„Scenariusz" na rodzinne (nie)szczęście

Nie tylko brak odpowiedzialności w sferze seksualności, ale również i kaprys potrafi skierować dorosłego człowieka w stronę ekseperymentów genetycznych.

Trend późnego macierzyństwa przybył niepostrzeżenie z końcem XX wieku ze Stanów Zjednoczonych i Europy Zachodniej do krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Dziś możemy już mówić o swoistego rodzaju europejskiej „modzie”, która przyniosła m.in. redukację dzietności, przez w pełni świadome odraczaniu momentu wydania na świat pierwszego potomka. Skutki owego europejskiego „trendu” widoczne są najbardziej m.in. w Wielkiej Brytanii, gdzie w 2007 roku odnotowano wzrost procentowy kobiet (z pominięciem emigrantów), które urodziły swoje pierwsze dziecko między 30 a 34 rokiem życia. Podobnie przedstawia się sytuacja i we Francji, gdzie liczba późnych ciąż potroiła się w ciągu ostatnich dwudziestu pięciu lat. Również i w Polsce statystyki pokazują, że średni wiek kobiet rodzących pierwsze dziecko podwyższył się z 23 do 25 lat. Wzrósł również procent kobiet decydujących się na urodzenie pierwszego dziecka powyżej 35 roku życia i na koniec 2007 roku wyniósł on blisko 10 proc. Jednocześnie współczynnik dzietności, określający liczbę dzieci przypadający na kobietę w wieku rozrodczym, zmniejszył się w naszym kraju prawie o połowę i wynosi obecnie 1,2 – co jest poniekąd czymś „naturalnym”, gdy kobieta zacznie rodzić przy końcu swego najlepszego okresu rozrodczego. Powodów tego stanu na pewno jest wiele, niemniej jednak dwa są zauważalne już na pierwszy tzw. „rzut oka” a mianowicie: wydłużający się okres edukacji oraz nastawienie na błyskawiczne zrobienie kariery zawodowej. Przyjął się u nas nawet konkretny wzór scenariusza na życie, który już od szeregu lat „doskonale” funkcjonuje w USA i w Europie Zachodniej, mianowicie: a) skończyć najlepsze studia, b) zdobyć pracę w renomowanej firmie, c) osiągnąć prestiżowe stanowisko, by wreszcie d) urodzić dziecko. Na przeciwko tym można powiedzieć społecznym „oczekiwaniom” wychodzi również przemysł medyczny. Otóż za 13 tys. dolarów plus 500 dolarów rocznej opłaty amerykańska firma Extend Fertility zamraża i przechowuje jajeczka kobiet chętnych do ich późniejszego wykorzystania.[2] Dalej, jak podało czasopismo „Human Reproduction”, w St Mary’s Hospital w Manchesterze w 2007 roku narodził się chłopiec, do poczęcia którego użyto plemników zamrożonych 21 lat wcześniej. Z kolei zespołowi lekarzy kierowanych przez dr. Hananela Holzera z McGill Reproductive Center w Montrealu udało się przywieść na świat pierwsze dziecko z komórki jajowej, która dojrzała nie w organizmie kobiety, ale w laboratorium.[3] „Novum” owego eksperymentu polegało m.in. na tym, że komórka jajowa została najpierw zamrożona a potem rozmrożona a następnie zapłodniona. Opracowana przez kanadyjskich lekarzy metoda zapłodnienia pozaustrojowego została nazwana IVM (in vitro maturation). O wydarzeniu tym środowisko medyczne dowiedziało się w 2007 roku, podczas dorocznej konferencji zorganizowanej w przez Eurpean Society of Human Reproduction and Embryology. Niestety, mimo tych licznych medycznych „nowinek”, wśród kobiet, które późno decydują się na macierzyństwo, statystyki odnotowują więcej poronień, ciąż pozamacicznych czy porodów przed terminem. Częściej też wystąpują wady płodu, zwiększa się również ryzyko śmierci dziecka przy porodzie. Także i w wymiarze emocjonalnym poradnie psychologiczne odnotowują nader często uboczne skutki późnych ciąż. Do najgroźniejszych należy widoczny zanik relacji między rodzicami a dziećmi. Przyczyna tego stanu leży w dużej przepaści wiekowej, która staje się jeszcze większa w dalszej generacji – między wnukami a dziadkami.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Anita G.
