Pozostać sobą

Po co mi Msza w języku polskim, na którą jadę na drugi koniec miasta, choć pod bokiem mam niemiecką? Przyjeżdżam tu, aby pozostać sobą.

Usłyszałem to w Aachen (Akwizgranie) od ludzi przyjeżdżających do Polskiej Misji Katolickiej na niedzielną Mszę św. z całej okolicy miasta słynącego ze wspaniałej katedry. Polacy w Aachen osiedlali się zaraz po wojnie. Zostali tam pewna grupa żołnierzy gen. Maczka oraz dipisi, najczęściej byli robotnicy przymusowi.

Później doszły kolejne fale emigracji oraz ci, którzy po 1989 r. przyjechali, aby szukać szansy na nowe życie. Korzystali z posługi polskich księży, ale systematyczne duszpasterstwo w języku polskim rozpoczęło się dopiero w lipcu 1987 r., kiedy powstała Polska Misja Katolicka.

Kościół przy dworcu

Jej centrum jest kościół pw. Najświętszej Maryi Panny, który zbudowano pod koniec lat 70. w miejscu, gdzie kiedyś stała świątynia, zniszczona w czasie II wojny światowej. Łatwo do niego trafić, gdyż stoi nieopodal dworca kolejowego w centrum miasta.

Proboszczem w Aachen jest od kilku miesięcy ks. Bogdan Renusz, chrystusowiec, Kaszub z Władysławowa, który w Niemczech pracuje od kilkunastu lat. Jego placówka według prawa kościelnego ma status „Missio cum cura animarum”, co oznacza, że posiada pełne prawa parafii, a w stosunku do lokalnych wspólnot niemieckich jest równorzędna. Słowa „parafia” w warunkach Misji nie należy brać dosłownie, gdyż obejmuje ona prawie dwie trzecie diecezji Aachen.

Na tak wielkim terenie życie parafialne skupia się wokół trzech ośrodków: Aachen, Dűrren (kościół św. Bonifacego) oraz Herzogenrath (kościół pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa). Praca duszpasterska nakierowana jest formalnie nie na Polaków, ale na katolików polskojęzycznych, jak stanowią niemieckie dokumenty kościelne. Wyraźnie jest w nich podkreślany status języka, a nie narodowości, która w niemieckich realiach często jest utożsamiana z obywatelstwem. Dlatego też oficjalnie liczebność tej Misji jest oceniana tylko według katolików posiadających polskie obywatelstwo. Faktycznie jednak liczba korzystających z polskiego duszpasterstwa jest znacznie większa. W ocenie ks. Renusza, w niedzielnych Mszach św. w jego Misji uczestniczy co najmniej tysiąc wiernych, co, jak na warunki niemieckie, jest dobrym wynikiem.

Przybyli różnymi drogami

Na pytanie, kim są jego parafianie, ks. Renusz odpowiada, że znaczącą grupę stanowią Ślązacy, którzy oficjalnie otrzymali status tzw. późnych przesiedleńców (Spätaussiedler), ale liczni są także reprezentanci Pomorza czy innych regionów Polski. Wielu z tych, którzy przyjechali, w ogóle nie znało języka niemieckiego. Dzisiaj są członkami niemieckiego społeczeństwa, w różnym stopniu zachowując język i świadomość polskiego pochodzenia. Część z nich zasymilowała się.

Inni wtapiając się w nowe otoczenie, zachowali poczucie regionalnej tożsamości i przez bliskie związki z krewnymi w Polsce nadal znajdują się w kręgu oddziaływania polskiej kultury. Pewna zaś część świadomie wybrała opcję polską, chodzi wyłącznie do polskiego kościoła i uważa się za Polaków. Ten wybór nie zawsze jest rozumiany, zwłaszcza w odniesieniu do tych, którzy dobrowolnie deklarowali się jako Niemcy. W skali całych Niemiec zdarzały się i zdarzają próby ograniczenia działalności Polskich Misji Katolickich. W praktyce jest różnie i wszystko zależy od postawy miejscowego biskupa, a jeszcze więcej od niemieckiego konfratra, z którym przychodzi dzielić świątynie.

Jeden jest życzliwy i nie robi z tego żadnego problemu, inny nie zgadza się na regularne, cotygodniowe odprawianie Mszy św. w języku polskim. W Polskiej Misji Katolickiej w Aachen sytuacja wygląda generalnie dobrze. Niedawno miejscowy ordynariusz bp Heinrich Mussighoff był na jubileuszu 25-lecia istnienia Misji i nie krył swego uznania dla silnej i prężnej wspólnoty, która imponuje zwłaszcza przywiązaniem do wiary. Rzeczywiście na tle przeciętnej miejscowej parafii Polacy wyróżniają się aktywnością, jeśli chodzi o uczestnictwo w praktykach religijnych. Ma to także wymiar praktyczny. Niemieckie parafie przeżywają kryzys, również ekonomiczny, gdyż wspólnoty nie są w stanie pokryć rosnących kosztów utrzymania całej sieci parafialnej, powstałej w warunkach, gdy praktykowała większość miejscowego społeczeństwa. Dzisiaj jest tych osób niewiele, kościoły świecą pustkami, a koszty ich utrzymania rosną.

Do tego dochodzą braki kapłanów. Próbą zaradzenia problemom są zmiany organizacyjne. Tworzone są tzw. megaparafie, łączące w jedną strukturę kilka parafii, które tracą dotychczas samodzielny status i stają się wspólnotami (gemeiden). Czasem oznacza to konieczność zamknięcia jednego z kościołów parafialnych. Taka sytuacja jest  m.in. w Dűrren, gdzie planuje się zamknięcie kościoła, z którego korzysta także polskie duszpasterstwo. Przeciwko temu protestuje część niemieckich parafian, ale jaki będzie tego skutek, trudno przewidzieć. Polacy z Dűrren mówią, że na Msze św. w języku polskim w tygodniu przychodzi prawie tyle samo osób co na niemieckie w niedzielę. Skoro społeczeństwo w skali masowej staje się obojętne religijnie, kościoły nie będą dłużej potrzebne.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
17°C Wtorek
dzień
18°C Wtorek
wieczór
14°C Środa
noc
11°C Środa
rano
wiecej »