Skandal trzeciego chromosomu

"Tato, jacy lekarze zajmują się dziećmi z zespołem Downa?" - spytała mnie moja najstarsza córka. Odpowiedziałem wprost: „Najlepsi!”.

Światowy Dzień Zespołu Downa, przypadający na 21 marca, każdego roku w sposób nieustanny wzbudza we mnie „mieszane” uczucia. Z jednej strony to w pełni uzasadnione święto afirmujące godność osób, które doświadczają coraz lepiej poznawanego zaburzenia. Z drugiej natomiast błyskawicznemu wręcz rozwojowi genetyki towarzyszy międzynarodowa akceptacja eliminacji z grona żyjących osób posiadających nieco większą liczbę chromosomów. Zjawisko to dostrzegał już lata temu prof. Jerome Lejeune, pediatra i genetyk, który wraz ze swoim zespołem zlokalizował przyczyny występowania zespołu Downa.

Naukowy ryzykant

Postać tego francuskiego badacza nie przestaje mnie fascynować. W bardzo młodym wieku stał się profesorem medycyny. Specjalizował się przede wszystkim w leczeniu dzieci. Jego córka Clara Lejeune w książę „Życie jest szczęściem” wspomina, jak ważną był on dla francuskich lekarzy postacią, zwłaszcza w czasach powojennych. Kojarzony był w gronie naukowców przede wszystkim jako znawca zjawiska promieniowania, co w czasach zimnej wojny miało szczególne znaczenie. Wielokrotnie wypowiadał się, jako ekspert w agendach ONZ. Był jednak przede wszystkim ciekawy drugiego człowieka, także tego młodego, którego organizm dynamicznie się jeszcze rozwija. Pewnie dlatego zajął się funkcjonowaniem dzieci z tzw. mongolizmem. Temat ten dla kolegów profesora nie był niczym badawczo istotnym. Pojawienie się podobnego schorzenia jeszcze w połowie XX w. łączono z jakimś zakażeniem lub niemoralnym prowadzeniem się matki dziecka. Co ciekawe, gdy Lejeune głośno upomniał się o prawo do życia wspomnianej grupy pacjentów, natychmiast został poddany krytyce. Był wskazywany, jako kandydat do Nagrody Nobla, gdy... wszystko nagle uległo zmianie. Pojawiły się szykany. Doświadczał ich w pracy zarówno on, jak i wspomniana wyżej córka. Odkrycie przyczyn wstępowania zespołu Downa przypadło na okres szerokich działań prawnych i społecznych, których celem była legalizacja aborcji. Clara Lejeune wspomina, że wielokrotnie podważano autorytet jej ojca, a także jej zawodowe kompetencje z racji sprzeciwu wobec praktyk uśmiercania poczętych dzieci, u których wykryto wspomniane zaburzenie genetyczne. Przy tej okazji przypominano, że profesor był osobą głęboko wierzącą.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie... Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    31 1 2 3 4 5 6
    7 8 9 10 11 12 13
    14 15 16 17 18 19 20
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    18°C Wtorek
    dzień
    19°C Wtorek
    wieczór
    15°C Środa
    noc
    12°C Środa
    rano
    wiecej »