Abp Ryś: Jak dotrzeć do młodych obojętnych wobec wiary?

Do ludzi młodych stojących z dala od Kościoła lub obojętnych wobec wiary trzeba posłać z całym zaufaniem i odwagą tych młodych, którzy są w Kościele, bo to są dla nich najbardziej naturalni świadkowie – uważa abp Grzegorz Ryś. Metropolita łódzki uczestniczy w trwającym w Watykanie zgromadzeniu Synodu Biskupów nt. młodzieży.

W rozmowie z KAI zwrócił uwagę, że aby młodzi będący w Kościele „chcieli pójść do swoich rówieśników, sami muszą najpierw przeżywać wiarę w sposób świeży, aktualny i tak intensywny, żeby im nie dawała spokoju”. – Wyjście do ewangelizacji jest zawsze miarą tego, w jaki sposób człowiek sam przeżywa swą wiarę. Nie możemy o niej nie mówić – tłumaczyli apostołowie. Bo to, czego doświadczyli w spotkaniu z Jezusem, jest tak ważne, że musieli się tym podzielić. Jeśli młodzi, których mamy w Kościele, nie będą mieli tego doświadczenia, to możemy zachowywać się trochę jak dzieci w piaskownicy – stać i tupać, i mówić, że my i tak mamy rację. Tylko z tego nic nie wynika – przestrzegł hierarcha.

Wskazał na potrzebę tworzenia miejsc spotkania z młodymi ludźmi, niezależnie od tego, czy są, czy nie są wierzący. – Musimy wiedzieć, co ich pozytywnie kręci, co jest dla nich istotną wartością, wokół której możemy się spotkać. I od niej wychodząc, potem dochodzić do wiary. Nie musi być tak, że Kościół wychodzi do młodych, od razu mówiąc im o Panu Jezusie. Oczywiście chodzi o to, żeby im o Nim powiedzieć. Ale najpierw potrzebne jest miejsce spotkania, którym są te wszystkie pozytywne wartości, które młodzi ludzie mają, niezależnie od tego, czy są, czy nie są wierzący – wskazał abp Ryś.

Wśród tych pozytywnych wartości wymienił rodzinę, „która zawsze znajduje się na pierwszym miejscu we wszystkich rankingach wartości ludzi młodych”, następnie przyjaźń, pracę i wolność. – Na tych czterech słowach można niezwykle wiele zbudować w spotkaniu z młodymi. I to w sposób praktyczny – zaznaczył metropolita łódzki.

Według niego, młodym ludziom, którzy poważnie traktują swoje marzenie o miłości, małżeństwie i rodzinie, „i niekoniecznie mają takie podejście, że chcą sobie załatwić kurs przedmałżeński w jeden weekend”, można zaproponować – tak jak chce papież Franciszek – „katechumenat rodzinny”.

Abp Ryś podkreślił, że młodym ludziom należy pomóc być wolnymi. – Bo każdy chce być wolny, a jednocześnie w naszym świecie możliwości uzależnienia się są wręcz nieograniczone. Trzeba więc stworzyć takie miejsce, w którym młody człowiek będzie mógł uzyskać wsparcie, kiedy jest na rozmaite sposoby zniewolony i potrzebuje odzyskania doświadczenia wolności – wskazał hierarcha.

Zaproponował stworzenie pośrednictwa pracy dla młodych ludzi, którzy kończą studia i szukają oferty pracy. Może to być zrobione „w minimalnym stopniu albo w żadnym stopniu wyznaniowo”, ale z pełną koncentracją na młodych.

Z kolei gdy chodzi o przyjaźń, potrzebna jest „przestrzeń spotkania, która jest nie wirtualna, ale realna”.

– Kiedy mówię o miejscu spotkania młodych, które nie jest od razu naznaczone konfesyjnie, tylko jest miejscem spotkania wokół takich tematów, jak: miłość, wolność, praca, przyjaźń, to mówię o tych młodych, którzy do kościoła niekoniecznie przychodzą. A do tego miejsca, w którym jest mowa o tym, co dla nich życiowo istotne, pewnie, daj Boże, przyjdą. Nie oddajemy się łatwej krytyce, mówiąc: „Jaka nieznośna jest ta młodzież!”, tylko przeciwnie, patrzymy, co jest w niej pozytywnego, niekoniecznie religijnego, wokół czego możemy się razem zebrać – wyjaśnił metropolita łódzki.

