Prorocy i politycy

Gdy w polityce brak wiary, a w życiu codziennym moralności, wszystko zaczyna się walić. Taka między innymi nauka płynie z ksiąg proroków Izajasza, Jeremiasza oraz jego sekretarza i przyjaciela – Barucha.

Wśród proroków ci dwaj są chyba najbardziej znani i najczęściej czytani: Izajasz i Jeremiasz. Żyli w innych czasach, inaczej podchodzili do swojego powołania, inna była specyfika ich misji. Obaj jednak na tyle silnie oddziaływali na swoje czasy, że pozostały po nich księgi, w których spisano ich proroctwa. Mieli też uczniów, którzy twórczo ich wizje kontynuowali. W przypadku Izajasza wyraźne ślady tego znajdujemy w jego księdze, która wedle biblistów zawiera także proroctwa wypowiedziane półtora wieku po tym, jak prorok zniknął ze sceny dziejów. W przypadku Jeremiasza to dwie oddzielne księgi pisane w podobnym duchu: Lamentacje i Księga Barucha. Pierwsza jest swoistą elegią na upadek Jerozolimy, druga, przypisywana sekretarzowi Jeremiasza – Baruchowi, zawiera pouczenie dla Izraela w chwili, gdy ostrzeżenia proroka się spełniły.

Prorocy ci nie pełnili funkcji czysto religijnej. Swoje orędzie kierowali do narodu, który miał wcielać w życie wskazania Boga. To ważny przyczynek do dzisiejszych dyskusji, w których usiłuje się przedstawiać politykę jako coś „bezbożnego”, wyłączonego z obszaru zainteresowań religii.

Mocne słowa Izajasza

Izajasz działał w drugiej połowie VIII wieku przed Chrystusem, na południu dawnego państwa Dawida, czyli w Judzie, której stolicą była Jerozolima. Na północy, czyli w Izraelu (którego stolicą była Samaria), działali wówczas prorocy Ozeasz i Amos. Czasy to były niespokojne. Rosnąca w potęgę Asyria coraz mocniej zagrażała sąsiadom. Państwa te, skłócone między sobą, różnie próbowały sytuację rozegrać. Skończyło się upadkiem Izraela w 721 roku. Spora część mieszkańców tego kraju została wtedy deportowana do Asyrii. Dwadzieścia lat później Asyryjczycy prawie doprowadzili do upadku także Judę, ale tym razem cud sprawił, że Jerozolima ocalała. Izajasz z całych sił nawoływał, by naród wybrany powrócił do wierności Bogu. W niej, nie w sojuszach politycznych, upatrywał sposobu na zapewnienie pomyślności swoim rodakom. Stąd jego dość ostre wystąpienia przeciw bezbożności i niesprawiedliwościom panującym w Judzie. Do podjęcia odpowiednich kroków w tej dziedzinie musiał przekonać królów – dość pobożnego, acz trędowatego Azariasza (zwanego u Izajasza Ozjaszem), a potem Jotama. Rządzącego po nich bezbożnego Achaza do niczego sensownego przekonać się nie udało. Ale już kolejny król, Ezechiasz, bardzo liczył się ze zdaniem proroka.

Mowy Izajasza są mocne, nieraz złośliwe, ale niezwykle piękne. Widać, że był bystrym obserwatorem codziennego życia swoich rodaków i z perspektywy powołania narodu wybranego bardzo surowo je oceniał. Już w pierwszym rozdziale w imieniu Boga grzmi, że naród jest głupszy niż wół i osioł, bo te rozpoznają swojego Pana, a lud zapomniał, kto jest jego Bogiem. „Plemię zbójeckie, dzieci wyrodne” – woła, tłumacząc, dlaczego Bóg dopuszcza na nich nieszczęścia. „Obrzydłe Mi jest wznoszenie dymu; święta nowiu, szabaty, zwoływanie świętych zebrań” – gnębi dalej słuchaczy. Ale kończy z wielką nadzieją: jeśli naród zacznie „zaprawiać się w dobrym i troszczyć o sprawiedliwość”, jego grzechy, „choćby były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją”. Niezwykle piękny obraz miłości Boga. Twardej i wymagającej.

To w Księdze Izajasza znaleźć można znane proroctwo o dziewicy, która pocznie i porodzi Syna (rozdział 7). Miało być to znakiem dla bezbożnego Achaza, który uważał, że Bogiem nie trzeba zaprzątać sobie głowy. W przedziwny sposób jednak Achaz obrazuje tu wszystkich myślących podobnie jak on. Wiele wieków później Dziewica poczęła i porodziła. W Betlejem. Zapowiedź w nieoczekiwany sposób się spełniła, a „Przedziwny Doradca, Bóg Mocny, Książę Pokoju” – jak nazwał Go w jednej z późniejszych przepowiedni, mającej zresztą pocieszyć Izraela po utracie niepodległości (rozdział 9) – zamieszkał wśród ludzi.

