Cukierki też będą

Jak Bóg ma się o nas troszczyć, gdy Go w tym wyręczamy?

Wróciłem właśnie z wakacyjnego wyjazdu. Wybraliśmy się dwoma samochodami z rodziną i przyjaciółmi. W przedostatnim dniu wyprawy – to był czwartek – nie mieliśmy jeszcze noclegu. No więc uwielbiamy Boga i modlimy się o nocleg. Wymieniamy potrzeby: gdzieś w pobliżu i żeby dzieci miały trochę swobody do biegania, bo nasiedziały się tego dnia w autach. Nagle mój siedmioletni Jacek woła z tyłu: „I żeby były cukierki powitalne!” (czasem w kwaterach leżą takie na łóżkach). „Toś, synku, przesadził” – myśli we mnie moje niedowiarstwo. Ponieważ już było po godzinie 18, a chcieliśmy być na Mszy, pomodliliśmy się też o kościół z Mszą o 19.00.

Jak się dowiedzieliśmy, nasi przyjaciele w drugim aucie podjęli identyczne działania. Chwilę później zorientowałem się, że mój GPS prowadzi nas – z punktu widzenia zadanego celu – idiotycznie i nadkładamy drogi. Zdziwiło mnie to, bo dotąd nie narzekałem na ten sprzęt. Niebawem jednak ukazała się wieża kościoła wśród drzew – wieś Szczaworyż koło Buska. Podjeżdżamy, pytamy. Msza za kwadrans. Kościół piękny, zabytkowy, częściowo w remoncie. Po Mszy idę do samochodu, a tu słyszę, że proboszcz woła do ogrodu na śliwki.

Zajadając smakowite owoce prosto z drzewa, opowiadamy o swojej podróży. Ksiądz, słysząc, że jeszcze nie mamy noclegu… proponuje plebanię. Bo kościół znajduje się na szlaku jakubowym, więc jest baza noclegowa. Wszystko było, a nawet i więcej niż mogliśmy się spodziewać, bo proboszcz zaprosił na znakomitą kolację, a rano na obfite śniadanie. Potem żona uświadomiła mi, że cukierki powitalne też były – tylko że lepsze. W ich roli wystąpiły śliwki.

To oczywiście, z punktu widzenia świata, „przypadek”. Podobnie jak wszystko inne. Ale światowe widzenie jest ślepotą, bo bazuje na fałszywym założeniu że Bóg, o ile w ogóle jest, nie interesuje się życiem ludzi. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie. Jezus mówi: „Nie troszczcie się o życie, co macie jeść, ani o ciało, czym macie się przyodziać”. I obiecuje: „Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego Sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane”.

Skoro Jezus to obiecał, to musi to działać. I działa. Zaświadczy o tym każdy, kto zaryzykował oddanie Bogu kierownicy swojego życia. My, chrześcijanie, mamy komfort, jakiego nie ma nikt na świecie: sam Bóg zapewnia nam wszystko, czego potrzebujemy. Gdy zaufamy i zajmiemy się sprawami Jezusa, On zajmie się naszymi sprawami. Jak trzeba, to nie tylko chleb rozmnoży, ale i czas, i siły, i co tam jeszcze trzeba. Usunie każdą przeszkodę i wyprowadzi z każdych tarapatów. Gdy trzeba, to i przez kruka chleb podeśle (były takie rzeczy).

Jeśli chrześcijanie dają sobą zawładnąć trosce o sprawy materialne, skandalicznie marnują czas, który ma być wykorzystany na co innego: na współpracę z Bogiem dla zbawienia ludzi. Bóg sam załatwi sprawy cieknących dachów kościelnych i każdych innych, gdy się Mu zaufa i zajmie przede wszystkim ludźmi, z których wycieka życie wiary. Nie ma czasu na bieganie za chlebem. Tym się aniołowie zajmą.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
1 2 3 4 5 6 7
26°C Czwartek
wieczór
23°C Piątek
noc
20°C Piątek
rano
27°C Piątek
dzień
wiecej »