Sposób na deprawatora

Edukatorzy seksualni wchodzą do warszawskich szkół. Nie zawsze wspominają, że ich zajęcia mają cokolwiek wspólnego z seksem. Tzw. karta LGBT+ to dla nich wsparcie. Jednak rodzice nie są bezbronni.

Zajęcia nosiły tytuł „To mnie tworzy...” i miały przygotowywać uczniów podstawówek z warszawskich Włoch na przejście z III do IV klasy. Rodzice dowiedzieli się o zamiarze na kilka dni przed warsztatami. Aleksandra Przybysz postanowiła sprawdzić, kim są ludzie, którzy organizują kurs dla jej dziecka. Kierowniczka firmy, która wygrała przetarg na prowadzenie spotkań, okazała się absolwentką studiów genderowych związaną ze znaną grupą edukatorów seksualnych. Aleksandra Przybysz zaalarmowała pozostałych rodziców, interweniowała też u dyrekcji szkoły i w urzędzie dzielnicy. Ostatecznie zajęcia się odbyły, ale wzięło w nich udział tylko kilkoro uczniów. Obecni natomiast byli nauczycielka, a także urzędnik wysłany przez władze dzielnicy. Rodzice podejrzewali, że autorzy ze względu na protest w ostatniej chwili zmienili treść prelekcji. – Jedna osoba zrobiła szum i to wystarczyło, żeby zablokować zajęcia – komentuje pani Przybysz.

Seks o niczym nie świadczy

Sytuacji podobnych może być w Warszawie więcej. ­Prezydent stolicy Rafał Trzaskowski podpisał kartę LGBT+. Kilka punktów tej deklaracji odnosi się do edukacji. Trzaskowski zobowiązał się do umieszczenia w każdej szkole tzw. latarnika, czyli osoby, która będzie „monitorować sytuację uczniów LGBT+ w warszawskich szkołach”, wpływania na nauczycieli w taki sposób, by „tworzyli szkoły otwarte i tolerancyjne”, a także do wprowadzenia „edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej w warszawskich szkołach zgodnej ze standardami WHO” (Światowej Organizacji Zdrowia).

W konferencji, podczas której prezentowano kartę, wziął udział przedstawiciel stowarzyszenia Miłość Nie Wyklucza. Na stronie internetowej tej grupy można znaleźć materiały edukacyjne dla młodzieży. „To, że ktoś upra­wia seks z osobami tej czy innej płci, jeszcze o niczym nie świadczy” – czytamy w broszurze poświęconej tożsamości seksualnej. Z opracowania pt. „Orientuj się” można się też dowiedzieć, że wszystkie orientacje są normalne. Broszura pt. „Pary, dzieciaki, śluby” przynosi z kolei informację, że geje i lesbijki mogą mieć – i mają – dzieci.

„Szacuje się, że w Polsce kilka­dziesiąt tysięcy dzieci jest wychowywanych przez dwóch ojców lub dwie mamy” – piszą autorzy. Dalej dowiadujemy się, że „jeśli dzieciom wychowywanym przez dwóch ojców lub dwie mamy dzieje się coś złego, to dlatego, że prawo nie uznaje oboj­ga rodziców” oraz że „coraz więcej osób heteroseksualnych chce wprowa­dzenia równości małżeńskiej, czyli równego prawa do zawierania ślubów i wychowywania dzieci dla par tej samej płci”.

Od dzieciństwa

Jeszcze bardziej kontrowersyjne są standardy edukacji seksualnej WHO z 2010 roku, do których odwołuje się deklaracja władz Warszawy. Według tej organizacji dzieci mające od 0 do 4 lat powinny otrzymać informacje na temat „radości i przyjemności z dotykania własnego ciała” oraz „masturbacji we wczesnym dzieciństwie”. Dalej czytamy, że nastolatki powinny zostać nauczone „dokonania coming outu (czyli ujawniania wobec innych uczuć homoseksualnych lub biseksualnych)”. – Istnieje ­ryzyko, że zajęcia prowadzone na podstawie takich wytycznych wyczerpią znamiona pedofilii i propagowania pornografii – komentuje dr Tymoteusz Zych, prawnik z Instytutu Ordo Iuris.

