Dla urodzonych i wychowanych w erze Sieci informacja/przypomnienie. Kiedyś, w epoce dinozaurów, pytano: co w trawie piszczy?
Zaczynając od trawy: zielenieje, ale niewiele jeszcze, z racji zimna, w niej piszczy. Budzą się muchy i pierwsze komary. Pojawiły się gęsi, szpaki i niektóre bociany. W lesie jeszcze cisza, z rzadka przerywana nawoływaniem myszołowów i jastrzębi. Sójki, strażnicy lasu, krążą jeszcze po jego obrzeżach.
A w Sieci? Jak zwykle wrze. Jedni robią przysłowiowe z igły widły, inni namiętnie atakują wrogie plemiona. Jedni i drudzy najczęściej mylą „widzimisię” z faktami. Dwa przykłady. Nie, by promować. Raczej dla ostudzenia gorących głów.
Materiał o nadużyciach finansowych jednego ze związków wyznaniowych w Polsce. Chodzi między innymi o wyłudzenia z ZUS-u. Nieźle zrobiony. Bez ostatecznych wniosków z racji toczącego się jeszcze postępowania. Zatem, póki nie zapadnie wyrok, kierujemy się zasadą domniemania niewinności. Pomijam merytoryczną stronę zarzutów. Czytam komentarze. Większość autorów atakuje panią Hannę Suchocką: „podziękujcie Suchockiej” i wzywa do zerwania konkordatu.
Tu warto odwołać się do dat i zauważyć, że decyzje o finansowaniu części składek duchownych z Funduszu Kościelnego i możliwości korzystania przez kościoły i związki wyznaniowe z odpisów podatkowych, przeznaczonych na cele charytatywno-wychowawcze (pomijam: zasadne dziś, czy nie) zapadły kilka lat przed podpisaniem umowy między Rzeczpospolitą Polską i Stolicą Apostolską. O regulacji stosunku państwa do Kościoła katolickiego i innych związków zadecydował w maju 1989 roku rząd Mieczysława Rakowskiego (PZPR), a przygotowane ustawy zatwierdził sejm IX kadencji 17 maja 1989 roku. Tyle w kwestii dat. Reszta jest kwestią znajomości historii i zdolności logicznego myślenia.
Vatican News opublikował wczoraj wideo z przesłaniem Ojca świętego na Światowy Dzień Modlitw o Powołania. Sięgnąłem do wersji audio, przy okazji zerkając co podpowiada troszczące się o moje zainteresowania YouTube. Jest! Oczywiście film mający kilkaset komentarzy. Jeden z katolickich księży celebrytów komentuje list, jaki Leon XIV, za pośrednictwem kardynała sekretarza stanu, przesłał francuskim biskupom. „Zielone światło dla tradycjonalistów”. Tak się złożyło, że w tym samym czasie KAI opublikowała jego omówienie. Zerkam. Poruszone tematy: obrona chrześcijańskiego wymiaru nauczania, wykorzystanie seksualne małoletnich, rozwój wspólnot związanych z liturgią trydencką. Warto przytoczyć fragment listu, odnoszący się do trzeciego:
„Niepokojące jest to, że w Kościele nadal otwiera się bolesna rana dotycząca celebracji Mszy Świętej, będącej wręcz sakramentem jedności. Aby ją uleczyć, z pewnością konieczne jest nowe spojrzenie każdego na drugiego, w większym zrozumieniu jego wrażliwości; spojrzenie, które pozwoli braciom, bogatym w swoją różnorodność, wzajemnie się akceptować w miłości i jedności wiary. Niech Duch Święty podpowie wam konkretne rozwiązania, które pozwolą hojnie włączyć osoby szczerze przywiązane do Vetus Ordo, z poszanowaniem wytycznych Soboru Watykańskiego II w zakresie liturgii”.
Zrozumienie wrażliwości. Jeśli rana ma zostać uleczona wrażliwość muszą okazać dwie strony. Co zakłada, że – z jednej strony – ucichnie złośliwa często krytyka zachwyconych liturgią, sprawowaną według Mszału Świętego Jana XXIII; z drugiej – uczestniczący w liturgii, celebrowanej zgodnie z Novus Ordo nie będą słyszeć komentarzy w stylu: gdy uczestniczę w niej, czuję się jakbym „czytał książkę z powyrywanymi kartkami”. Jeśli liturgia przeżywana jest z wiarą, bez poczucia wyższości, ważne, by służyła uświęceniu i oddaniu chwały Bogu. Nie wiem, czy złośliwe komentarze temu służą. I zastanawiam się, z której strony tej złośliwości (być może niezamierzonej, w duchu: „gorliwością swoją zmniejszył ich liczbę”) jest więcej.
Na koniec odrobina refleksji, będącej dalszym ciągiem komentarza z ubiegłego tygodnia. Skoro doprecyzowałem w nim godzinę rozpoczęcia Wigilii Paschalnej i jej przynależności do trzeciego dnia Triduum, warto na moment zatrzymać się nad święconką. Ze świadomością, że naruszę narodową świętość.
Zatem święconka w Wielką Sobotę. Znów wracamy do historii. Ten zwyczaj pojawił się wraz z tak zwanym antycypowaniem Wigilii Paschalnej w sobotni poranek. Pisze o tym, cytując wspomnienia Benedykta XVI, Peter Sevald w jego biografii. Przy okazji chrztu małego Ratzingera. Jest Wielka Sobota, godzina czwarta piętnaście. Na świat przychodzi przyszły papież. W tym samym czasie ciszę przerywa wyraźne „Lumen Christi”, później biją dzwony, a kapłan ogłasza „Chrystus zmartwychwstał!”.
Czwarta piętnaście w sobotni poranek. Tak było również w Polsce. Możliwa niewielka różnica czasu sprawowania liturgii. Po niej święcenie pokarmów na świąteczny stół. „Nową wodą wielkanocną” – podobnie jak w przypadku chrztu małego Józefa. Stąd przekonanie wielu, że po święconce nie obowiązuje już post.
W roku 1955 Pius XII reformuje Triduum i przywraca sprawowanie Wigilii Paschalnej w noc Paschy. Dodajmy: skraca także jej obrzędy, na co w Polsce trzeba było czekać prawie dziesięć lat. Niestety, za reformą Triduum nie poszła zmiana czasu święcenia pokarmów. Przecież byłby to zamach na polską religijność, bardziej niż do celebracji Zmartwychwstania Pańskiego, przywiązaną do święconki. Dodajmy: kropionej wodą, której teoretycznie w kościele jeszcze nie powinno być.
Czy i kiedy wróci zwyczaj święcenia pokarmów po Wigilii Paschalnej, trudno powiedzieć. Jedno nie ulega wątpliwości. Nasi bracia prawosławni nie mają z tym problemu. Być może – patrząc okiem praktyka – taka zmiana dobrze wpłynęłaby na frekwencję podczas nocnej liturgii.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Junta twierdzi, że od początku roku w kraju trwa proces demokratyzacji.
Zapewnił też, wojna prawie się skończyła, a USA otrzymają irańskie zapasy wzbogaconego uranu.