Konieczna koordynacja działań ratowniczych

Opracowanie procedur działania na wypadek katastrof oraz stworzenie ośrodka koordynującego działania ratowniczo-medyczne w skali całego kraju zapowiedział w czwartek dyrektor Rządowego Centrum Bezpieczeństwa Przemysław Guła.

Podczas spotkania w Warszawie podsumowano akcję ratunkową podjętą po niedawnym pożarze i wybuchu metanu w kopalni "Wujek-Śląsk" w Rudzie Śląskiej. Uczestniczyli w nim m.in. chirurdzy oparzeniowi, przedstawiciele Lotniczego Pogotowia Ratowniczego i Agencji Rezerw Materiałowych.

Jak powiedział Guła na konferencji prasowej po posiedzeniu RCB, tragedia w rudzkiej kopalni pokazała, że prace nad stworzeniem ośrodka koordynacji ratownictwa na szczeblu krajowym muszą przebiegać w trybie pilnym. Podkreślił, że zdarzenia o charakterze masowym mogą zdarzyć się w każdym miejscu. W jego ocenie stworzenie takiego ośrodka będzie możliwe w niezbyt odległym czasie, bo tworzenie centrów zarządzania kryzysowego przewiduje znowelizowana ustawa o zarządzaniu kryzysowym.

Guła wyjaśnił, że krajowy ośrodek koordynacji ma być zapleczem wspomagającym lekarza-koordynatora dyżurującego na poziomie wojewódzkim, jeśli zajdzie potrzeba rozlokowania poszkodowanych i zebrania zasobów z innych województw.

Podkreślił, że akcja ratownicza po katastrofie w Rudzie Śląskiej jest oceniana bardzo wysoko, jednak zdarzyła się na terenie woj. śląskiego, gdzie potencjał do reagowania w tego rodzaju zdarzeniach jest "wielokrotnie większy i nieporównywalny z tym, z czym możemy mieć do czynienia na terenie kraju".

Guła zaznaczył, że była to pierwsza sytuacja, w której sięgnięto po rezerwy strategiczne Agencji Rezerw Materiałowych w doraźnej sytuacji. Dodał, że konieczne jest usprawnienie procedur tak, by możliwość taka istniała w sytuacji bieżącego reagowania i by decyzji w tej sprawie nie musiał podejmować minister zdrowia.

Lekarz-koordynator ratownictwa medycznego Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego Wojciech Brachaczek powiedział. Że akcja ratunkowa w kopalni "była koordynowana siłami i środkami jednego dysponenta zespołów ratownictwa medycznego". "Wojewódzkie Pogotowie Ratunkowe w Katowicach zadysponowało do akcji około 20 ambulansów, które współdziałały na miejscu zdarzenia - zarówno pomiędzy sobą, jak i z pięcioma zespołami Lotniczego Pogotowia Ratunkowego" - wyjaśniła.

Poszkodowanych górników transportowano do Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich i do wskazanych szpitali, dysponujących oddziałami intensywnej terapii, chirurgii lub chirurgii urazowej. Odbywało się to zgodnie ze wskazaniami do leczenia i cały czas w kontakcie z personelem Centrum Leczenia Oparzeń i dyspozytorem krajowym LPR - mówił Brachaczek.

Dyrektor Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich Mariusz Nowak ocenił, że przekaz informacji podczas akcji po pożarze w kopalni był bardzo sprawny. Dzięki temu poszkodowani szybko trafili do odpowiednich placówek.

Nowak podkreślił, że przy tak dużej liczbie poszkodowanych pewne działania trzeba jednak prowadzić "na poziomie krajowym". "Myślę, że przyjmiemy standard postępowania w sytuacjach, gdzie oparzenia są na tak dużą skalę. Takich wypadków nie ma dużo, ale musimy być do tego przygotowani i pewne procedury muszą być ustalone wcześniej" - zaznaczył.

Do wybuchu i zapalenia metanu w kopalni "Wujek-Śląsk" w Rudzie Śląskiej doszło 18 września, 1050 metrów pod ziemią. Na miejscu zginęło 12 górników, kolejnych siedmiu zmarło w następnych dniach w szpitalach. Nadal znajduje się w nich 25 osób. Przyczyny katastrofy badają specjalna komisja i prokuratura.

«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
1 2 3 4 5 6 7
28°C Wtorek
dzień
30°C Wtorek
wieczór
27°C Środa
noc
21°C Środa
rano
wiecej »