Trzy

xwl

Mam czas na czytanie tylko bardzo dobrych książek...

Na rynku wydawniczym coraz więcej nowości. Przyszedł czas, kiedy nawet wyrobiony czytelnik nie jest w stanie przeczytać wszystkiego, co go interesuje. Może to i dobrze. Nadmiar informacji nie sprzyja pogłębionej refleksji. Patrząc na stos czekających lektur przypomniałem sobie rozmowę z nieżyjącym rektorem naszego seminarium. Na sugestię, że warto przeczytać coś, co dopiero wyszło z drukarni, odparł z uśmiechem na twarzy, że nie ma czasu na czytanie dobrych książek. Po chwili konsternacji, widząc nasze zdziwienie, dodał: mam czas na czytanie tylko bardzo dobrych książek.

W tym momencie stajemy przed kryterium wyboru i oceny. Bo – oczywiście – de gustibus… Dalej autor, styl, tematyka, rodzaj literacki, itd. Jednego interesuje powieść, drugiego wywiad, ktoś inny woli duchowość. Sprzedawcy odwołują się do najchętniej kupowanych. Ale wielu patrząc na top-listy kręci nosem i odchodzi ze zniechęceniem. Podobnie z wizytą w publicznej bądź prywatnej bibliotece. Będąca dla właściciela ostatniej powodem do chluby pozycja często nie wzbudza najmniejszego zainteresowania odwiedzających.

Spośród wielu możliwych postanowiłem zastosować kryterium niedostępności. Nie w sensie braku w księgarniach. Chodzi o brak tłumaczenia na język polski.

O pierwszej dowiedziałem się przypadkiem. Analizując przypisy do poprzedniego Wprowadzenia Ogólnego do Mszału odkryłem istnienie księgi, o której nigdy nie słyszałem (choć powinienem): Missale romanum, Ordo cantus Missae, editio typica 1972. Nie wiem czemu, ale z nowego Wprowadzenia ta część zniknęła. Dlaczego tak ważna jest wspomniana księga? Z dwóch powodów. Po pierwsze mamy w niej podane zasady doboru śpiewu na celebracje Mszy świętej. Dalej są konkretne propozycje, uwzględniające charakter dnia, czytania i teksty liturgiczne. Wreszcie jest ukłonem w kierunku zwolenników tradycji (i nie tylko), gdyż wiele zawartych w niej propozycji to tradycyjny chorał gregoriański. On oczywiście nie musi być znany w każdej parafii. Ale – jak mawia mój organista – jeśli czegoś nie znam, to przynajmniej mam w ręku klucz i szukam, czym to zastąpić.

O drugiej z katalogu niedostępnych swego czasu było głośno. Mało tego, pisano o niej, jeszcze przed wydaniem, z wielkim zachwytem. Tym bardziej, że zapowiedź pojawiła się w kontekście motu proprio Summorum Pontificum. Wielu myślało, że będzie to krok w kierunku powrotu do starego Mszału Jana XXIII, choć dla śledzących uważnie wypowiedzi Benedykta XVI od samego początku było jasne, że inaczej postrzega istotę odnowy liturgii. Zatem krok, ale w kierunku pogłębienia duchowości liturgicznej, a było nim opracowanie i wydanie przez Kongregację Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów „Compendium Eucharisticum”. Wkrótce po ukazaniu się Kompendium było kilka omówieni i… nastała trwająca do dnia dzisiejszego cisza. Być może spowodowana tym, że większość zawartych w nim tekstów jest dostępna w języku polskim. Co nie znaczy, że wybór, jaki dano do ręki czytelnika nie jest pomocny i warty publikacji w jednej pozycji.

Na koniec został słownik. Owoc Jubileuszu Miłosierdzia. Kapitalna pomoc nie tylko dla duszpasterzy, choć podtytuł wskazuje na słownik teologiczno-pastoralny. „Peccato, Misericordia, Riconziliazione. Dizionario Teologico-Pastorale.” (Grzech, Miłosierdzie, Pojednanie. Słownik Teologiczno-Pastoralny.) Pozycja została przygotowana przez Penitencjarię Apostolską, a wstęp do niej napisał Franciszek. W jaki sposób rok liturgiczny staje się drogą pokuty, spowiednik, sumienie, czym jest grzech, pojednanie w chrześcijańskim wtajemniczeniu… To zaledwie kilka haseł Słownika, pozwalającego zrozumieć czym jest, w jaki sposób objawia się i jest przeżywana w Kościele tajemnica Bożego Miłosierdzia.

W Liście, napisanym na progu trzeciego tysiąclecia święty Jan Paweł II zachęcał, by wierni podjęli przygodę wypłynięcia na głębię. Benedykt XVI mówił i pisał, że owo wypłynięcie dokonuje się między innymi przez czerpanie z bogactwa tekstów liturgicznych. Z kolei na ostatnim Synodzie wielu biskupów mówiło o tym, że coraz częściej widać elementarne braki w religijnej edukacji. Być może dlatego, co zauważył w ostatni piątek kaznodzieja papieski, ojciec Raniero Cantalamessa, częściej rozmawiamy o idei Boga, aniżeli dzielimy się doświadczeniem Boga żywego. Wydanie przedstawionych wyżej pozycji w języku polskim mogło by stanowić pomoc. Być wiosłem na łódce, którą przecież wszyscy płyniemy.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9
0°C Sobota
wieczór
-2°C Niedziela
noc
-4°C Niedziela
rano
-1°C Niedziela
dzień
wiecej »