Igranie z ogniem

Słynny irlandzki guinness jest warzony w Dublinie. Następnie przewozi się go do rozlewni w Irlandii Północnej. Na końcu tego procesu wraca do Republiki Irlandii. Bez żadnej kontroli na umownej tylko granicy. I komu to przeszkadzało?

Brexit może zachwiać tym płynnym procesem. I będzie to najmniej bolesny skutek wprowadzenia na nowo granicy na Zielonej Wyspie.

IRA i okolice

Kto jeszcze pamięta serwisy informacyjne sprzed dwóch, trzech dekad? „Kolejny zamach bombowy dokonany przez Irlandzką Armię Republikańską”, „IRA nie daje o sobie zapomnieć”. Takie tytuły w latach 90. XX wieku widniały na czołówkach prasy codziennej w Zjednoczonym Królestwie Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej. Bo tak brzmi pełna nazwa państwa, które 29 marca ma opuścić Unię Europejską, a które poza Anglią, Walią i Szkocją składa się również z małej części podzielonej Zielonej Wyspy. I to ta mała część jest dziś źródłem największych napięć wokół brexitu, sprawiając, że sytuacja jest patowa.

21 lat temu udało się przerwać trwający 30 lat konflikt w Irlandii Północnej. Dzisiaj słychać głosy, w tym premier Theresy May, że w porozumieniu wielkopiątkowym z 10 kwietnia 1998 roku należy dokonać zmian. To pokazuje dramatyzm sytuacji: dotąd umowa, która rodziła się w bólach i została okupiona 3,5 tys. ofiar śmiertelnych, wydawała się nie do ruszenia. Bo zdawała egzamin i mimo pojawiających się co jakiś czas incydentów czy zamachów zapewniała względnie pokojowe relacje między – nadal podzielonymi – społecznościami katolików i protestantów w Irlandii Północnej czy raczej między zwolennikami zjednoczenia wyspy a zwolennikami unii z Londynem.

Tym bardziej symboliczny okazał się zamach bombowy, jaki miał miejsce w styczniu Londonderry, drugim co do wielkości mieście Irlandii Północnej. Przeprowadzono go krótko po tym, jak premier May zapowiedziała próbę zmiany niektórych zapisów w porozumieniu wielkopiątkowym, by przełamać impas wywołany sporem o status granicy między pozostającą w UE Republiką Irlandii a Irlandią Północną po brexicie. Wybuch pod siedzibą sądu w Londonderry to wyraźny sygnał, że grzebanie w wywalczonym z trudem porozumieniu z 1998 roku może skończyć się odgrzaniem starego, ale nigdy do końca nie ugaszonego konfliktu.

Stop backstop?

Przypomnijmy: jeden z kluczowych punktów porozumienia wielkopiątkowego dotyczył likwidacji regularnej granicy między Irlandią a Irlandią Północną. Kierowcom wjeżdżającym na teren tej drugiej o tym, że są już w innym państwie, przypominają tylko znaki informujące, iż dozwolona prędkość jest podawana w milach, a nie w kilometrach na godzinę. Drugim ważnym punktem dokumentu było oficjalne uznanie przez rząd w Dublinie, po raz pierwszy w historii, że Irlandia Północna jest częścią Zjednoczonego Królestwa. Westminster natomiast zobowiązał się do tego, że jeśli kiedykolwiek większość mieszkańców Irlandii Północnej będzie chciała zjednoczenia wyspy, zorganizuje w tej sprawie referendum i uszanuje jego wynik. Strony ustaliły ponadto, że każdy mieszkaniec Irlandii Północnej będzie miał wybór w sprawie obywatelstwa: może mieć albo obywatelstwo brytyjskie, albo irlandzkie, albo oba równocześnie.

To, co próbuje zmienić w porozumieniu Theresa May, dotyczy na razie pierwszej, najbardziej drażliwej kwestii, czyli granicy. Pomysł pani premier zakłada, że Wielka Brytania i Irlandia zgodzą się wspólnie na oddzielną umowę regulującą kwestię otwartej granicy między Irlandią a Irlandią Północną po brexicie. Ten zabieg ma na celu przekonanie tych parlamentarzystów, również z jej własnej partii, którzy odrzucili niedawno umowę brexitową Londynu z Brukselą, zawierającą zapis o tzw. mechanizmie backstopu. Miałby on polegać na tymczasowym pozostaniu Wielkiej Brytanii w unii celnej z UE po brexicie, co umożliwiłoby uniknięcie powstania regularnej granicy między Irlandią a Irlandią Północną. Problem w tym, że usunięcie z umowy zapisu o backstopie wymagałoby renegocjacji z całą UE i zgody Irlandii. Nikt jednak nie mówi głośno, że kwestia granicy to tylko wierzchołek góry problemów, jakie może uruchomić brexit w związku z Irlandią Północną.

