Uczę się mówić „kocham cię”

W domu ściągam obrączkę, bo nie lubię niczego nosić na palcach – mówi Anna Kasprzyk. – Kiedy wychodzę, nawet po mąkę do sklepu obok, zawsze ją wkładam. A przedtem całuję.

Ucałowanie obrączki jest też momentem, kiedy błogosławię mojego męża Zbyszka i myślę o nim. Bogu dzięki, że przez 16 lat naszego małżeństwa jeszcze mi nie zginęła. Mam takie ceramiczne serduszko, gdzie ją chowam. Zdarzyło mi się, że kiedyś zapomniałam ją założyć i zorientowałam się dopiero, gdy przywoływałam windę. Wtedy poczułam, jakbym nie miała ręki. Dzięki niej czuję się osadzona w życiu jak drzewo, które wie, gdzie ma korzenie. Ludzie, widząc ją, orientują się, że mam męża. Dla mnie jest przypomnieniem tego, co ze Zbyszkiem przeżyliśmy. Bo nasze małżeństwo to dla mnie punkt odniesienia.

Odpowiedni

W czasach kiedy studiowałam pedagogikę opiekuńczą i katechetykę na Ignacjanum w Krakowie, miałam przekonanie, że jeśli mam być uczciwa wobec siebie, nigdy nie powinnam wyjść za mąż. W najbliższym otoczeniu nie widziałam szczęśliwych małżonków. Wydawało mi się, że po ślubie wszystko, co dobre między nimi, się kończy. Przestałam tak myśleć, kiedy poznałam Zbyszka. Po prostu znalazłam odpowiedniego człowieka. Dzięki niemu uwierzyłam w moc sakramentu małżeństwa. Po trzech miesiącach znajomości poprosiliśmy księdza o pierwszy wolny termin ślubu. Zdecydowaliśmy się tak szybko, bo wydawało nam się, że znamy się od zawsze. Mieliśmy tyle wspólnego, liczyły się dla nas te same istotne sprawy. Od początku ważne było dla nas okazywanie sobie czułości i bliskości. Często przytulam męża, całuję go, mając świadomość, że oboje tego potrzebujemy. Kiedy zdarzają się trudniejsze momenty, mówię mu, że potrzebuję więcej uwagi, albo proszę, żeby mnie przytulił, pocałował w kark. Nauczyłam się nie czekać, aż się domyśli, że tego chcę, ale mu to komunikuję. Zbyszek też się dopomina: „Przytul mnie, pocałuj, potrzebuję cię”. O takich rzeczach trzeba mówić, a nie czekać i narzekać, że skarpetki rzucił nie tam, gdzie trzeba, że nie zauważył mnie w kuchni, że nic nie mówi o miłości. Przecież on też jest zmęczony, a ja nieraz rzucam kieckę byle gdzie albo nie zauważam, że kupił tokaj i chce ze mną dłużej posiedzieć. Natychmiast znajduję czas, kiedy mi sygnalizuje: „Zależy mi na tym, żebyśmy razem pobyli, pijąc go”.

Kocham cię

Zdarza się, że czegoś od niego oczekuję, a on tego nie robi. Wtedy sygnalizuję swoje niezadowolenie, używając innej formy jego imienia. Mówię „Zbyszku”, a nie jak zwykle „Zbysiu”, a on w mig orientuje się, że coś jest nie tak. Poza tym dużo ze sobą rozmawiamy i lubimy się z siebie pośmiać. Często z pomocą przychodzi nam poczucie humoru. Kiedy się naprawdę poważnie pokłócimy, potrzebuję czasu, by przeprosić, a Zbyszek to robi natychmiast. Nawet kiedy obiektywnie wina jest po mojej stronie, jemu to przychodzi łatwiej. Przy nim i przy dzieciach nauczyłam się szybciej przepraszać. Człowiek mający doświadczenie obecności Boga wie, że Jezus chce, żeby czuł się kochany. Odpowiada na to swoim najlepszym postępowaniem. Pełne miłości małżeństwo nie jest uwiązaniem, ograniczeniem, ale wolnością w czynieniu dobra i uczeniem się języków miłości nie tylko małżonka, ale i innych członków rodziny. Ludzie, którzy dużo ze sobą przebywają, dobrze wiedzą, co sprawi, że ten drugi bardziej poczuje, że się go kocha. To mi przypomina Pięćdziesiątnicę, kiedy uczniowie nie mówili jednym językiem aramejskim czy hebrajskim, ale posiedli umiejętność mówienia różnymi językami. Stale uczę się języków, jakimi mówią członkowie mojej rodziny. Coraz lepiej wiem, co w ich języku znaczy „kocham cię”.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
7°C Wtorek
rano
13°C Wtorek
dzień
14°C Wtorek
wieczór
11°C Środa
noc
wiecej »