Komunikat prezydenta Iranu wyemitowała irańska telewizja.
Irański prezydent Masud Pezeszkian oświadczył w niedzielę, że pomszczenie śmierci najwyższego przywódcy duchowo-politycznego kraju, ajatollaha Alego Chameneia w amerykańsko-izraelskich atakach to "prawo i obowiązek" Iranu. Jego komunikat wyemitowała telewizja państwowa.
Zdaniem Pezeszkiana śmierć "najwyższego przywódcy politycznego Islamskiej Republiki Iranu oraz wybitnego przywódcy szyizmu na świecie" stanowi akt "wypowiedzenia wojny muzułmanom, a zwłaszcza szyitom, na całym świecie".
Szef Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Ali Laridżani zapowiedział potężne ataki przeciwko USA i Izraelowi. "Wczoraj Iran wystrzelił na Stany Zjednoczone i Izrael rakiety, które spowodowały szkody. Dziś uderzymy w (te kraje - PAP) z siłą, jakiej nigdy nie zaznały" - napisał w poście na X.
Wiceprezydent Iranu Mohammad Reza Aref polecił ministrom i szefom władz regionalnych, by zapewnili niezakłócone funkcjonowanie administracji państwowej w czasie wojny.
***
- Co najmniej dziewięć osób zginęło w niedzielę w starciach z pakistańskimi siłami bezpieczeństwa, gdy setki osób zaczęły szturmować konsulat USA w Karaczi po śmierci irańskiego przywódcy ajatollaha Alego Chameneia w atakach USA i Izraela - podała agencja Reutera, powołując się na policję.
Policja i siły paramilitarne użyły pałek i gazu łzawiącego, by rozpędzić tłum, który tłukł szyby w budynku konsulatu.
Do ataku doszło kilka godzin po potwierdzeniu śmierci Chameneia przez państwowe media irańskie.
Wcześniej AFP podała, powołując się na służby ratunkowe, że zginęło osiem osób, a 20 odniosło obrażenia, głównie rany postrzałowe.
Również w niedzielę antyamerykańscy demonstranci usiłowali szturmować teren ambasady USA w Bagdadzie - przekazała AFP, powołując się na źródło w irackich siłach bezpieczeństwa.
Gdyby żyły w lepszych warunkach, najprawdopodobniej nie zgodziłyby się na taką transakcję.
Wybory zostały zatwierdzone przez watykańską Dykasterię ds. Świeckich, Rodziny i Życia.