Zacząć trzeba od siebie

Naśmiecone? A ile w tym moich śmieci?

18 maja, dzień urodzin świętego Jana Pawła Wielkiego.  A wojny na Ukrainie dzień bodaj 84. Na Zachodzie coraz głośniej mówi się, że trzeba pozwolić Rosji wyjść z tego konfliktu z twarzą. Np. pozwalając zachować część zdobyczy terytorialnych. Co myśleć o politykach, którzy robią wciąż to samo licząc, że skutek będzie inny? Przecież w 2014 roku pozwolili Rosji „wyjść z twarzą”, przymknęli oko na zagarnięcie części Ukrainy.  Czy myślą, że jak smok się jednego dnia nażre, to już na zawsze straci apetyt? Oj naiwni... No, chyba że Szewc Dratewka poda mu odpowiednio zaprawionego barana...

Ale tym razem nie o wojnie. Ciekawego wywiadu udzielił hiszpańskiemu portalowi Omnes prefekt Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów abp Arthur Roche. Jego omówienie można znaleźć TUTAJ. Faktycznie, formacja liturgiczna w Kościele kuleje. Przynajmniej w Kościele w Polsce. Nie wiem czy wszystko jest ograniczone do stosowania się do rubryk (tudzież do  zaleceń diecezjalnych ceremoniarzy), ale tego, co nazywamy mystagogią (wprowadzaniem w tajemnicę) – niewiele. Czy jest na spotkaniach rodziców i chrzestnych przed chrztem? Na ile jest przed bierzmowaniem? No i przede wszystkim ile jest takich wyjaśnień dotyczących Eucharystii, o sakramencie pokuty już nawet nie mówiąc?  Nie chcę oceniać surowo, bo przecież mogę po prostu nie wiedzieć ile ktoś na tym polu robi. Niewiele jednak tego rodzaju wysiłków widzę. A nasz portal, zwłaszcza serwis liturgia.wiara.pl, wydaje mi się jedną z nielicznych tego typu wysp. Szkoda. Zwłaszcza obserwując z jaką rezerwą podchodzą wierni świeccy do niedzielnej Mszy, nie dostrzegając wartości wspólnego z Jezusem wielbienia Boga widać, że jest na tym polu wiele do zrobienia.

A właściwie na którym nie jest? No, może najlepiej wygląda to, co jest realizowaniem królewskiej misji Kościoła: diakonia, służba na rzecz człowieka. Tu Kościół, wbrew narzekającym, działa dość prężnie. Ale już nauczanie... Nauczamy dzieci i młodzież (coraz mniej) i zakładamy, że dorośli wszystko już wiedzą. A to nieprawda. Mają luki nawet w wiedzy podstawowej. Nawet potrafiąc wyrecytować „Wyznanie wiary” miewają problemy z zauważeniem, jakie niesie ze sobą treści. Ot, prawda o Bogu, Stworzycielu nieba i ziemi, czyli wszystkiego: rzeczy widzialnych i niewidzialnych. Ilu dostrzega, że dualizm dobra i zła, o jakim się dziś czasem mówi, traktujący Boga i szatana jako równorzędne siły w świecie, jest niezgodny z nasza wiarą? Albo ilu polskich katolików potrafi tę prawdę odnieść do problemu „stworzenie czy ewolucja” i zamiast uznać, że Bóg stworzył świat ewoluujący, wstydliwe woli o sprawie nie dyskutować?

Jest okazja, by wiele tego rodzaju spraw tłumaczyć w ramach niedzielnych homilii, ale one chyba najczęściej odnoszą się do duchowych czy psychologicznych problemów. Nawet do spraw moralności mniej...

Największy deficyt dostrzegam jednak w tym, co nazwałbym poczuwaniem się do bycia wspólnotą. Zamiast cieszyć się wielobarwnością Kościoła, jego różnorakimi powołaniami, duchowościami, cieszyć się, że jest jak ciało, którego różne członki pełnią różne funkcje, widzę tendencję do glajszachtowania i  traktowania inności z podejrzliwością czy wręcz wrogością. Te wszystkie duchowości, różne akcenty, różne ruchy powinny spotykać się w parafii – wspólnocie wspólnot. I bywa pewnie, że tak jest. Ale w modzie jest raczej odcinanie się od reszty. Jednych wspólnot od drugich, tradycjonalistów od postępowców, świeckich od duchownych. Czyli – taki jest źródłosłów tego słowa – sekciarstwo.

Przepraszam, że tak narzekam. Ale boli mnie to tym bardziej, że przecież są gotowe wzorce jak powinno to wszystko funkcjonować. Choćby w tym, co w formacji oazowej zaproponował Sługa Boży, Franciszek Blachnicki, widzący w parafii wspólnotę wspólnot. No ale niestety. Powtarza się gadanie, o którym pisał św. Paweł: „ja jestem Pawła, ja Apollosa” i tak dalej.... Wizji jedności w różnorodności nie ma. Jest ostra krytyka, że inni coś robią nie tak i że łaskawie zaczniemy się poczuwać z wami do jedności, jeśli to lub tamto...

Zacznijmy może od siebie, co? Niech każdy dorzuci jakąś cegiełkę dla budowania dobra wspólnego. W swojej parafii. A nie narzekajmy, że nie robią tego inni. Zwłaszcza zaś strzeżmy się dostosowywania nauki chrześcijańskiej do tego, czym zachłystuje się dziś świat. "Wiara i życie chrześcijańskie rozkwitają wówczas, gdy nie idą na kompromisy i działają jako zaczyn zmieniający świat, stają się natomiast nieistotne, gdy dostosowują się do wymogów czasu" - przypomniał wczoraj kard. Ruini. No właśnie...

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| KOŚCIÓŁ

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6
22°C Czwartek
dzień
22°C Czwartek
wieczór
18°C Piątek
noc
15°C Piątek
rano
wiecej »