Stacjonarni i tramwajowi

„Jegomości, jak mi sie juhasi dwa razy w sezonie zmienią, to owiecki do cna głupieją”

W liceum miałem kolegę z Ciska – spora nadodrzańska wieś. On został dominikaninem, ja diecezjalnym. Ale nie o nas chodzi. O proboszcza z tamtych – naszych licealnych czasów. Dożył 92 roku życia, proboszczem w Cisku był lat 43. W historii Śląska, w historii Polski, w historii Kościoła to kilka epok. W naszym dekanacie mieliśmy kolegę, który trwał na parafii przez 42 lata od przyjścia (dosłownie przyjścia, na piechotę). Jest wielu takich długodystansowych. Czy zapomnieli o nich w kurii biskupiej? A jeśli nawet, to jest tu jakaś inna podstawa – parafianie nie jeżdżą, ani nie piszą do biskupa. O czym? No właśnie, widocznie nie ma o czym. Wszystko w parafii układa się normalnie – cokolwiek by to słowo znaczyło. Zwykle jest świadectwem tej dobrej, pozytywnej normalności.

Ale znam także parafie typu „tramwaj”. Co przystanek – to ktoś wysiada, ktoś wsiada. Znaczy proboszcz. A raczej kolejni, w krótkich odstępach czasu. Skrajną sytuację widziałem w pewnej parafii poza moją diecezją, nie pytajcie o lokalizację. Otóż interwały zmian w pewnym okresie wynosiły 18 miesięcy do 8 miesięcy. Dramat parafii, ale też dramat księży. Bo co by nie rzec, gdzieś tam w głębi serca każdy proboszcz pragnie być tym duchowym ojcem, wytworzyć i pozostawić w parafii jakieś zwyczaje, powołać do życia jakieś wspólnoty, zadbać o świątynię z jej wyposażeniem. Doprowadzić bo bierzmowania tych, których ochrzcił. A może i ślubu udzielić...

Rozmawiałem kiedyś z bacą na Kominiarskiej Hali. Pytał mnie o kadencyjność proboszczów, taki był kiedyś pomysł. Tłumaczę, on kiwa głową, zniecierpliwiony mi przerwał: „Jegomości, jak mi sie juhasi dwa razy w sezonie zmienią, to owiecki do cna głupieją”. Trudno się nie zgodzić. Żal mi tych parafii i proboszczów typu tramwajowego. Więcej powiem. I kadencyjność, i tramwajowość są zaprzeczeniem teologicznej wagi tego małego Kościoła jakim jest parafia. Bo na nic wszystkie nasze teorie o gromadzeniu się Kościoła wokół Chrystusa, jeśli nie potrafimy stworzyć czytelnego obrazu tego Zgromadzenia.

W ciągu pięciu już dziesięcioleci mojego bycia w strukturach Kościoła napatrzyłem się niejednego. Kiedyś obserwowałem parafię typu tramwajowego. Niewielka, zwarta, żywa społeczność. Co kilka lat nowy proboszcz. Czasem sam prosił o przeniesienie, czasem parafianie prosili. Nie wiem, czy można powiedzieć, że „każdy był zły” – to zbytnie uproszczenie. Ale za każdym razem coś nie pasowało. I to za każdym razem powody były z innej zupełnie beczki. Trafiłem potem w inne strony, nie wiem, co tam się dzieje dalej. Ale jakiś znak zapytania został w mej pamięci. Żadna odpowiedź nie była adekwatna do sytuacji – przynajmniej według mojej wiedzy i w moim odczuciu.

Kto może przeciąć taką sytuację? Pierwsza odpowiedź brzmi: biskup. Ale to nie takie proste. Biskup musi dysponować konkretną i obiektywną wiedzą na temat danej sytuacji. Sam jej nie posiądzie i sam nie jest w stanie zinterpretować wydarzeń. Potrzebny cały, nazwałbym to, aparat socjologiczno-pastoralny, by przedstawić biskupowi stosowny raport. Potrzeba do tego ludzi przygotowanych i teoretycznie, i praktycznie, bezstronnych, darzonych powszechnym zaufaniem, sięgających do modlitwy jako fundamentalnego narzędzia. W braku takich zespołów upatruję niedostatki kolejnych decyzji podejmowanych na zasadzie wyczucia i takiej trochę gry: może tym razem się uda. Tyle, że stawka wizerunku Kościoła jest zbyty wysoka.

Inny wątek personalnych spraw każdej diecezji to obsada nowowyświęconych księży. Za „moich czasów” – gdy nasz rocznik był właśnie do rozdysponowania, sprawę załatwiono kolejnością opróżniających się posad wikariuszowskich oraz kolejnością alfabetyczną naszych nazwisk. Czyli przypadkowo. Albo inaczej: wszystko z zaufaniem do Bożej Opatrzności. Byłem zaskoczony, gdy w tej kolejce zostałem pominięty. Nie zastanawiałem się dlaczego. Z perspektywy czasu cieszę się z tego, bo trafiłem do parafii i do proboszcza, gdzie mogłem się wiele nauczyć i gdzie nabrałem duszpasterskiego rozpędu. Chwała Panu!

