O. Salij: niefortunna wypowiedź współbrata

Autor zamieszczonego na łamach miesięcznika „W drodze” artykułu na temat spowiadania podczas Mszy świętej nie zna wypowiedzi Stolicy Apostolskiej w tej sprawie – pisze o. prof. Jacek Salij OP. Jeden z najwybitniejszych współczesnych polskich teologów wystosował list do redakcji miesięcznika.

Publikujemy treść listu o. Salija:

Ojcze Redaktorze,

Dopiero dzisiaj przyszedł do mnie lutowy zeszyt „W drodze”, w którym znajduje się artykuł ojca Pawła Gużyńskiego OP "Szkodliwa praktyka". W spisie treści Redakcja opatrzyła go komentarzem: „Nie spowiadać w niedziele!”. Pragnę zwrócić uwagę na to, że Autor pominął co najmniej trzy wypowiedzi Stolicy Apostolskiej na temat spowiadania podczas Mszy świętej:

1) W oficjalnym organie Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów „Notitiae”, w dokumencie pt. "Responsa ad dubia proposta", znajduje się fragment następujący:
„Jest rzeczą oczywistą, że wolno także spowiadać w czasie celebracji uroczystych Mszy św., ilekroć przewiduje się, że wierni poproszą o tę posługę. Jeśli odbywa się koncelebracja Eucharystii, trzeba poprosić niektórych kapłanów, aby powstrzymali się od koncelebracji i byli do dyspozycji wiernych, którzy chcieliby przystąpić do sakramentu pokuty. Trzeba jednak pamiętać, że nie wolno łączyć sakramentu pokuty ze Mszą św., tak, aby odbywała się tylko jedna czynność liturgiczna” („Notitiae” 37:2001 s.259–260; tłum. ks. Dionizy Pietrusiński).

2) W liście apostolskim motu proprio "Misericordia Dei" z 7 kwietnia 2002 r. o niektórych aspektach sprawowania sakramentu pokuty Jan Paweł II napisał:
„2. Ordynariusze miejsca, jak również proboszczowie oraz rektorzy kościołów i sanktuariów winni okresowo sprawdzać, czy faktycznie wierni mają możliwie najbardziej ułatwiony dostęp do spowiedzi. W szczególności zaleca się, by spowiednicy byli obecni i widoczni w miejscach kultu w określonych godzinach, wyznaczonych według rozkładu dostosowanego do rzeczywistej sytuacji penitentów, a zwłaszcza gotowość do spowiadania przed Mszami świętymi, jak również, gotowość do wyjścia naprzeciw potrzebom wiernych także podczas celebracji Mszy świętych, jeśli są obecni inni kapłani”.

3) Instrukcja wspomnianej Kongregacji Kultu Bożego "Redemptionis sacramentum" z 25 marca 2004, poucza:
„76. (...) zgodnie z najdawniejszą tradycją Kościoła rzymskiego, ze Mszą świętą nie wolno łączyć sakramentu pokuty w taki sposób, że powstaje jedna czynność liturgiczna. Nie przeszkadza to jednak, aby kapłani, z wyjątkiem tych, którzy celebrują albo koncelebrują Mszę świętą, słuchali spowiedzi tych wiernych, którzy tego pragną, by wyjść naprzeciw ich potrzebom, nawet wtedy, kiedy w tym samym miejscu sprawowana jest Msza święta. Musi się to jednak dokonywać w odpowiedni sposób”.

Serdecznie proszę o poinformowanie Czytelników „W drodze” o tych trzech wypowiedziach Magisterium Kościoła.
Jacek Salij OP
4 lutego 2010

«« | « | 1 | » | »»
  • Stanisław Miłosz
    05.02.2010 23:55

    "Nie mam zamiaru stawiać postulatu natychmiastowego odstąpienia od praktyki spowiedzi w niedzielę, ale proponuję stopniowe odchodzenie od niej. Powinna temu towarzyszyć nowa mistagogia, której ducha określają aktualne dokumenty Kościoła w tej materii."  - pisze o. Gużyński.

    Wydawać by się więc mogło, że to łagodzi "postulat", w rzeczywistości jednak jest to tylko stylistyczny zabieg. Bo co niby ma znaczyć to "stopniowe odchodzenie"? W jakiej perspektywie czasu: roku, pięciolatki, wieku, a może tysiąclecia? Czy w przewidywalnym, wyobrażalnym czasie zmieni się natura człowieka (przestanie ulegać pokusom), czy zmienią się warunki "wymuszające" niedzielną praktykę?
    Dokumenty przytoczone przez o. Salija potwierdzają, że stanowisko Kościoła jest w tej materii po prostu realistyczne. I nic dziwnego, przecież wiara i rozum winny iść w parze trzymając się za rąsie.
    O. Gużyński powołując się na "nową mistagogię, której ducha określają aktualne dokumenty Kościoła w tej materii.", widzi ducha którego nie ma. Braterskie upomnienie jest zatem jak najbardziej zasadne.