Pieśni Sługi

Jest jednak z Księgą Izajasza pewien problem. Niecała pochodzi z tamtych czasów. Od czterdziestego rozdziału, rozpoczynającego się znanym z cytatów w Ewangeliach wezwaniem do prostowania ścieżek Pańskich, jej kontekstem są czasy niewoli babilońskiej, czyli VI–V w. przed Chrystusem. Tych proroctw nie mógł wypowiedzieć żyjący dwa wieki wcześniej Izajasz. Przypuszcza się, że ta część księgi to proroctwa jego ucznia czy uczniów. To w niej znajdują się cztery przepiękne pieśni Sługi Jahwe, w zadziwiająco dokładny sposób przedstawiające przyszłego Mesjasza. Tę część księgi nazywa się często Deutero-Izajaszem, Drugim Izajaszem (Iz 40–55). A żeby nie było zbyt prosto, bibliści wyróżniają w tej księdze jeszcze trzecią część (rozdziały 56–66), Księgę Triumfu, a jej autora nazywają Trito-Izajaszem, Trzecim Izajaszem. Te bowiem przepowiednie wskazują na spełnianie się już zapowiedzi wyzwolenia z niewoli.

Cała księga jest przepiękna. Warto ją czytać powoli, smakując treść. Bo jest nad czym rozmyślać. Wielu nazywa Izajasza „piątym Ewangelistą”, ponieważ tak dokładnie przedstawia Jezusa. Na tym polega niezwykłość tej księgi.

Trudne zadanie Jeremiasza

Jeremiasz z kolei jest prorokiem czasów poprzedzających upadek Judy. To był początek VI wieku przed Chrystusem. Asyria, która zniszczyła Izraela, sama została pokonana przez Babilonię. I właśnie ta potęga zaczęła zagrażać też Judzie. Przeczytać o tym wszystkim można w dwóch ostatnich rozdziałach 2 Księgi Królewskiej. Jeremiaszowi wyznaczył Bóg niewdzięczne zadanie: miał zapowiedzieć nieuchronny upadek państwowości Judy, a jedynym ratunkiem dla jego ludności miało być podporządkowanie się najeźdźcy. Nic dziwnego, że prorok oskarżany był o sianie defetyzmu czy wręcz o zdradę. Niestety, Bóg wydał na naród swój wyrok za jego niekończącą się niewierność przymierzu i nie było już sposobu, żeby go odwrócić. Znaleźć w księdze można między innymi mocną zapowiedź (rozdz. 11): „Mogą pójść miasta judzkie i mieszkańcy Jerozolimy, by wzywać bogów, którym palili kadzidło; wcale ich jednak nie wysłuchają w czasie ich nieszczęścia. Bo ile masz miast, tyle też bogów, Judo! Ile ma ulic Jerozolima, tyle wznieśliście ołtarzy Hańbie, ołtarzy kadzielnych dla Baala. Ty zaś nie wstawiaj się za tym narodem i nie zanoś za niego błagalnych modłów, bo ich nie wysłucham, gdy będą do Mnie wołać w czasie nieszczęścia”.

Bardzo to Jeremiaszowi ciążyło. W księdze znaleźć można między innymi taką jego skargę (rozdz. 20): „Niech będzie przeklęty dzień, w którym się urodziłem! Dzień, w którym porodziła mnie matka moja (...) Po co wyszedłem z łona matki?”. Oskarżany, prześladowany, traktowany jak wróg miał niewielu przyjaciół. A i ci czasem zawodzili. Prorok ten zapowiadał też jednak, że kiedyś Bóg się nad swoim ludem zmiłuje. Że „znajdzie łaskę na pustyni naród ocalały od miecza”, że „ten, co rozproszył Izraela, zgromadzi go i będzie czuwał nad nim jak pasterz nad swą trzodą”. I zapowiadając, że ruiny Jerozolimy zostaną odbudowane, wieszczy, że Bóg zawrze kiedyś z Izraelem Nowe Przymierze, którego prawo nie będzie wypisane na kamiennych tablicach, ale w ludzkich sercach (rozdz. 31).

Boleść i nadzieja

Czytając opowieść 2 Księgi Królewskiej o tym, jak wyglądał upadek Judy, nie sposób powstrzymać łez. Jeszcze bardziej, gdy czyta się przypisane Jeremiaszowi Lamentacje. „Wzrok utraciłem od płaczu, (...) przez klęskę Córy mego ludu, gdy słabły niemowlę i dziecię na placach miasta. Do matek swoich mówiły: »Gdzie żywność«. Padały jak ciężko ranione na placach miasta, gdy uchodziło z nich życie na łonie ich matek”. To obraz wielkiej boleści. I zgasłej nadziei, bo prośby zdają się do Boga nie dochodzić. Kończy się ta księga modlitwą, w której pada trudne pytanie: „Czyżbyś nas całkiem odtrącił? Czy tak bardzo na nas się gniewasz?”.

Odpowiedź na to dramatyczne ostatnie pytanie Lamentacji przynosi Księga Barucha. Napisana została przez sekretarza Jeremiasza, Barucha, na wygnaniu w Babilonii. A jego odpowiedź brzmi: nie, Bóg nie będzie się gniewał na wieki; „z radością poprowadzi Bóg Izraela do światła swej chwały z właściwą sobie sprawiedliwością i miłosierdziem”.

Wszystkie trzy księgi Jeremiaszowej tradycji przekazują współczesnemu czytelnikowi Biblii m.in. tę ważną prawdę, że miłość Boża nie jest naiwnym głaskaniem grzesznych po głowie i zapewnianiem, że nie ma najmniejszego problemu. Pokazują Boga kochającego, ale właśnie dlatego twardego i wymagającego, który, gdy miarka się przebierze, potrafi także surowo ukarać. To ważny klucz w interpretacji tego objawienia Boga, który w Nowym Testamencie przyniósł nam Jezus Chrystus. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6
22°C Czwartek
dzień
22°C Czwartek
wieczór
18°C Piątek
noc
15°C Piątek
rano
wiecej »