Zdradzani od wieków

„Jedynymi przyjaciółmi Kurdów są góry” – głosi stara kurdyjska sentencja. Ostatnie wydarzenia na Bliskim Wschodzie kolejny raz potwierdzają jej prawdziwość.

Kryzys i chwała

Okres pomyślności zakończył się szybko. W Turcji nastąpiło to w momencie, gdy Erdoğan zdał sobie sprawę z tego, że nie może już liczyć na głosy Kurdów w swojej kampanii konsolidacji władzy. Wznowił więc walkę z partią PKK i rozpoczął prześladowania legalnie działającej, zasiadającej w parlamencie kurdyjskiej partii HDP. Wróciły nawet represje kulturowe. Symbolem była debata w 2017 r. w tureckim parlamencie, gdy kurdyjski poseł Osman Baydemir został wykluczony z obrad za użycie słowa „Kurdystan”. Wcześniej prowadząca obrady wicemarszałkini Aysenur Bahcekapil zapytała go zdziwiona: „A gdzie leży Kurdystan?”.

Z kolei w irackim Kurdystanie lata dobrobytu zakończyła inwazja ISIS. Konieczność utrzymania kilkusetkilometrowej linii frontu oraz zapewnienia opieki dla rzeszy uchodźców (w szczycie kryzysu było ich aż 1,8 mln) doprowadziła do zubożenia regionu. Zarazem jednak czas wojny z ISIS był dla Kurdów momentem chwały. To właśnie ten naród bez wątpienia najbardziej zasłużył się w walce z terrorystami. Cały świat mówił o heroicznej i skutecznej obronie oblężonego miasta Kobane w syryjskim Kurdystanie. To Kurdowie wyrwali z pułapki jezydów otoczonych w górach Sinjar przez islamskich fanatyków. Kurdowie związali też siły ISIS w momencie, gdy iracka armia znajdowała się w rozsypce. Dzięki temu udało jej się przegrupować, obronić Bagdad, a potem stopniowo odbijać kraj. Słowa pochwały płynęły do Kurdów od najważniejszych światowych przywódców. Również od duchownych Kościoła katolickiego, gdyż Kurdowie bronili chrześcijan (oraz jezydów) i udzielali im schronienia. W syryjskim Kurdystanie (tzw. Rożawa) stworzono parapaństwo wcielające w życie niezwykłe jak na Bliski Wschód idee: pełną wolność religijną, równouprawnienie kobiet, troskę o środowisko naturalne.

Znów osamotnieni

Dziś w Kurdystanie dominuje uczucie zdrady i opuszczenia. Iraccy Kurdowie doznali jej dwa lata temu. 25 września 2017 r. przeprowadzili referendum niepodległościowe, na które rząd w Bagdadzie odpowiedział zbrojną interwencją. Kurdowie zapamiętają, że wojska Iraku wjechały wtedy do ich miast na amerykańskich czołgach, a brytyjski koncern BP jeszcze przed inwazją rozmawiał z władzami z Bagdadzie o zyskach ze złóż ropy naftowej, które miały być odebrane Kurdom.

Teraz gorycz osamotnienia przeżywa Rożawa. Amerykanie pozostawili ją na pastwę tureckiej armii i biernie przyglądają się ucieczce z więzień dżihadystów. Ich pokonanie kosztowało Kurdów tysiące ofiar i zrujnowanie swoich ziem. Teraz pozostaje im dogadać się z Baszszarem al-Asadem, który przez dekady represjonował ich politycznie i ekonomicznie, ale przynajmniej nie chciał wymordować.

Czy kiedyś ziszczą się marzenia Kurdów o własnym państwie? Obecnie szansą dla nich wydaje się tylko rozpad starego porządku politycznego na Bliskim Wschodzie. Biorąc pod uwagę ogromny wzrost wśród nich poczucia własnej odrębności i narodowej dumy, tym razem na pewno wykorzystaliby szansę.•

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31 1 2 3 4 5
25°C Środa
wieczór
18°C Czwartek
noc
13°C Czwartek
rano
13°C Czwartek
dzień
wiecej »