Sprawa duchowa

Myśl wyrachowana: Grzech się nieraz okazale prezentuje. Ale trup też bywa okazały.

Wściekli się ci ludzie czy co? Gdzie się człowiek obróci, wszędzie LGBT. Tu artystka oferuje do sprzedaży bluźnierczą figurkę Maryi, wystylizowaną na waginę w kolorach gej-tęczy, tam poseł publikuje znak Polski Walczącej na gejowskiej fladze, owam firma meblarska prowadzi homoagitację. Gazeta za gazetą, portal za portalem – doniesienia z frontu walki o… No właśnie – o co? O prawa człowieka? O wolność ekspresji seksualnej? O postęp i rozwój, o świat wolny od dyskryminacji?

Powierzchowna odpowiedź jest taka, że to kampania wyborcza skłania część polityków do poszukiwania elektoratu w innych środowiskach niż te, które są już zajęte przez konkurencję. Stąd profanacje i inne prowokacje, stąd darcie szat i pojękiwanie o „homofobicznym społeczeństwie”.

Wzmożenie przedwyborcze jest prawdą, ale to tylko fragment rzeczywistości, który nie daje odpowiedzi na zasadnicze pytanie, dlaczego takie absurdy mogły opanować najbardziej zamożną i wpływową część ludzkości. Dlaczego ona się tak zakręciła na punkcie walki o coś, co w istocie jest esencją nicości? Przecież każdy normalny człowiek wie, że należy inwestować w przyszłość – a ta należy do środowisk rozwojowych, witalnych, płodnych. To są małżeństwa z dziećmi, czyli rodziny. Społeczeństwa odgrodzone od prokreacji antykoncepcją i aborcją, zaangażowane w wymyślanie wciąż nowych, coraz bardziej obłędnych praw, może i są nadzieją biznesu, ale na dalszą metę tylko pogrzebowego.

Odpowiedź, która nie uwzględnia rzeczywistości duchowych, nie wskaże prawdziwej przyczyny tego diabolicznego skupienia na sobie. Więc o co tu właściwie chodzi?

Ostatecznie chodzi o wiarę w Jezusa Chrystusa i w Jego Ewangelię. Albo wierzysz i są tego konsekwencje, albo nie wierzysz – i też są konsekwencje. LGBT i wszystkie litery, jakie jeszcze doczepią do tego zestawu, to tylko objaw choroby, jaka toczy społeczeństwa, które odwróciły się od Chrystusa. To symptomy gnicia, a przyczyną jest brak krążenia. Bez wiary zamiera życie duchowe, a samo życie cielesne to tylko chwilowe funkcjonowanie siłą bezwładności.

Ta prawda dotarła do mnie kiedyś, gdy wskutek wielkiej wichury zwalił się przed moim domem potężny świerk. Patrząc na leżące drzewo, pomyślałem, że ono wciąż jest piękne. Igliwie wciąż było zielone i soczyste, jakby się nic nie stało. Ktoś z innej planety mógłby pomyśleć, że w takim razie nie ma problemu: drzewo w pionie czy w poziomie – jaka różnica?

Powstaje wrażenie, że część ludzkości jest z innej planety. Ci ludzie zachowują się tak, jakby nie widzieli związku między ukorzenieniem a stanem drzewa. Delektują się samym wyglądem, gwiżdżąc na owocowanie. Ale to drzewo umiera. Jest w nim ruch, owszem, ale to nie soki tam krążą – to robactwo.

Społeczeństwa, które nie powrócą do Chrystusa, nie znajdą życia.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
17°C Sobota
noc
16°C Sobota
rano
19°C Sobota
dzień
17°C Sobota
wieczór
wiecej »