    02.04.2008 01:22
    Czytając artykuł pt. "Rodzinne nieszczęście" odniosłam wrażenie, że jest on jednostronny. Szkoda, że autor wskazując jako przyczyny zwlekania przez kobiety z podjęciem decyzji o urodzeniu pierwszego dziecka wskazał wyłącznie ich rzekomą "wygodę" lub "pęd do kariery". Niestety ja muszę nie zgodzić się a tą tezą. Otóż część kobiet nie decyduje się na urodzenie dziecka z powodu braku odpowiedzialnego partnera. Autor nie dostrzegł chyba, występującej coraz powszechniej w polskim realiach, tendencji do uciekania mężczyzn od stałych związków i odpowiedzialności. Zapewniam, że znaczna liczba kobiet wręcz marzy o wydaniu na świat potomka. Ja osobiście do takich osób należę. Co więcej zawsze marzyłam o posiadaniu dużej rodziny, z całą gromadką dzieci. Niestety doświadczenia życiowe i sytuacje ogladane wokół utwierdzają mnie w przekonaniu, że raczej nie będzie mi to dane, mimo że taka świadomość sprawia mi ogromny ból. Uważam jednak, że chyba lepiej zdecydować się na nieposiadanie dziecka niz skazywanie go na życie w niepełnej rodzinie lub co gorsza środowisku pełnym rozgoryczenia, wzajemnych pretensji i awantur. Przecież decyzja o posiadaniu dziecka nie może być podjęta za wszelką cenę i wynikać z egoistycznych pragnień kobiety, aby urodzić dziecko i zapełnić czyjąś obecnością ta pustkę wokoło siebie?
  • Kamila
    04.04.2008 15:05
    Uwazam, ze artykul dobrze omawia "techniczne" szczegoly zaplodnienia pozaustrojowego, jak i problemy z tym zwiazane.
    Jednak przy szukaniu przyczyn brakuje mi tego, o czym pisze Anita G. : to nie tylko kobiety sa winne problemom z plodnoscia w poznym wieku, ale i mezczyzni. Nie tylko kobiety decyduja sie na wyksztalcenie i "kariere", takze mezczyzni coraz pozniej, jesli w ogole decyduja sie na odpowiedzialne zycie, a nie tylko korzystanie z przyjemnosci. Wielu moich rowiesnikow "wpadalo" w wieku lat okolo 20-tu. Dzieci mieli mlodo, ale czy bylo to bardziej odpowiedzialne? Dzisiaj mlodzi czesto najpierw mysla o jakims zabezpieczeniu finansowym, nie koniecznie od razu o domku z ogrodkiem, a dopiero potem o rodzinie. Czy jest to mniej odpowiedzialne? Czy starac sie o dziecko w mlodym wieku z przypadkowym partnerem, zeby tylko wczesnie urodzic? Niestety wychodza tu braki wychowania do odpowiedzialnosci. Nie tylko rodzice sobie nie radza, ale i instytucje ktory powinny ich wspomagac jak szkola czy Kosciol nie sa tu wielka pomoca (jak widac po efektach). Coraz wiecej ludzi chce miec po prostu wygodne zycie. Dlaczego? Moze warto sobie na to pytanie odpowiedziec.
    Faktem jest, ze spoleczenstwo staje sie coraz bardziej nastawione na samodecydowanie i zycie wg zasady, ze wszystko mozna kupic.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 31 1
    2 3 4 5 6 7 8
    28°C Sobota
    dzień
    29°C Sobota
    wieczór
    26°C Niedziela
    noc
    21°C Niedziela
    rano
    wiecej »