Wtedy taki „system” działał. Ale dzisiejsi młodzi księża są inni. Widzę to choćby na dniach skupienia, jakie prowadzę dla poszczególnych roczników od trzydziestu prawie lat. W słowie „inni” nie zawieram żadnego wartościowania. Oni nie są ani lepsi, ani gorsi – w ogóle o to nie chodzi. Są inni pod wieloma względami. Bo czasy inne, bo ich dzieciństwo inne, bo szkoły jakie kończyli (po uniwersytet włącznie) też są inne. Z powodu tej inności tamten system – alfabetyczno-losowy z uwzględnieniem Bożej opatrzności – może nie funkcjonować.

Dlatego nie jest stosowany. Ale w tym skomplikowanym świecie nie jest łatwo podjąć personalną decyzję. Powiesz, że to sprawa biskupa. Tak, ale z całej tej otoczki trzeba zdawać sobie sprawę. Trzeba wiedzieć, że mimo wszystkich decyzyjnych niedostatków nie brakuje namysłu, argumentów, znajomości osób i parafii.

Warto i trzeba wskazać na jeszcze jeden motyw. Sam jestem „na wylocie” emerytalnym. Powtarzam parafianom od jakiegoś czasu, by się modlili o dobrego mojego następcę i by modlili się za niego – wszak Bóg już zna jego imię. Przywitanie nowego proboszcza nie kwiatami, a uprzedzającą modlitwą jest bez wątpienia ważniejsze.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| PARAFIA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • kret
    03.06.2018 12:01
    Na pewno więcej wierzących dostrzega ten problem i konieczność modlitwy za kapłanów!Szczególnie w stulecie święceń kapłańskich o.Maksymiliana Kolbe:)Wielu emerytów na pewno ma jeszcze siły by uczestniczyć w życiu społecznym swego miejsca zamieszkania a ilu z słuchaczy Uniwersytetów III Wieku, warsztatów dla seniorów poświęca średni wiek swego życia Bogu i innym?nie tylko sobie bo wreszcie jest się na emeryturze...
  • Marek Aureliusz
    03.06.2018 12:23
    A czyż kościół to nie jest wspólnota którą spaja w jedno Duch św ?
    A ...dlaczego nie spytać o te sprawy wspónoty ? kto pozbawił laikat [ >99 % populacji kościoła ! ] prawa chociażby wspołdecydowania o tych sprawach ? jaki czort to uczynił / nie taki był kościół apostołów Piotra i Pawła .
    Bierzmowanie...czy nie mitrężymy przez to darów Ducha św. działającego w laikacie ? jeśli tak , to jest to ciężka forma przewiny .
    A potem mamy "kwiatki " oto samo słowo kościół jest utorzsamiane z nieszporami , święcenem pokarmów ale już nie z ekonomią [ wielu zastananiwa się ...co to ma wspołnego z wiarą ] a jak sie czyta Pismo np. Amosa to ma to DECYDUJĄCY WPŁYW NA ŚWIADECTWO KTORE MOŻE DAĆ WSPÓLNOTA , ba modlitwy kapłanów kosciła w którym nie ma sprawiedlwości nie będą wysluchane...prosze księdza tego nie da się zagadać teologią ...i liturgią . Tak mówi Pan , ja bym nie polemizował...

    A swoją drogą gratuluję przenikliwości .Eh ! jak zwykle , jest Ksiądz " zinnej gliny , inne pokolenie , ot co.
  • nolda
    03.06.2018 13:46
    Panie Boże, jakim mnie stworzyłeś takim mnie masz. To jest myśl, która nasunęła mi się po przeczytaniu wypowiedzi Księdza. Tu się urodziłem, tu chodziłem do szkoły, poznałem męża/żonę spłodziłem dzieci i umarłem. Aha, tu mnie nasz ksiądz ochrzcił, uczył religii, udzielił pierwszej komunii, dał ślub, pochować nie zdążył bo zmarł.
    Człowiek nie lubi zmian, lecz są one potrzebne by się mógł rozwijać. Z pierwszą częścią nie ma większego problemu, ojcowizna, żona dzieci bawią się w miejscach bezpiecznych, znanych przeze mnie od dziecka. Problem pozostaje z mą wiarą. Przekazali mi ją rodzice i mój ksiądz. Tylko jakim księdzem jest ten „mój ksiądz”. Czy to jest KSIĄDZ, czy Ksiądz, czy może tylko ksiądz, albo nawet nie ksiądz…
    Barany to barany, może i głupieją jak słyszą głos coraz innego juhasa, ale nie wszyscy ludzie to barany, są też tacy co nie głupieją słysząc inną barwę głosu. Niektórzy rozpoznają, też co się do nich mówi.
  • robak
    03.06.2018 19:30
    ano taka cóś mi się nasunęlo - onego czsu był ja w kościele katolickim ichniejszym coby się pomodlić i trochę pozwiedzać i zajrzał ja do konfesjonału ( kilka ich było ) ano w połowie z nich były rożne rzeczy , papiery szczotki i inne jakoweś rzeczy ot takie składowisko - nie powiem bo poręczne daleko chodzić nie trzeba coby cosik znależć - tyle że nie było w nich tego co być powinno - ano kapłana . pozdrawiam
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie... Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 31 1
    2 3 4 5 6 7 8
    9 10 11 12 13 14 15
    16 17 18 19 20 21 22
    23 24 25 26 27 28 29
    30 1 2 3 4 5 6
    27°C Niedziela
    dzień
    27°C Niedziela
    wieczór
    21°C Poniedziałek
    noc
    17°C Poniedziałek
    rano
    wiecej »