W Egipcie setki chrześcijan, być może nawet około tysiąca, opuściło miasto al-Arisz na Synaju. Tak miejscowi Koptowie reagują na ataki terrorystyczne, których ofiarą padają.
Nieznani sprawcy, prawdopodobnie islamistyczni bojówkarze, zastrzelili ostatnio mężczyznę na oczach rodziny, a wcześniej zabili ojca i spalili żywcem jego syna. To wszystko wydarzyło się po opublikowaniu przez miejscową grupę fundamentalistów filmu z pogróżkami pod adresem wyznawców Chrystusa.
Półwysep Synajski stanowi miejsce wielu zamachów od czasu upadku w 2011 r. reżimu Hosniego Mubaraka, a nasiliło się to jeszcze po złożeniu z urzędu jego następcy, prezydenta Mohammada Mursiego. Działające tam bojówki islamistyczne ostro przeciwstawiają się egipskiej armii i rządowi, popieranym obecnie w dużej mierze przez wspólnotę koptyjską. Dlatego właśnie chrześcijanie stali się celem ataków islamistów, co spowodowało już śmierć co najmniej 30 wyznawców Chrystusa, w tym dwóch księży.
Junta twierdzi, że od początku roku w kraju trwa proces demokratyzacji.
Zapewnił też, wojna prawie się skończyła, a USA otrzymają irańskie zapasy wzbogaconego uranu.
Ratownicy nadal przeszukują gruzy w poszukiwaniu "piętnaściorga zaginionych".
Specjalne obozy szkoleniowe dla nastolatków to tylko jeden z elementów planu.
Blisko 28 proc. osób w wieku od 7 do 17 lat przyznało się do oglądania patostreamingów.