Katolicyzm antykatolicki

Czasami chciałoby się, żeby niektórzy „katolicy” wykazali się poczuciem odpowiedzialności za Kościół i przynajmniej milczeli na temat swojej przynależności wyznaniowej.

Idzie przez wieś proboszcz katolicki z pastorem. W pewnym momencie widzą leżącego w rowie pijaka.

– Ale ma ksiądz owieczki. Ewangelików tu niewielu, więc to z pewnością katolik – mówi pastor z nutą złośliwej satysfakcji.

– Jaki katolik! Jaki katolik! – dobywa się z rowu bełkotliwy głos. – Ewangelik jestem!

– Och, przepraszam księdza – mówi skonsternowany pastor.

Nazajutrz do zakrystii wpada zapłakany mężczyzna. – Proszę księdza, to ja leżałem w tym rowie. Ja katolik jestem! Ale zaparłem się wiary w obronie wiary!

Czasami chciałoby się, żeby niektórzy „katolicy” wykazali się podobnym poczuciem odpowiedzialności za Kościół i przynajmniej milczeli na temat swojej przynależności wyznaniowej. Ale nic z tego. Oni, niestety, zazwyczaj chwalą się katolicyzmem właśnie wtedy, gdy robią rzeczy z katolicyzmem całkowicie sprzeczne. Chrześcijańskimi przekonaniami uzasadniają swoje zaangażowanie w krzewieniu zła i z szyldem „katolik” obnoszą się tam, gdzie bardziej pasowałaby deklaracja: „wojujący neutralista światopoglądowy” albo wręcz „satanista”.

No bo co z tego na przykład, że większość parlamentarzystów w polskim parlamencie to katolicy, skoro od lat nie potrafią położyć kresu nawet takiemu skandalowi, 
jak legalne mordowanie dzieci? Jak to jest, że zamiast zakazać procedury in vitro, „katoliccy” posłowie smażą prawo, wedle którego będzie można dzieci wyrzucać do ścieków albo trzymać w lodówkach?

Autorka niedopuszczalnego moralnie projektu, który ma najwięcej szans na uchwalenie, to – a jakże – katoliczka. A marszałek Sejmu? Nie słyszałem, żeby wyraziła żal za to, że kilka lat temu wskazała szpital, w którym zabito dziecko nieletniej „Agaty”, słyszałem za to z jej ust, że jest katoliczką. Za katolików uważa się 
wielu dziennikarzy, którzy pod pozorem chrześcijańskiej troski o człowieka troszczą się o jego grzechy. Do katolicyzmu przyznają się rzesze takich, co odrzucą każdy punkt nauki Kościoła i każde z przykazań, o ile wyda im się to sprzeczne z ich interesem.

Jeśli grozi Polsce wprowadzenie eutanazji, homomałżeństw, homoadopcji i innych wynalazków przyśpieszonej zagłady, to nie przez Unię, nie przez masonów i cyklistów, lecz przez polskich katolików. To przez tych, co zamiast 
służyć Chrystusowi, posługują się Nim. To przez ochrzczonych, którzy wolą się na chwilę zabawić, niż na wieki zbawić.

Nie tak szkodzą Kościołowi jego zdeklarowani wrogowie jak jego formalni wyznawcy. Jeśli „poganie bluźnią imieniu Boga”, to nie przez pogan, lecz przez tych, którzy Bogiem osłaniają swoją niewierność i lewe interesy.

Jeśli ktoś mówi, że nie uznaje Buddy, to wiadomo, że to nie buddysta. Jeśli w czasie Ramadanu ktoś pije piwo i zajada wieprzowinę, to nie muzułmanin. To oczywiste, bo ma się poglądy grupy, do której się należy, w innym wypadku do niej się nie należy. No chyba, że się jest katolikiem. W takim wypadku – jak widać – można robić cokolwiek i głosić dowolne poglądy. I uchwalać prawo sprzeczne z prawością.

Posłowie wracają z wakacji. W większości katolicy. Niech Bóg ma nas w swojej opiece.


«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
22°C Poniedziałek
wieczór
18°C Wtorek
noc
16°C Wtorek
rano
23°C Wtorek
dzień
wiecej »