Nocne modlitewne wyprawy Prandellego to najbardziej jaskrawe przykłady tego, że Bóg i wiara często nie mieszczą się w sferze prywatnej
Euro się skończyło. Hiszpania znowu górą. W Kijowie rozegrała się tragedia włoskiej drużyny. Tej samej, której sztab szkoleniowy – jak informowały media – kilkakrotnie pielgrzymował z modlitwą do polskich świątyń.
Nocne modlitewne wyprawy Prandellego i spółki to najbardziej jaskrawe przykłady tego, że Bóg, wiara, religia nie zawsze mieszczą się w sferze prywatnej konkretnych osób. Niejednokrotnie wymagają uzewnętrznienia.
Nie zdziwilibyśmy się, gdybyśmy spotkali kogoś, kto cudem uskoczywszy przed nadjeżdżającym samochodem, zakrzyknął na całe gardło „ o Jezu!”. Dlaczego więc często wywołują sprzeciw gesty sportowców, którzy w najważniejszych momentach swojego życia modlą się publicznie, wykonują znak krzyża czy klękają w bramce – jak chociażby Przemysław Tytoń?
Są takie momenty w życiu człowieka, kiedy potrzebuje wsparcia, czuje się samotny wobec wyzwania, z którym musi się zmierzyć. Czuje się słaby, bez względu na to, jak świetnie jest wyszkolony, jak wielkie ma doświadczenie. Najzwyczajniej w świecie jest przerażony tak, jak ten, który cudem uniknął śmierci pod kołami nadjeżdżającego auta. To są gigantyczne emocje. Trudno się dziwić, że w takich chwilach szuka się wsparcia w Niebie.
To jedna strona medalu. Drugą jest gigantyczna radość, która wyzwala się w chwili zwycięstwa. Piłkarze padają na kolana, wznoszą ręce do nieba. Zresztą, nie tylko samych zawodników to dotyczy. Kiedy oglądaliśmy migawki z trybun, również można było nieraz dostrzec kibiców w modlitewnych pozach z oczami wzniesionymi w górę.
Tymczasem to wszystko budzi niepokój. Psuje dobry nastrój człowiekowi, który poukładał sobie życie bez Boga. Możliwe, że oglądając takie „modlitewne” scenki, zadaje sobie pytanie: „a ja, gdzie pójdę, jak już nikogo innego nie będzie?”. Ta samotność może przerazić. Chwilowy impuls, przebłysk świadomości, jak bardzo bez Boga jestem sam, potrafi zepsuć nastrój najbardziej radosnego wydarzenia – sportowego i nie tylko.
Jeśli ktoś chce, żeby tego rodzaju gesty sportowców czy trenerów były zakazane, nie ma sensu z nim walczyć. Można tylko współczuć pustki, z jaką w danej chwili życia przyszło mu się zmierzyć.
A co do Prandellego, to mam nadzieję, że za wicemistrzostwo też pójdzie gdzieś uklęknąć i podziękować. Przecież jego drużyna dokonała wielkiego wyczynu, którego nikt przed tymi mistrzostwami się nie spodziewał.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Po ogłoszeniu dekretów wszystkim tym osobom przysługuje tytuł Czcigodnych Sług Bożych.
Papież przestrzegł, że zaniedbanie pracy nad jednością byłoby „skandalem”.
Czy historyczne witraże, które przetrwały pożar, powinny ustąpić miejsca współczesnej sztuce?
Wiernych zobowiązano w zamian zazwyczaj do modlitwy za ojczyznę, o pokój na świecie, czy jałmużny.
Szef Komitetu Wojskowego NATO o wyzwaniach stojących przed tą organizacją.
Nowa propozycja koncentruje się na rozwiązaniu w pierwszej kolejności kryzysu wokół cieśniny Ormuz.