Brazylijscy strażacy schwytali aligatora, który przypłynął z falą powodziową i "zamieszkał" za kanapą w domu w Parauapebas na północy Brazylii.
Strażaków wezwała kobieta, która - kiedy woda już opadła - zobaczyła swego 3-letniego synka, który głaskał "coś" za kanapą. Okazało się, że malec zaprzyjaźnił się z 1,5-metrowym aligatorem.
Strażacy schwytali gada i wypuścili do rzeki za miastem. Podkreślają, że wszystko skończyło się szczęśliwie, ponieważ aligator najprawdopodobniej był najedzony. Gdyby był głodny, mógłby ciężko poranić, a nawet zabić chłopca.
Mężczyzna, który ukradł czaszkę, zalewał ją betonem. Specjaliści próbują obecnie wydobyć relikwię.
Krzyż został celowo ścięty, a następnie wrzucony do wąwozu...
Abp Tomasz Grysa dotychczas reprezentował papieża m.in. na Madagaskarze, czy Seszelach.