  • aleksandra
    06.02.2010 07:02
    zacytuję i tu kilka fragmentów tegoż artykułu, co do którego, według mnie, komentarz o. Salija, nijak nie pasuje - może wystraszył się szumu medialnego? całkiem możliwe...

    fragmenty, które wskazują na intencje autora artykułu...

    „…przeciw laickiemu demonowi Zachodu potrzeba nam przede wszystkim reformy duchowieństwa. Skuteczność duszpasterska Kościoła bywała największa, i tak pozostaje do dzisiaj, za sprawą umiejętności zmiany myślenia (metanoi) księży potrafiących pod jej wpływem wydobywać roztropnie ze skarbca duchowego rzeczy stare i nowe. Dopóki nie zdobędziemy się na ten luksus, pozostaje nam na niwie duszpasterskiej wobec narastającego zaniku praktyki sakramentu pokuty (i nie tylko tego sakramentu) szarpanina w złości lub amok pobożności.”

    I jeszcze:

    „Spowiadanie się przy okazji mszy św. sprawia, że sakrament spowiedzi traktowany jest jako mniej ważny, który można załatwić sobie przy okazji, mimochodem.”

    „Spowiedzi potrzebuje nasze realne życie tu i teraz. No chyba, że nam i penitentom chodzi w tym wszystkim wyłącznie o nagrodę w postaci przystąpienia do świątecznej komunii.”

    „Ponadto trzeba stawiać roztropne wymagania, które są koniecznym warunkiem także duchowego rozwoju i stoją na straży zachowania sensu tego, co chce się, przekazując je, zachować.”

    „Nie mam zamiaru stawiać postulatu natychmiastowego odstąpienia od praktyki spowiedzi w niedzielę, ale proponuję stopniowe odchodzenie od niej. Powinna temu koniecznie towarzyszyć nowa mistagogia, której ducha określają aktualne dokumenty”
  • jo_tka
    06.02.2010 13:35
    Stanisławie

    Nie wiem, co znaczy "stopniowe". Z pewnością musiałoby to potrwać, bo katechizować można tylko obecnych. A nieobecnych jest bardzo wielu. Do nich można dotrzeć wyłącznie przy okazji.

    Mnóstwo rzeczy dzieje się dzięki impulsom, dzięki chwili. Pan Bóg jest mistrzem w wykorzystywaniu chwil. Można powtarzać bardzo długo: "nie mam siły", "nie jestem gotowa" i umówić się na spowiedź po 9 latach bez sakramentów dzięki impulsowi i pomyłce księdza co do intencji.

    Nie wiem, czego by było trzeba żebym wtedy dotarła na nabożeństwo pokutne. Nie byłoby mnie stać na zaplanowanie spowiedzi. Nie zamierzałam się umawiać.

    Mnie ta pomyłka przewróciła życie - i je uratowała. Może komuś ocali je impuls... Dla tego jednego człowieka warto.

    A obecnych trzeba katechizować. To trzeba czynić i tamtego nie zaniedbywać...
  • Tephilin
    08.02.2010 20:49
    Niektórzy to jadą po o.Pawle jak po łysej kobyle, a chłop chce dobrze. Pewien starszy spowiednik w sąsiedniej parafii też napominał ludzi, żeby nie spowiadali się w trakcie Mszy. Bo zazwyczaj w okolicy połowy Eucharystii wychodzili w kolejki i wreszcie zaczęli w niej uczestniczyć. Tylko co oni wtedy mają z tej Mszy Świętej? Myślę, że ten Spowiednik, który siedzi po 6-8h w konfesjonale (a jest ks.Spowiednikiem od kiedy pamiętam) doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że praktyka "dwóch pieczeni na jednym ogniu" jest powszechna (w Polsce?). Dokumenty watykańskie są zazwyczaj bardzo ogólne, niekoniecznie się sprawdzają na gruncie polskim...
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    30 1 2 3 4 5 6
    7 8 9 10 11 12 13
    14 15 16 17 18 19 20
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    15°C Czwartek
    rano
    19°C Czwartek
    dzień
    19°C Czwartek
    wieczór
    16°C Piątek
    noc
    wiecej »