Szwajcarskie Zermatt odcięte od świata po niezwykle intensywnych opadach śniegu.
W popularnym alpejskim kurorcie położonym u stóp najbardziej rozpoznawalnej góry świata - Matterhornu - przebywa obecnie 13 tys. osób. Po obfitych opadach śniegu jakie nawiedziły ten rejon Alp miasteczko jest całkowicie odcięte od świata. W ciągu doby spadło ponad 80 cm śniegu, w sumie biała pokrywa przekracza grubość 2 metrów. Zamknięta jest droga wyjazdowa z miejscowości, nie kursuje kolej, wstrzymano pracę wyciągów i kolejek narciarskich, zamknięto też stoki narciarskie. W kantonie Valais, w którym leży Zermatt podniesiono zagrożenie lawinowe do 5 - najwyższego - stopnia. Obecnie lawiny są tez celowo wywoływane za pomocą materiałów wybuchowych.
Jedyna możliwość dotarcia do Zermatt to lot śmigłowcem. Tą droga udało się przetransportować część uwięzionych u stóp Matterhornu do sąsiedniej wioski Tasch. Lot trwa 3 minuty, w ciągu godziny można tak ewakuować do 100 osób. Nie jest to jednak oficjalna ewakuacja, a turyści za taka możliwość muszą zapłacić po 70 franków od osoby.
"Podziały, które narosły między Kościołami w toku dziejów, są na tyle głębokie".
"W życiu najważniejsze jest samo życie. A zaraz potem miłość" - mówił.
Okazją do przypomnienia postaci Ignacego Daszyńskiego stały się dwie związane z nim rocznice.
Może się okazać, że obecna mobilizacja sił bezpieczeństwa będzie nie do utrzymania