Franciszek na biało

Zła wiadomość dla świata „postępu”: święty Franciszek był katolikiem.

Jak wiadomo, w każdej legendzie jest coś z prawdy. Więc też jest coś z prawdy w przepowiedniach o papieżach. Miał być czarny papież, a potem koniec świata. No i papież jest, i sam powiedział, że jest z końca świata. Co prawda jest biały, ale do niedawna chodził na czarno. Zresztą „czarni” i tak są czarni, nawet gdy chodzą w białych rzeczach.

W radiu RMF nazajutrz po wyborze papieża dziennikarz w rozmowie z gościem powiedział: „Słyszymy, że nowy papież jest przeciw związkom partnerskim. Czyli konserwatysta?”. „Nie, katolik” – padła odpowiedź.

Proste. To nie konserwatyzm każe papieżom trwać przy nauce Ewangelii, lecz miłość Chrystusa. I to ona wyklucza zgodę na to, co ludzi niszczy, czyli grzech. Tak więc znowu mamy papieża katolika, allelu… A nie, jest Wielki Post. Chwała Tobie, Słowo Boże.

Już zaczęły się ujawniać błogosławione owoce posłuszeństwa, jakie okazał Bogu poprzednik nowego papieża. Zrezygnował, wiedząc, że narazi się na niezrozumienie nawet ze strony ludzi głęboko wierzących, ale skoro Bóg go o to prosił, to nie było dyskusji. Pewnie dużo go to kosztowało, ale wiedział przecież, że plan Boga jest optymalny.

I rzeczywiście – nie trzeba było długo czekać. Ciąg fantastycznych niespodzianek ruszył. Gdy tylko gruchnęła wiadomość, że nad Kaplicą Sykstyńską unosi się biały dym, rozdzwoniły się dzwony. A u mnie dodatkowo (tu taki wtręt osobisty) rozdzwoniły się telefony z… powinszowaniami. Przyjmowałem gratulacje z okazji wyboru papieża! No dobra, dokładnie z powodu wyboru, jakiego dokonał papież, przyjmując imię Franciszek.

To imię także jest wspaniałą niespodzianką. Ponieważ już wiadomo, że nie jest to tylko symbol – bo nowy papież ma rzeczywiście Franciszkowy styl życia – to jest to bardzo zła wiadomość dla inżynierów społecznych, którzy walczą o „nowy, wspaniały świat”. Bo choć oni stosują jego retorykę, to brakuje im najważniejszego elementu: Boga. Dlatego na pięknych hasłach się kończy. Z zaangażowania społecznego na rzecz ubogich, gdy towarzyszy mu ideologia negująca Boga, zawsze wychodzi bolszewizm w różnych odmianach.

Święty Franciszek był zupełnie inny niż jego wyobrażenie w głowach lewicowo wrażliwych. Nie walczył o równość społeczną, tylko uczynił Boga centrum swojego życia. Ubóstwo nie było dla niego celem, lecz sposobem życia, który odczytał osobiście z Ewangelii. Nie oznaczało to nędzy – oznaczało zaufanie. Święty z Asyżu pokazał, że gdy Jezus mówi „Nie troszczcie się o to, co macie jeść i pić”, to znaczy, że sam się zatroszczy. I na jego przykładzie ludzie zobaczyli, że tak się właśnie dzieje.

Franciszek nie był pacyfistą, bo nie pokój był jego bogiem, lecz Bóg, który daje pokój, jakiego świat dać nie może. Nie był też ekologiem w potocznym rozumieniu, bo stworzenie budziło jego zachwyt ze względu na Stworzyciela, a nie samo dla siebie. Franciszek naprawił Kościół nie przez to, że był działaczem, lecz dlatego, że realizował to, o co go prosił Bóg.

