Kazimierz M. Ujazdowski tłumaczy w rozmowie z "Gościem" dlaczego zdecydował się na opuszczenie Prawa i Sprawiedliwości.
Karol Białkowski: Dlaczego na ogłoszenie swojej decyzji wybrał Pan właśnie ten moment - początek roku 2017, gdy rozpalający opinię publiczną konflikt parlamentarny trwa w najlepsze już od kilkunastu dni?
Kazimierz M. Ujazdowski: Nabrałem przekonania, że strategia świadomie przyjęta przez kierownictwo partii po wyborach nie ulegnie zmianie. Po tym bardzo ostrym sporze w Sejmie, liczyłem na korektę ze strony władz partii, ale deklaracje złożone przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego świadczyły o tym, że nie ma żadnej woli zmiany linii na taką, która redukuje konflikty wewnętrzne. Jednocześnie jest to moment podsumowania całego ubiegłego roku. Wyrażałem wielokrotnie sąd krytyczny o strategii przyjętej przez kierownictwo partii po wyborach i musiałem wyciągnąć konsekwencje ze swoich opinii. Ja po prostu tego modelu polityki nie mogę akceptować, a także nie chcę przeciągać konfliktu wewnętrznego w partii na tym tle.
Wszystko było źle w ciągu tego roku?
Nigdy nie jest źle w całości. Na pewno należy uszanować program 500+ czy korektę polityki kulturalnej, ale czymś nadzwyczajnym w tej strategii jest to, że ona uniemożliwia realizację tych najbardziej potrzebnych celów. W warunkach stałego konfliktu, nieufności do samorządów, braku szacunku do instytucji Polska nie będzie po prostu zmodernizowana. Poza tym, jest to metoda polityczna, która wystawia na ryzyko wszystkich i wszystko, dlatego, że przy tak totalnym konflikcie nie ma punktów stałych w państwie, nie ma perspektywy trwałości zmian - każdy może zaczynać od początku. Jeśli się przyjrzymy temu, co trwałe w polskim życiu publicznym - reformie samorządowej, nowej polityce kulturalnej, którą inicjowałem, czy nawet powstaniu IPN - to te instytucje ocalały, bo były budowane przy metodzie zupełnie innej jak ta, którą stosuje PiS, przy metodzie gromadzenia sojuszników, a nie ich odpychania. Obawiam się, że nie ma szansy na zmianę tego kursu.
Koledzy i koleżanki z PiS-u oczekiwali takiej Pana decyzji?
Myślę, że część na nią liczyła, ale ja ją podjąłem suwerennie i nie jestem pod wpływem emocji.
Co Pan dalej zamierza? 2,5 roku kadencji europosła - to jedna perspektywa, inna, o której mówi się w kuluarach, to możliwość kandydowania na urząd prezydenta Wrocławia... Czy ta decyzja nie jest krokiem przygotowującym?
Odpowiem na to pytanie za rok. Dzisiaj nie jestem w stanie odpowiedzieć, czy wystartuję w nadchodzących wyborach. Będę uczestniczył życiu publicznym, będę intensywnie wykonywał swoje obowiązki parlamentarne, będę programował politykę i na pewno będę wspierał inicjatywy młodego pokolenia w zakresie edukacji publicznej. To na pewno. A o mojej przyszłości parlamentarno-wyborczej zadecyduję za rok.
To będzie działalność na rzecz Wrocławia i Dolnego Śląska?
Moim marzeniem jest kontynuowanie pracy parlamentarnej i pracy publicznej we Wrocławiu. Czynię to, chyba z pożytkiem dla dobra publicznego, od wielu lat. Stąd decyzję o moim odejściu z PiS ogłosiłem tu, a nie w Warszawie. To ze względu na poczucie obowiązku wobec wyborców.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
"To zagroziłoby Rosji i spotkałoby się z jej odpowiedzią" - mówi rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow.
Katar: w ciągu kilku tygodni państwa Zatoki Perskiej będą zmuszone wstrzymać eksport energii.
Pierwsza Dama podczas wystąpienia inaugurującego konferencję Polka XXI wieku.
Szpital odmówił udostepnienia żądanej przez prokuraturę dokumentacji.
"Musimy mieć możliwość rozmawiać z ludźmi rozsądnymi i racjonalnymi".