy się oklaski. Nie mogłam płakać. Nie byłam sama.

Obrona życia była pasją Pani męża.

To było coś naturalnego. Kiedy Francja i naukowcy z różnych stron świata szydzili z odkryć Jérôme’a, pasja i miłość do życia przerodziły się u niego w walkę. Był atakowany w sposób okrutny. Blokowano mu naukowe publikacje i wystąpienia, zabraniano pisać nawet w katolickich pismach! Tylko dzięki pomocy Watykanu udało mu się jeździć z wykładami po świecie.

Dobrze zrozumiałam, że nawet katolicy we Francji byli mu przeciwni?

Wszyscy uważali, że jest faszystą. To brzmi niedorzecznie. Widzi pani, Jérôme ogłaszając, że przyczyną choroby zwanej syndromem Downa nie jest wcale, jak dotąd uważano, syfilis, a jedynie wada genetyczna, tzw. trisomia 21, wywołał burzę. W latach 50. ub. wieku dzieci z syndromem Downa – mówiono o nich „dzieci mongolskie” – były uważane za gorszą kategorię ludzi.

A profesor Lejeune domagał się szacunku i miłości dla nich. Entuzjastą jego odkrycia byli Paweł VI i kard. Wojtyła, ale i amerykański prezydent.

Za odkrycie trisomii 21 John F. Kennedy w 1962 r. przyznał mężowi pierwszą nagrodę swojego imienia.

Jak właściwie doszło do odkrycia przyczyn syndromu Downa?

Jérôme jako student zaglądał do pracowni prof. Turpina. Pasjonowały go choroby umysłowe. Sen z powiek spędzała mu ta „dziwna choroba, która tak wykrzywia twarze”. Badał takich pacjentów, obserwował. Przeczuwał, że przyczyna tej choroby jest gdzieś głęboko ukryta. Nauczył się języka angielskiego, by móc sięgać do anglojęzycznej literatury na ten temat. Całymi dniami ślęczał przy starym mikroskopie. Wreszcie badając tzw. kariotyp, czyli genetyczny dowód tożsamości, doszedł do tego, że osoby dotknięte mongolizmem mają, zamiast dwóch, trzy chromosomy 21, stąd nazwa trisomia 21. Chromosomy te są zdrowe, ale źle odczytywane. Mąż tłumaczył, że to tak, jakby ktoś zapisał piękną muzykę na porysowanej płycie.

Profesor szukał leku na syndrom Downa.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    1 2 3 4 5 6 7
    20°C Środa
    rano
    26°C Środa
    dzień
    27°C Środa
    wieczór
    25°C Czwartek
    noc
    wiecej »