Smok pilnuje swoich skarbów

W 2016 r. Chiny zainwestowały w Polsce 563 mln dol. Później nawet nie zbliżyły się do tego poziomu. Czy jest się czym martwić?

Jak wylicza firma analityczna Rhodium Group, w latach 2010–2018 Państwo Środka zainwestowało nad Wisłą ok. 1,4 mld euro. W Wielkiej Brytanii było to niemal 47 mld euro, w Niemczech – 22 mld euro, a we Włoszech 15 mld euro. Do 2017 r. ponad 70 proc. chińskich inwestycji trafiało do Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec. Później odsetek ten spadł do 45 proc., ale nasz kraj niewiele na tym skorzystał. Jak podkreśla Michał Bogusz z Ośrodka Studiów Wschodnich, od 2010 r. do 2018 r. na 11 państw Europy Środkowo-Wschodniej należących do Unii Europejskiej przypadło zaledwie 1,5 proc. pieniędzy wydawanych przez Chińczyków na inwestycje bezpośrednie w UE.

Rok rekordowy

W 2016 r. firmy z Państwa Środka przejęły polskie aktywa portugalskiego EDP Renováveis zajmującego się energetyką oraz większość udziałów przetwarzającej odpady firmy Novago. Od zera zbudowali zakłady dla producenta komponentów aluminiowych. Rok później przejęli m.in. zakłady spożywcze i samochodowe. W sierpniu 2019 r. firma Stecol Corporation podpisała wartą 724 mln zł umowę na budowę odcinka trasy S14 w okolicy Łodzi.

Rok 2016 był rekordowy nie tylko dla Polski. Na całym świecie Chiny zainwestowały wówczas ponad 37,2 mld euro. Rok wcześniej było to 20,7 mld euro, a w 2014 r. – 14,7 mld euro. Jednak w 2017 r. kwota spadła do 29,1 mld, a rok później do 17,3 mld euro. W tym roku jest jeszcze gorzej. Ilość pieniędzy zainwestowanych od stycznia do czerwca w rozwiniętych gospodarkach USA i Europy jest o 18 proc. mniejsza niż rok temu. To najsłabszy wynik od 2014 r. Jak tłumaczy Michał Bogusz, to efekt polityki władz w Pekinie, które starają się zahamować ucieczkę kapitału za granicę. – Uzyskanie zgody na przeprowadzenie inwestycji poza Chinami jest coraz trudniejsze – tłumaczy analityk OSW. – Obostrzenia wprowadzone na przełomie 2016 i 2017 r. ścięły inwestycje zagraniczne. Polityka państw europejskich i wojna handlowa ze Stanami Zjednoczonymi nie mają na to wpływu. To kwestia wewnętrznej sytuacji gospodarczej Chin.

Jak mówi ekspert, wypływ kapitału z Państwa Środka osiągnął ogromną skalę i często był nielegalny. Pod pozorem inwestowania za granicą swój majątek wyprowadzają biznesmeni, którzy obawiają się, że pewnego dnia władza może przestać patrzeć na nich przychylnym okiem i pozbawi ich wszystkiego. Innym powodem jest to, że inwestowanie w ojczyźnie jest dla chińskich przedsiębiorców coraz mniej opłacalne – w wielu branżach wykładać trzeba coraz więcej, a zyski są coraz mniejsze, warto zatem angażować się w działalność w innych krajach. Zainteresowani ulokowaniem pieniędzy za Wielkim Murem są też skorumpowani urzędnicy średniego i wyższego szczebla. – Oni muszą zabezpieczyć pieniądze, a najlepiej zrobić to za granicą – wyjaśnia Michał Bogusz. – Czasem przy okazji wysyła się za granicę dzieci, żeby uzyskały tam prawo pobytu i pilnowały majątku. Wiele osób kupuje też nieruchomości. Zwyżki cen w Kanadzie, Australii i Nowej Zelandii wynikają z wykupu przez chińskich biznesmenów i urzędników.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
1 2 3 4 5 6 7
6°C Wtorek
noc
5°C Wtorek
rano
9°C Wtorek
dzień
10°C Wtorek
wieczór
wiecej »