Podczas wielkich rosyjsko-białoruskich manewrów Zapad 2017 doszło do omyłkowego ostrzelania obserwatorów ćwiczeń przez śmigłowiec. Są ranni wśród dziennikarzy - podało na Twitterze Polskie Radio, powołując się na Militarnyj Portal. Rosyjska armia zaprzecza.
Zapad 2017. Helikopter przypadkowo ostrzelał stanowisko obserwatorów. Wśród rannych są dziennikarze. Źródło: Мілітарний портал [WIDEO] pic.twitter.com/gvs1vjiXpW
— Wiadomości PR (@Wiadomosci_PR) 19 września 2017
Serwis 66.ru podał, że do incydentu doszło na poligonie Łużskij niedaleko Petersburga, najprawdopodobniej wczoraj albo przedwczoraj, krótko przed wizytą prezydenta Władimira Putina. Do odpalenia rakiet powietrze-ziemia z helikoptera Ka-52 miało dojść przypadkowo, z powodu awarii technicznej. Dwie osoby zostały ciężko ranne. Prawdopodobnie są to dziennikarze. Spłonęły dwa samochody.
Rosyjskie wojsko zaprzecza. Według informacji podanych przez wp.pl, służby prasowe armii przyznały, że prezentowane na nagraniach wydarzenie rzeczywiście miało miejsce, ale podczas innych ćwiczeń. Nikt nie ucierpiał. Uszkodzony miał być jedynie samochód ciężarowy.
Zbliżone do resortu obrony źródło cytowane przez dziennik "Kommiersant" powiadomiło z kolei, że doszło do incydentu na poligonie, i powiedziało, że okoliczności będzie badać specjalna komisja ministerstwa - podał PAP.
Jedynym rozsądnym wyjściem w sytuacji zagrożenia kraju jest przebaczenie i pojednanie.
Ta inwestycja "zapewni Izraelowi przewagę w powietrzu na dziesięciolecia".
Zaczynamy pracę nad konstytucją nowej generacji roku 2030 - podkreślił Nawrocki.
Napastnicy zarzucali pasterzom, że są informatorami dżihadystycznej.
Zgromadzeni na niedzielnych uroczystościach uhonorowali dziennikarza długimi owacjami.