Białoruski OMON rozpędził wiec opozycjonistów.
"Napadli na nas ze wszystkich stron przebrani ludzie, OMON-owcy, bili kobiety. Wielu jest pobitych, ludzie mają połamane ręce" - opisywał atak na opozycyjną kolumnę Wiktar Harbaczou, mąż zaufania jednego z kandydatów na urząd prezydenta Uładzimira Niaklajeua.
W kolumnie manifestantów był Niaklajeu, który stracił przytomność na kilka minut i karetką pogotowia został przewieziony do szpitala. Jak podała niezależna agencja BiełaPAN, lekarze stwierdzili u niego uraz głowy.
Harbaczou wyjaśnił, że do ataku na kolumnę doszło w chwili, gdy wyruszyła ona w kierunku Placu Październikowego ze sztabu wyborczego Niaklajeua z aparaturą nagłaśniającą.
Grupa OMON-owców wyszła z autobusu bez tablic rejestracyjnych. "Uważam, że wyborów nie ma, jeśli eliminują jednego z silniejszych kandydatów, który mógł wezwać ludzi, by nie uznawać tych wyborów, który mógł zażądać przedterminowych wyborów bez Łukaszenki" - dodał Harbaczou.
Według Radia Swaboda zebrało się ok. 5 tys. osób.
To "największy pakiete umów międzynarodowych w najnowszej historii".
MRPiPS chce, by minimalne wynagrodzenie w 2027 r. wyniosło 4986 zł, a stawka godzinowa 32,60 zł.
Obszar kontrolowany przez Rosję zmniejszył się o 280 kilometrów kwadratowych.
Ale po zakończeniu negocjacji w sprawie mniejszości węgierskiej.