Wskazał też, że „pytanie o tych młodych, których nie ma w Kościele, jest pytaniem o sam kształt Kościoła”. – Żeby Kościół w ogóle był dla tych młodych jakimś znakiem zapytania, to musi być autentyczny, musi być ewangeliczny, musi się zmierzyć z takimi wymiarami samego siebie, w których jest antyświadectwem. Bez tego nie będzie spotkania – podkreślił abp Ryś.

«« | « | 1 | » | »»
  • p
    18.10.2018 21:45
    Znowu bp. Ryś, i tylko bp. Ryś. Widocznie w Polsce nie mamy już innych biskupów, ehhhhhhhhhhhh.
  • art
    19.10.2018 10:18
    Żeby tylko z tych dywagacji JE o trudnościach z dotarciem do młodych wyszło coś więcej niż z jego "dialogów" z judaizmem... .
  • PK
    19.10.2018 11:25
    Mi się wydaje że kluczem do wszystkiego jest rodzina. Jeśli ojciec i matka będą żyli wiarą w życiu codziennym, zawodowym i rodzinym i młodzi ludzie będą to widzieli na codzień - to wiara rodziców, ich miłość i sposób życia będzie dla młodych rzeczywiście drogowskazem. Ale ta wiara rodziców musi być rzeczywiście żywa. Bo jeśli dziecko, nastolatek, młody człowiek cały czas widzi że wiara sobie a życie sobie - to to się rozjedzie. Przykład - jeśli ojciec mówi o miłości i Bogu (o ile w ogóle mówi) a potem jadąc samochodem łamie przepisy (prędkość, parkowanie, etc), w niedziele robi zakupy, a przy okazji na imieninach przesadza z alkoholem - sorry Gregory - to się nie sprawdzi. Sprawa pierwszorzędna dla każdego katolika - modlitwa rodzinna, modlitwa małżeńska, Słowo Boże w rodzinie. W ilu domach dzieci, nastolatki a potem młodzież w ogóle tego nie widzą. Dlatego moim zdaniem rzeczą podstawową jest nie katechizacja dzieci i młodzieży ale dorosłych - rodziców, dziadków.
  • art
    19.10.2018 13:34
    @PK „Mi się wydaje że kluczem do wszystkiego jest rodzina. Jeśli ojciec i matka będą żyli wiarą w życiu codziennym, zawodowym i rodzinym i młodzi ludzie będą to widzieli na codzień - to wiara rodziców, ich miłość i sposób życia będzie dla młodych rzeczywiście drogowskazem. Ale ta wiara rodziców musi być rzeczywiście żywa.”

    Słabość, albo może precyzyjniej: niepełność lub też niekompletność takiego rozumowania wykazuje prosta dywagacja: Gdy kiedyś wiara była silniejsza TO TEŻ „młody człowiek, nastolatek cały czas widział że wiara sobie a życie sobie”. I tak dalej…łamanie przepisów, picie etc to było ZAWSZE! Ale do głowy by mu nie przyszło nie iść na przykład na Mszę Świętą. Nie ! To co pisze PK ważne ale muszą też być inne przyczyny. Jakie? W tym obecnym ataku na KK pomstuje się iż to wina kleru bo”rozpóśny” i na geld (czyli pieniądz) łasy. Jeszcze mniej w tym racji.
    Ja dopatruję się kluczowej przyczyny w pełnej misce.Młodym ludziom zapewniono dobrobyt, bezpieczeństwo i … panienkę. I dopóki się to nie zmieni sytuacja (moim zdaniem) będzie się pogarszać. Podkreślam iż to (moim zdaniem) najważniejsza przyczyna bo są też i inne (mniej ważne jak mi się wydaje)
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    11 12 13 14 15 16 17
    18 19 20 21 22 23 24
    25 26 27 28 29 30 1
    2 3 4 5 6 7 8
    3°C Wtorek
    wieczór
    1°C Środa
    noc
    1°C Środa
    rano
    3°C Środa
    dzień
    wiecej »