Zewnętrzna organizacja może przeprowadzić w szkole zajęcia tylko wtedy, kiedy zgodzi się na to rada rodziców. Opór ze strony rady może blokować pomysły edukatorów, choć działania takie mogą wiązać się z długą batalią, jak ta ze szkoły na Pradze.

Smutny kraj bez poliamorii

Wicedyrektor placówki zaprosiła aktywistę homoseksualnego i jego współpracownicę, którzy wspólnie z rodzicami i uczniami mieli opracować kodeks równego traktowania. Edukatorzy nieoczekiwanie urządzili spotkanie z uczniami, podczas którego pytali ich, czy dobrze czują się w szkole. Po spotkaniu aktywiści ogłosili, że któryś z uczniów użył określenia „pedalska grzywka”. Chcieli więc zapisać w kodeksie zakaz dyskryminacji ze względu na orientację seksualną oraz zmieniać szkolny program wychowawczy. Członkowie rady rodziców poinformowali o sprawie kuratorium, które podjęło interwencję. Powiadomiono także rzecznika praw dziecka. Przepychanka ta trwała kilka lat, ale ostatecznie dyrektor szkoły zobowiązała się do zerwania współpracy z kontrowersyjnymi edukatorami.

Zdarza się jednak, że to rada rodziców sprowadza do szkoły autorów szkodliwych zajęć. Stało się tak w podwarszawskim Izabelinie. Warsztaty miały być poświęcone higienie życia intymnego oraz dorastaniu. Jednak ich autorka publicznie krytykowała program wychowania do życia w rodzinie za nadmierny, jej zdaniem, konserwatyzm. „Na świecie legalizuje się związki homoseksualne i poliamoryczne itd. Polska stanie się krajem zamkniętym?” – pytała dziennikarka „Polityki” w rozmowie z edukatorką. „To bardzo pesymistyczna wizja” – odpowiada autorka lekcji dla uczniów. Interwencja części rodziców spowodowała, że niektóre zajęcia odwołano, a w innych uczestniczył szkolny pedagog.

Facebook na straży

Grzegorz Strzemecki z grupy Obywatelska Inicjatywa Rodzin nie ma wątpliwości, że podpisanie przez warszawskie władze karty LGBT spowoduje częstsze odwiedziny edukatorów w szkołach. – Większy nacisk to z reguły większy efekt – tłumaczy. Tymoteusz Zych dodaje, że dyrektorzy są zatrudniani przez prezydenta miasta, więc muszą się liczyć z jego zdaniem, ale mogą być dyscyplinowani przez kuratorium. Jednak szefowa resortu Elżbieta Zalewska nie okazała jak dotąd zdecydowania w walce ze złą edukacją seksualną. – Minister wie, że pewne grupy wchodzą do szkół, ale czy ma dość wiedzy, żeby podjąć debatę? – zastanawia się Grzegorz Strzemecki. Rodzice muszą więc działać sami poprzez kontrolowanie osób przychodzących z zewnątrz z zajęciami do szkół oraz składanie deklaracji o braku zgody na udział dziecka w zajęciach pozalekcyjnych związanych z edukacją seksualną (wzór można znaleźć m.in. na stronie Fundacji Pro – Prawo do życia). Wiele osób zdaje sobie z tego sprawę, dlatego po ogłoszeniu karty LGBT w internecie zawiązała się grupa „Strajk rodziców”, której celem jest ochrona dzieci przed deprawującymi lekcjami. Niestety, jej profil na Facebooku został natychmiast ­zablokowany.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie... Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    31 1 2 3 4 5 6
    7 8 9 10 11 12 13
    14 15 16 17 18 19 20
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    16°C Niedziela
    noc
    10°C Niedziela
    rano
    17°C Niedziela
    dzień
    18°C Niedziela
    wieczór
    wiecej »