I nowy papież będzie przede wszystkim w tym podobny do swego nowego patrona – też katolika. To wielu rozczaruje, ale wszystkim posłuży.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
  • myśląc
    22.03.2013 16:27
    Jak zwykle, p. Kucharczak nie może pozbyć się złośliwej ironii. Jest jednak postęp, nie pisze o lewactwie a o lewicy, brawo.
    I tak: "[Św. Franciszek] ...nie walczył o równość społeczną, tylko uczynił Boga centrum swojego życia. Ubóstwo nie było dla niego celem, lecz sposobem życia, który odczytał osobiście z Ewangelii."
    Święty Franiciszek nie mógł walczyć o równość społeczną, bo nie znał tych terminów, bowiem w przyszłości dopiero ruchy wyzwoleńcze spod panowania religijnego zaczęły powstawać.
    Jako wierzący, Franciszek oczywiście miał w centrum Boga, to nic dziwnego, z tym że gdy siłowo wprowadzano ludziom to centrum, świat nie stał się lepszy, sprawiedliwy i doskonalszy. To Pan powinien wiedzieć już dawno. Każdy sposób na życie, również ubóstwo aż do zagłodzenia się (a tak było), jest wyborem indywidualnym.
    Jak Pan sobie wyobraża, że gdyby ludzie idąc dokładnie śladami Franciszka z Asyżu w ubóstwo, to mielibyśmy dziś olbrzymie obszary nędzy. To jest jakiś absurd. W tamtych czasach umartwianie się dla chwały bożej było normą, bowiem życie na ziemi nie było nic warte, żadne dążenie do szczęścia, a jedynie w tej nędzy po śmierci czekała człowieka w niebiesiech kraina szczęścia obok Najwyższego. Jest to coś niesamowitego...
    Proponuję zatem Panu aby świadomie popadł w ubóstwo materialne, a wtedy w wizjach z głodu ujrzy światło nieba.
    Franciszek działał jedynie dwa lata w wieku 42-44 lat, przedtem jego życie było niezwykle burzliwe, to tak dla informacji. Chwalebne jest to, że zajął się ludźmi w potrzebie, a także to, że uznał, iż zwierzęta też są boże i przemawiał do nich.
  • uwaga
    22.03.2013 17:23
    Św. Franciszek pochodził z ekstremalnie zamożnej rodziny, która do końca jego życia finansowała jego wszystkie zachcianki, także w zakresie fundacji kalsztoru, itp.
  • Hannaonline84
    22.03.2013 21:47
    Bardzo dobrze napisane. :)
    A ten fragment: " Święty Franciszek był zupełnie inny niż jego wyobrażenie w głowach lewicowo wrażliwych. Nie walczył o równość społeczną, tylko uczynił Boga centrum swojego życia. Ubóstwo nie było dla niego celem, lecz sposobem życia, który odczytał osobiście z Ewangelii. Nie oznaczało to nędzy – oznaczało zaufanie. Święty z Asyżu pokazał, że gdy Jezus mówi „Nie troszczcie się o to, co macie jeść i pić”, to znaczy, że sam się zatroszczy. I na jego przykładzie ludzie zobaczyli, że tak się właśnie dzieje.

    Franciszek nie był pacyfistą, bo nie pokój był jego bogiem, lecz Bóg, który daje pokój, jakiego świat dać nie może. Nie był też ekologiem w potocznym rozumieniu, bo stworzenie budziło jego zachwyt ze względu na Stworzyciela, a nie samo dla siebie. Franciszek naprawił Kościół nie przez to, że był działaczem, lecz dlatego, że realizował to, o co go prosił Bóg."
    Po prostu to jest trafienie w 10.
    Czasami mam wrażenie, że niektórzy w ogóle nie potrafią zrozumieć felietonów pana Franciszka.
  • Johannes
    25.03.2013 18:50
    do Hannaonline84,

    Raz jeszcze powtórzę, co napisałem do @Zara, że często krytyka wypływa z troski o dobro, a publiczna z troski o dobro wspólne. Można bronić wartości chrześcijańskich, jak czyni to Papież Franciszek, a wcześniej kardynał Bergoglio z miłością i dobrocią, zwłaszcza wobec nieprzyjaciół. I można bronić wartości chrześcijańskich, jak czyni to często moim zdaniem redaktor Franciszek, bijąc krzyżem i Chrystusem po oczach i rozstawiając innych po kątach.
    W pierwszym przypadku standardem w relacjach między ludźmi jest pokora i równości wobec Stwórcy, a w drugim pychy i racji tylko po jednej stronie. Różnica postaw i dany przykład, ma wpływ na postrzeganie wiary przez innych.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 31 1
    2 3 4 5 6 7 8
    9 10 11 12 13 14 15
    16 17 18 19 20 21 22
    23 24 25 26 27 28 29
    1 2 3 4 5 6 7
    5°C Czwartek
    noc
    4°C Czwartek
    rano
    4°C Czwartek
    dzień
    5°C Czwartek
    wieczór
    wiecej »