Dyktat możności

Jeśli wolno dokonywać zbrodnię, dlaczego nie wolno pokazywać jej skutków?

Kolega żołnierz, patrząc na zniszczony pociskami pociąg, zapytał dobrego wojaka Szwejka: – Czy wolno strzelać do wagonów Czerwonego Krzyża?
– Nie wolno, ale można – odparł Szwejk.

Tej samej odpowiedzi należałoby udzielić na pytanie, czy wolno policjantom w Polsce zatrzymywać obywateli, którzy nie robią nic złego, a za to realizują swoje uprawnienia. Bo że można, dowiedli policjanci z Kostrzyna w czasie Przystanku Woodstock. Bez żadnych podstaw prawnych zatrzymali i zawieźli więźniarką na komisariat dwóch ludzi (w tym Mariusza Dzierżawskiego) z plakatem antyaborcyjnym, który ci wcześniej trzymali. Główny zatrzymujący policjant uzasadniał to tak, jakby nie znał obowiązującego prawa o zgromadzeniach. A to coś takiego, jakby chirurg myślał, że ślepa kiszka to wada wzroku.

Ale co z tego – efekt osiągnięto: pikieta utrącona, a organizatorzy, zamiast wystawiać, muszą wystawać po komendach i sądach. Co z tego, że aż sześć procesów w takich samych sprawach skończyło się uniewinnieniem.

Nie ma u nas zasady precedensu, można się więc procesować siedem razy, a nawet, ewangelicznie, siedemdziesiąt siedem. Nękanie obrońców życia dzieci wytaczanymi w kółko procesami, nawet gdy wynik jest wiadomy, to ciekawy pomysł. Trzeba mieć tylko przychylność policji, a tę entuzjaści aborcji dziwnie często mają.

Pokazało się to szczególnie wyraźnie przed tygodniem na Ursynowie. Od kilku tygodni wisiała tam wystawa antyaborcyjna. Była wielokrotnie niszczona przez sprawców, którzy chwalili się tym mejlowo „Gazecie Wyborczej”.

Organizatorzy wystawy kilka razy zgłaszali te akty wandalizmu na Komisariacie Policji Warszawa Ursynów, ale nie przyniosło to żadnego skutku. Aż w końcu 7 sierpnia Kinga Małecka-Prybyło z Fundacji Pro została wezwana na ursynowski komisariat, gdzie… usłyszała, że „wywołała zgorszenie publiczne, zlecając umieszczenie przy ogrodzeniu kościoła nieprzyzwoitych ogłoszeń, zawierających zdjęcia przedstawiające wizerunek ludzkich płodów i ich fragmentów, tj. czyn z art. 51 § 1 w związku z art. 141 kodeksu wykroczeń”.

Przesłuchująca ją policjantka obojętnie przyjęła informację popartą dokumentami, że kilkakrotne procesy wykazały zgodność wystawy z prawem.

– Moje wyjaśnienia nie miały dla niej znaczenia, gdyż od początku była zdecydowana wnieść sprawę do sądu – mówi pani Kinga. Filmową relację z tego wydarzenia nakręciła telewizja Razem.tv (zobacz film). Młoda kobieta z dwojgiem małych dzieci na tle zniszczonej wystawy o zabijaniu dzieci – bardzo wymowny obraz.

Mnie jednak najbardziej poruszyły słowa syna pani Kingi, kilkuletniego Maksymiliana. Zapytany, czy nie boi się tych zdjęć, odpowiada: „Jak się nie boję ciemności, to się nie boję takich strasznych zdjęć”.

Niezwykle symboliczne słowa. Aborcja jest ciemnością, czarną otchłanią, która wsysa miliony istnień. Już choćby w imię ich ocalenia nie wolno unikać prawdy o aborcji, nie wolno udawać, że nie ma mroku tam, gdzie jest – i to najgęstszy.

Nie wolno. Ale można.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
22°C Poniedziałek
wieczór
18°C Wtorek
noc
16°C Wtorek
rano
23°C Wtorek
dzień
wiecej »