Jakoś trzeba zacząć

Właśnie: rzeczy najkonieczniejsze czy jednak sztafaż?

Dawno, dawno temu wydawało mi się, że taki pisarz na przykład musi mieć zawalony książkami gabinet, przestronne dębowe biurko, nożyk do listów i obowiązkowy gadżet typu kałamarz po babci. Ba, żeby w ogóle zacząć pisać, należy mieć choć kilka pachnących świeżością notatników i cały arsenał naostrzonych ołówków, ewentualnie ulubione wieczne pióro…

Wiele rzeczy zresztą rozumiemy czy zaczynamy w podobny sposób. Trening – od kupna super butów do biegania albo od przeglądania stron z najwygodniejszymi strojami. Stanie się doskonałą kucharką – od nowego robota kuchennego albo silikonowych foremek w modnym kolorze. Zmiany w życiu – od poczytnego poradnika. I tak dalej. Niby nic w tym złego (inspiracje i komfort pracy to ważna rzecz). Czasem jednak jakoś nie umiemy przeskoczyć od tego najkonieczniejszego sztafażu do realizacji zamiarów. Bo właśnie: rzeczy najkonieczniejsze czy jednak sztafaż? Zestawienie obu tych słów w jednym zdaniu jest jak najbardziej świadome, choć może zabrzmieć szyderczo. Ale nie mogę się powstrzymać, przeglądając dziś internet, który roi się od zachęt do Różnorodnych Rzeczy Ważnych – choć okazują się one jedynie zachętą do kolejnych zakupów.

Proszę wybaczyć ten przydługi wstęp, chciałam właściwie pisać o poście. Cóż. I tu także jest tak, że skłonni bylibyśmy zaopatrzyć się najpierw w swój prywatny gabinet, by przeżyć te tygodnie (dni chociaż!) w jakimś odosobnieniu. Przydałby się też na pewno i różaniec po babci, i przewodnik pióra ulubionego świętego. Jednak nauczeni doświadczeniem (te buty do biegania wciąż na półce!) może nie zaczynajmy w tym roku od budowania wizerunku? Być może nie jest nam to potrzebne? To znaczy, oczywiście, jak coś mamy (nasz ulubiony święty to nie np. Józef i coś tam udało mu się napisać dla potomnych) – to naprawdę super. Ale jak nie, to nie traćmy czasu na wzdychanie za życiem tygodniowej pustelnicy.

Wydaje się zresztą, że wszelakie pomoce są dostępne: liturgia wręcz pulsuje, czołowi rekolekcjoniści i duchowi siłacze na jedno kliknięcie, do parafii wróciły rekolekcje, a i jakby więcej zrozumienia wśród ludzi dla zajęcia się życiem duchowym (skutek pandemii?). Nadzwyczajne przygotowania do modlitwy mogą sprowadzić się przecież do pobudki pół godziny wcześniej lub położenia się pół godziny później (bo to przy naszym trybie życia JEST nadzwyczajne). Nasza asceza może oznaczać dziesięciominutowe przebieżki ze ścierką w dłoni (kto tysiąc razy czegoś robił czegoś, co nie przynosi rezultatów, ten nie wie, jak to jest zrezygnować z cieszenia się owocami pracy). Ofiara? Każdy dzień stwarza tyle okazji, że cóż, uważajmy, żeby nie przedobrzyć…

Może czasem po prostu jakoś trzeba zacząć. I post. I rekolekcje. Bieganie zresztą też.

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
11°C Poniedziałek
wieczór
6°C Wtorek
noc
2°C Wtorek
rano
2°C Wtorek
dzień
wiecej »