Prawdopodobnie około 40 ludzi zginęło w piątek w eksplozji cysterny z paliwem po nalocie sił NATO w prowincji Kunduz na północy Afganistanu - podała agencja Associated Press, powołując się na afgańskie źródła. Według innych źródeł mogło zginąć nawet 90 osób.
Agencja AFP poinformowała, że samoloty NATO zbombardowały uprowadzone przez talibów cysterny z paliwem, natomiast gubernator prowincji Kunduz Mohammad Omar, cytowany przez agencję Reutera, obarczył talibów odpowiedzialnością za wybuch i ofiary. Eksplozja - jak zaznaczył - nastąpiła, gdy miejscowa ludność pobierała paliwo z cysterny.
Rzecznik NATO w Kabulu Jon Stock potwierdził, że samoloty sojuszu dokonały nalotu w prowincji Kunduz.
Jak relacjonuje agencja Reutera, NATO podało, iż w nalocie "zginęło wielu rebeliantów". Prowadzone jest także dochodzenie, czy wśród ofiar nie ma cywilów.
Według afgańskiej policji w nalocie oraz w wybuchu cystern w wyniku bombardowania zginęło nawet do 90 ludzi, w tym 40 cywilów. Afgańskie źródła sugerują też, że wśród zabitych znalazł się jeden z głównych dowódców talibskich w regionie oraz czterech bojowników pochodzących z Czeczenii.
Inne statki nadal nie mogą swobodnie żeglować - podkreślił przedstawiciel rządu Japonii.
Od początku 2026 roku odnotowano już ponad 2 tys. pożarów lasów.
Rząd: śmierć członków obrony cywilnej w nowym ataku Izraela, to zbrodnia wojenna
Surowe kary grożą turystkom z USA, które wypuściły do morza homary z restauracji.
W ciągu ostatniej doby Rosja wystrzeliła w stronę Ukrainy 123 bezzałogowce.