Wiele ucisków oraz bluźnierstwo

Barack Obama przekroczył wszelkie granice przyzwoitości, przedstawiając Planned Parenthood jako organizację zapewniającą „wysokiej jakości opiekę zdrowotną dla  kobiet w całej Ameryce”.

W 14. rozdziale Dziejów Apostolskich Paweł i Barnaba przypominają pierwszym chrześcijanom w Antiochii, że jedynie „przez wiele ucisków” możemy wejść do królestwa Bożego. Nowe amerykańskie tłumaczenie Biblii podkreśla te słowa jeszcze wyraźniej: „Konieczne jest poddanie się wielu trudom, aby wejść do królestwa Bożego”. Chrześcijanie w Stanach Zjednoczonych nawet nie wyobrażali sobie, że wśród tych ucisków i trudów znajdzie się również przemówienie prezydenta ich kraju, wygłoszone 26 kwietnia br. podczas dorocznej Gali Planned Parenthood w Marriott Wardman Park Hotel w Waszyngtonie. To było okropne przemówienie. Jedyną korzyścią, jaka z niego wynika, jest wyjaśnienie desperackich działań obecnej administracji państwowej w kierunku wprowadzenia możliwie najbardziej liberalnego prawa aborcyjnego. Tym przemówieniem Barack Obama przekroczył wszelkie granice przyzwoitości. Ludzie opowiadający się za biblijnym poglądem na temat świętości życia ludzkiego nie mogą takich słów prezydenta zignorować i muszą zdecydowanie zaprotestować.

Co powiedział Barack Obama?

Planned Parenthood to wielomilionowy przemysł, finansowany w dużej części przez rząd federalny, który jest bezpośrednio odpowiedzialny za śmierć milionów nienarodzonych dzieci. Każdego dnia ponosi odpowiedzialność za ponad tysiąc zgonów poczętych dzieci. Jednakże prezydent opisał pracę wykonywaną przez Planned Parenthood jako „zapewnianie wysokiej jakości opieki zdrowotnej dla kobiet w całej Ameryce”. Wysiłki adwokatów strony pro life, mające na celu stworzenie dobrego prawa stanowego, które wymagałoby od klinik Planned Parenthood oraz innych ośrodków wykonujących aborcje, przestrzegania minimalnych norm bezpieczeństwa i higieny, jakich należy wymagać od prawdziwych instytucji medycznych, to – według prezydenta – „ograniczanie dostępu do opieki medycznej społecznościom, które potrzebują więcej opcji w zakresie opieki zdrowotnej dla kobiet, a nie mniej”. Prezydent uznał, że zapisy prawne regulujące działalność takich klinik, przyjęte w wielu stanach w całym kraju, są częścią działań ukierunkowanych na „zniszczenie osiągnięć zorganizowanego i historycznego wysiłku na rzecz podstawowych praw w zakresie ochrony zdrowia kobiet”.

Tak jakby kliniki aborcyjne, które nie spełniają norm zdrowia i bezpieczeństwa, których wymaga się od byle McDonalda mogły przyczyniać się do czyjegokolwiek „zdrowia”. Co więcej, przepisy takie są rzekomo próbą legalizacji „wciskania się rządu do procesu decyzyjnego, który powinien pozostawać wyłącznie między kobietą a jej lekarzem”. Jakby rzeźnik podobny do Kermita Gosnella z Filadelfii, który przecinał kręgosłupy niemowląt urodzonych w trakcie nieudanej aborcji, był osobistym lekarzem jakiejkolwiek kobiety. Być może dlatego, że przemówienie Obamy do Planned Parenthood zbiegło się z procesem Gosnella za zabójstwo, prezydent nie użył wówczas słowa „aborcja”. Niezależnie od tego, ów wybieg retoryczny nie dziwi w przemówieniu, które być może wyznaczyło nowe standardy w rozmyślnym fałszowaniu rzeczywistości. Trzeba mieć świadomą intencję przeinaczenia ocen moralnych, gdy się mówi, że „kwintesencją działalności Planned Parenthood” jest pomoc „kobiecie z Chicago imieniem Courtney” w podjęciu decyzji o założeniu rodziny, przez zagwarantowanie dostępu do przystępnej „opieki antykoncepcyjnej, która zapewni jej zdrowie” wobec zagrożenia chorobą płodności. Konkludując, prezydent Obama stwierdził: „Dziś Courtney ma dwoje pięknych dzieci. To zasługa Planned Parenthood”, a wypowiedź ta spotkała się z burzą oklasków.

Bluźnierstwo prezydenta

O milionach „pięknych dzieci” (w tym wielu afroamerykańskich), które nigdy się nie urodziły za przyczyną działalności Planned Parenthood, prezydent Stanów Zjednoczonych nie wspomniał ani słowa. Nie wyraził ani słowa skruchy. Ani słowa współczucia dla niewiniątek naszych czasów, czy dla matek cierpiących z powodu traumy po aborcji. Ograniczył się do uczczenia „prawa do wyboru” z pominięciem choćby minimalnej refleksji moralnej nad pytaniem „jaki to wybór?”. Ale padły słowa jeszcze gorsze. Prezydent Obama zakończył swoje przemówienie w następujący sposób: „Dziękuję, Planned Parenthood. Niech was Bóg błogosławi...” To po prostu bluźnierstwo. Zbyt surowo oceniam? W omówieniu tego grzechu ciężkiego przeciw drugiemu przykazaniu Katechizm Kościoła Katolickiego (nr 2148) naucza: „Bluźniercze jest również nadużywanie imienia Bożego w celu zatajenia zbrodniczych praktyk, zniewalania narodów, torturowania lub wydawania na śmierć”. Dokładnie to dzieje się w klinikach aborcyjnych Planned Parenthood. I do tego prezydent Stanów Zjednoczonych przyzywa Bożego błogosławieństwa. Módlcie się za niego. Módlcie się za Stany Zjednoczone, które są w bardzo, bardzo poważnych tarapatach.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 1 2 3 4 5 6
14°C Czwartek
dzień
15°C Czwartek
wieczór
11°C Piątek
noc
8°C Piątek
rano
wiecej »