Trwały podział

Irlandia Północna, podobnie jak Szkocja, głosowała w większości za pozostaniem Zjednoczonego Królestwa w UE (w sumie ponad 55 proc. oddanych tam głosów). Głosy za pozostaniem w Unii odkryły na nowo wyraźny podział na społeczność katolicką i protestancką: za dalszym członkostwem w UE głosowało 89 proc. wyborców deklarujących się jako nacjonaliści, 88 proc. deklarujących się jako Irlandczycy i 85 proc. deklarujących się jako katolicy. Jak widać, te kategorie wyborców w Irlandii Północnej niemal pokrywają się ze sobą. Za pozostaniem w UE głosowało jednak tylko 35 proc. wyborców deklarujących się jako unioniści, czyli zwolennicy unii z Londynem, 38 proc. wyborców deklarujących się jako Brytyjczycy i 41 proc. wyborców deklarujących się jako protestanci. To też kategorie najczęściej pokrywające się ze sobą, co w połączeniu z wyborcami katolickimi daje obraz trwałego podziału w sprawach istotnych dla funkcjonowania państwa. I co każe z niepokojem patrzeć na możliwe konsekwencje brexitu.

Po pierwsze, porozumienie wielkopiątkowe zostało podpisane w sytuacji, gdy obie strony gwarantujące jego przestrzeganie – Wielka Brytania i Republika Irlandii – zakładały wspólne funkcjonowanie w UE. Kłopotliwy dla dalszych losów realizacji porozumienia jest już sam fakt, że Irlandia Północna, mimo większości głosującej za pozostaniem w UE, musi opuścić Unię wraz z resztą Zjednoczonego Królestwa. Po drugie, kwestia obywatelstwa. Wspomniane trzy możliwości wyboru komplikują sytuację setek tysięcy mieszkańców Irlandii Północnej, którzy mają obywatelstwo tylko irlandzkie, bo nagle znajdą się poza terytorium UE. Czy w związku z tym nadal – a jeśli tak, to w jaki sposób – będą mogli z praw unijnych obywateli korzystać?

Jedna wyspa, jedno państwo?

Problemów będących konsekwencją brexitu i mieszania w porozumieniu wielkopiątkowym jest znacznie więcej. Przeanalizowano je szczegółowo w monografii poświęconej bezpieczeństwu Wysp Brytyjskich i całej Europy w kontekście procesu pokojowego w Irlandii Północnej autorstwa Grzegorza Mathei wydanej w 2017 roku przez Towarzystwo Naukowe Powszechne. Autor zwraca uwagę zwłaszcza na kwestię granicy, o którą teraz toczy się spór. Pomimo że – jak pisze Mathea – negocjatorzy gremialnie opowiadają się za wersją „niewidzialnej granicy”, prawnicy i eksperci ds. ceł oraz taryf studzą ten zapał, twierdząc, że niezbędne będzie wprowadzenie pewnych form kontroli przepływu ludności, towarów i usług. Bo jak inaczej kontrolować napływ towarów z pominięciem ceł? Jak zapobiegać przemytowi paliw, wyrobów tytoniowych i alkoholowych? Jak kontrolować przepływ ludności, w tym nielegalną imigrację, co było jednym z argumentów strony probrexitowej?

Tu dochodzimy do trzeciego ważnego punktu z porozumienia wielkopiątkowego: potencjalnego zjednoczenia wyspy w razie wyrażenia takiej woli przez mieszkańców. Na fali zamieszania okołobrexitowego słychać już głosy, że Irlandia Północna wreszcie będzie miała okazję połączyć się politycznie z Republiką Irlandii. Z jednej strony są to trochę nadmiernie rozbudzane nadzieje. Liczba zwolenników pozostania w unii z Londynem jest ciągle zdecydowanie większa, także wśród wyborców katolickich. Z sondaży przeprowadzonych po referendum brexitowym w 2016 roku wynika jasno, że gdyby odbyło się referendum w sprawie zjednoczenia wyspy, „za” głosowałoby 43 proc. katolików i 5 proc. protestantów. W tym samym sondażu ponad 80 proc. respondentów uznało, że wynik referendum brexitowego nie ma wpływu na zmianę ich poglądu w tej sprawie. Niech nas jednak te liczby nie zwiodą. Po pierwsze, gdy ujawnią się wszystkie praktyczne problemy, jakie przyniesie przywrócenie granicy, zwłaszcza po stronie katolickiej może wyraźnie wzrosnąć liczba zwolenników zjednoczenia Irlandii Północnej z Irlandią. Po drugie, wystarczy nawet katolicka mniejszość, by prowadzić działania mające wymusić zjednoczenie, jeśli nie będzie to możliwe w referendum. I mowa o działaniach, które przez 30 lat nie pozwalały mieszkańcom obu Irlandii i Anglii spać spokojnie. Może być i tak, że to strona protestancka, widząc rosnącą siłę i przewagę strony katolickiej (a w dużych miastach Irlandii Północnej jest to już fakt demograficzny), chcąc powstrzymać zjednoczenie wyspy, ucieknie się do działań „niekonstytucyjnych”. Brexit – jeszcze nie dokonany – otworzył całą gamę problemów, które wydawały się rozwiązane.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie... Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    31 1 2 3 4 5 6
    7 8 9 10 11 12 13
    14 15 16 17 18 19 20
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    25°C Piątek
    dzień
    26°C Piątek
    wieczór
    23°C Sobota
    noc
    18°C Sobota
    rano
    wiecej »